Teledysk

Jest taki sposób montażu teledysków muzycznych, w których akcenty rytmiczne piosenki pokrywają się ze zmianą scen i ujęć w obrazie.
Przypomina mi się fragment jakiejś amerykańskiej komedii, w której bohater miał podkład muzyczny w swoim życiu w ten sposób, że ciągle chodził za nim mężczyzna z dużym magnetofonem.

Miałem w swoim życiu momenty, w którym wszystkie elementy sytuacji były jakby magicznie powiązane ze sobą, niczym w takim teledysku. Sądzę, że była to kwestia rozluźnienia.

Oczywiście takie doświadczenie może wynikać z subiektywnych cech psychicznych, ale mam przeczucie, że synchroniczność rzeczywistości jakby była wspaniałą kompozycją artystyczną, w której wszystko pasuje do siebie, jest po prostu jedną z cech świata.

Dodaj komentarz