Przystań

Postanowiłem napisać dziś bardziej hermetyczny wpis, głównie dla osób, które posiadają doświadczenie medytacji.

Przez dwa ostatnie dni wprawdzie nic negatywnego nie czułem, ale nie czułem też szczęścia. Usiadłem więc dziś do medytacji z intencją, aby to zmienić. Zazwyczaj gdy się dobrze czuję, to czuję to na poziomie serca, więc standardowo skupiłem na tym obszarze swoją uwagę.

Ku mojemu zaskoczeniu niemal natychmiast zacząłem czuć błogość. Było to tak odmienne od tego, co czułem cały dzień, a jednocześnie tak przyjemne, że siedziałem przez godzinę i rozkoszowałem się tym uczuciem.

Serce według buddyzmu to umiejscowienie czakry odpowiadającej za świadomość. W momencie śmierci cała subtelna energia ciała skupiać się ma, według Tybetańskich mistrzów, w tym właśnie obszarze.

Z perspektywy tego doświadczenia wszystko inne, codzienne czynności czy aktywności wydają się jak cierpienie (podkreślam słowo „jak”, gdyż niekoniecznie nim są).

Słuchałem dziś wykładu mojego nauczyciela i opowiadał on o szczególnym doświadczeniu w jego życiu, gdy prawie stracił na minutę świadomość z powodu bardzo intensywnej błogości. Ten, kto doświadczy tego uczucia nie będzie w życiu pragnął niczego innego, tylko tego aby on i wszyscy inni mogli tego doświadczać.

Dodaj komentarz