Odrealnienie

Od jakiegoś czasu stosuję się do zasady, że wszystko, co się wydarza nie jest do końca rzeczywiste. Nie odrzucam tego, co się właśnie dzieje, ale nie biorę też tego na serio. Polega to na tym, że to, co ma miejsce nie angażuje mojej uwagi. Staram się przebywać ciągle w stanie wewnętrznej równowagi i ten balans jest dla mnie dużo ważniejszy od tego, co jest na zewnątrz.

W buddyzmie mówi się o tym, że wszystko ma naturę pustki. Jest to chyba najlepszy opis mojego stanu- wszystko jest jakby z pogranicza jawy i snu- niby się wydarza, ale nie jest rzeczywiste.

Taki stan ma wiele plusów- cały czas towarzyszy nam w nim wewnętrzna równowaga, nic nie burzy wewnętrznego spokoju. Ponadto często powracającym wrażeniem jest wszechogarniająca błogość wynikająca ze świadomości totalnego bezpieczeństwa. To tak, jakbyś był stuprocentowo przekonany, że nic ci nigdy już nie będzie zagrażało. Jest w tym jeszcze coś- poza bezpieczeństwem jest również wgląd w naturę rzeczywistości.

Odzwyczajając psychikę od ciągłych wrażeń ze strony świata zewnętrznego pozwalamy sobie na relaks. Jeśli przez dłuższy czas nic nie zaburza tego spokoju, to umysł zaczyna widzieć sam siebie w każdym doświadczeniu i jednocześnie postrzegać naturę świata. Jest to trudne do opisania słowami, lecz przypomina to swoją intensywnością bardzo silny narkotyk.

Dodaj komentarz