Środowisko, Geny, Osobowość

W psychologii i psychiatrii odnośnie wielu zaburzeń panuje generalnie konsensus, że nasze geny w równym stopniu co środowisko w jakim wzrastamy są odpowiedzialne za to, kim jesteśmy. Sądzę, że jest to teza, z którą większość bez problemu jest w stanie się zgodzić. Jeśli w dużej skali nasza osobowość jest kształtowana przez ważne wydarzenia czemu nie przyjąć perspektywy, że również w małej skali jesteśmy kształtowani przez nasze otoczenie, dzień po dniu, chwila po chwili.

Na pewno każdy zna te uczucie, gdy jakaś piosenka w radiu, jakiś obraz na ulicy, jakiś zapach, wprawiły go w pozytywny lub negatywny nastrój, który trwał jakiś czas. Generalnie wiąże się to z działaniem ciała migdałowatego i nieuświadomionych sygnałów w mózgu, które kojarzą wspomnienia i percepcję. Sądzę jednak, że ciężar tego zjawiska można przenieść z punktu w naszym mózgu bardziej w stronę tego, co wydarza się na zewnątrz.

Swego czasu byłem zainteresowany hipotezą, że wszystko jest strukturą powiązań, w której jesteśmy tylko małą częścią. Taka myśl jest o tyle atrakcyjna, że wprowadza sens w chaotyczność tego, co nas na co dzień spotyka. Daleki jestem od snucia teorii na czym mogą polegać te powiązania, ale temu, że przyczyna i skutek są obecne wszędzie i właściwie konstytuują wszystko co się wydarza trudno zaprzeczyć.

Takie podejście wprowadza sens w pozorną przypadkowość świata. Co by było, gdyby ciężar logicznego wiązania faktów i nadawania im sensu przenieść poza naszą głowę?

Jest to trudne do obronienia bez większych badań, ale sądzę, że sensownym jest przyjęcie, że ludzie niekoniecznie są wyspami logiki w świecie bez logicznych powiązań, lecz są zamiast tego zanurzeni w grze przyczyn i skutków, są jedynie odbiorcami sensu, który istnieje również poza nimi.

Na tym założeniu opiera się cała idea otwarcia się na rzeczywistość- otwarcia na sens, który istnieje wokół.

Dodaj komentarz