Niebo, Piekło

Dwa stany towarzyszą nam nierozłącznie- jest to szczęście i cierpienie. Dopóki nie jesteśmy oświeceni to będziemy na zmianę doświadczali tych dwóch trybów odbioru rzeczywistości. Warto więc moim zdaniem nauczyć się poprawnie je przeżywać.

Zazwyczaj gdy cierpimy to chcemy jak najszybciej pozbyć się tego uczucia, zaś gdy jesteśmy szczęśliwi, to chcemy aby to trwało jak najdłużej. Prawda jest jednak taka, że nie od nas zależy jak długo te zjawiska będą trwały. Przywiązując się do przyjemności i uciekając od przykrości pogarszamy tylko własny stan, ponieważ angażujemy nasze emocje i całych siebie w coś, co jest niezależne od nas samych, tak więc cierpimy jeszcze bardziej.

To, co proponowałbym rozważyć, to akceptacja zarówno szczęścia jak i cierpienia. Są to naturalne zjawiska i szczególnie w przypadku przykrych doświadczeń nie ma sensu ich zmieniać. Gdy nauczymy się nie manipulować przy własnych stanach ducha, to zauważymy, że przykrości nie doskwierają tak bardzo, jak wtedy gdy chcieliśmy się ich za wszelką cenę pozbyć, zaś przyjemności nie znikają tak szybko.

Moim zdaniem warto uzmysłowić sobie fakt, że to czy przeżywamy radość czy ból jest rzeczą drugorzędną. Ważna jest przede wszystkim sama zdolność doświadczania. Gdy odczuwamy akurat cierpienie można pomyśleć- „o! jak ciekawie, właśnie znajduję się w piekle!”. Taka myśl zawiera w sobie akceptację naszego stanu. Podejście to pozwala zachować równowagę zarówno w dobrych jak i złych chwilach i jest pomocne w dostrzeżeniu samego doświadczającego dobra i zła.

To, że możemy doświadczać jest milion razy ważniejsze od tego, co akurat doświadczamy. Wdy więc coś nas cieszy to nie starajmy się przywiązywać do tego i na siłę tego wydłużać zaś gdy czujemy się źle to nie ciekajmy na siłę od tego. Może to być dla nas szansa na dostrzeżenie samego umysłu, poza przyjemnością i bólem.

Dodaj komentarz