Dlaczego Się Nie Rozumiemy

Mam kilka refleksji po dzisiejszym słuchaniu nowej polskiej muzyki Reggae. Młodzi wykonawcy, nierzadko dwa razy młodsi niż ja, śpiewają o miłości, pokoju oraz o tym, że jeśli się chce to można sięgnąć gwiazd. Ich muzyka jest przesycona pozytywnym przekazem i co rzuciło mi się w oczy- bardzo skoncentrowana na przyziemnych problemach i wyzwaniach.

Muszę przyznać, że z codziennymi problemami radzę sobie średnio- prace, które wykonywałem powodowały u mnie duży stres i miałem średnie wyniki. Teraz pracuję „na swoim” ale zarabiam stosunkowo niewiele. Nie mam prawa jazdy. Nie mam dziewczyny ani żony, nie mówiąc o dzieciach.
Jednak mimo wszystko uważam się za człowieka sukcesu i sądzę, że moje życie jest udane. W jednej z poprzednich prac na „do widzenia” dostałem lekcje pokory, kiedy szef wyrzucił mi, że w życiu nic nie osiągnąłem w porównaniu do kierownika. To prawda, jednak ja widzę wartość w czymś innym niż „światowy” sukces.

Ludzie zazwyczaj mają tendencje do bardzo konkretnego, przyziemnego postrzegania rzeczywistości. Widzą problemy z mężem, żoną, stres w pracy, kredyt na dom, chorobę matki, podwyżkę w pracy, stłuczkę samochodu.
To wszystko jest ważne i nie można od tego uciec, ale mam wrażenie, że postrzeganie rzeczywistości tylko z perspektywy codzienności to ograniczone nieco spojrzenie.

Taka postawa, którą dzieli większość ludzi wiąże się w moim odczuciu z przekonania, że światowe sukcesy są czymś co przynosi szczęście. Prawie każdy człowiek uważa, że znalezienie wymarzonej pracy, pięknej żony, sukces sportowy czy zgrane grono przyjaciół to gwarant szczęścia. Ludzie nie znają alternatywy dla tego i co więcej- wcale nie chcą jej znać.

Podążanie za osobistym sukcesem i własnymi przekonaniami jest tak absorbujące, że każda inna perspektywa jest absurdalna.

Tymczasem wszystko to, za czym ludzie gonią, to co ma dać szczęście, daje zadowolenie tylko uwarunkowane, chwilowe. Tak naprawdę ludzie od zawsze gonią za niejasnymi celami, a mimo to ludzie nadal cierpią na tej planecie, może nawet bardziej niż kiedyś.

Sądzę, że jest to główną przyczyną dla której ludzie mnie nie rozumieją. Ludzie nie są w stanie po prostu pojąć, że szczęście może płynąć na przykład z medytacji, czyli przebywania sam na sam ze sobą. Jestem człowiekiem, który łatwo patrzy na całość zjawiska mniej zaś na detale, przez co w życiu może nie najlepiej sobie radzę, ale z drugiej strony widzę
chwiejność „światowego” szczęścia bez odniesienia do prawdy absolutnej.

Dodaj komentarz