Mniej Znaczy Więcej

Zazwyczaj wydaje nam się, że im więcej zdobędziemy wrażeń, im więcej zrealizujemy marzeń, im bardziej nasycimy nasze pragnienia, tym będziemy szczęśliwsi. Takie podejście niekoniecznie jednak musi do tego prowadzić.

Jeden z nauczycieli buddyjskich powiedział kiedyś, że podążanie za pragnieniami jest jak zlizywanie miodu z ostrza noża- choć na krótką metę czujemy słodycz to tak naprawdę ranimy sobie tylko język im bardziej staramy się nasycić smakiem.

Jesteśmy zależni od dziesiątek źródeł małych przyjemności, w ten sposób zawsze pod ręką mamy sposób na poprawę nastroju- muzyką, słodyczami, komórką. Nikt nas nie nauczył, że pozwalanie sobie na małe przyjemności może prowadzić do czegoś złego.

Lao Tsy powiedział, że umysł, który pragnie postrzega tylko obiekt pożądania, podczas gdy umysł, który nie pragnie postrzega wszystko inne. Jest w tym dużo prawdy. Mechanizm uzależnienia jest obecny w każdym z nas pod dziesiątkami różnych przyzwyczajeń. Uzależnienie ma taką dynamikę, że przez większość czasu jesteśmy niespokojni, myślimy jak zaspokoić potrzebę. Gdy zaspokoimy pragnienie na chwilę czujemy się szczęśliwi, jednak niedługo potem znów czujemy niepokój. Sprzedajemy spokój umysłu za bardzo krótkie chwile szczęścia. Działa to w przypadku tytoniu, jedzenia, telewizji,komórki i tak dalej.

Jedyną szansą dla człowieka, jeśli chce się rozwinąć wewnętrznie i stać się wolnym, jest samoograniczanie się. Nie ma innej drogi do szczęścia. Budda powiedział, że źródłem wszelkiego cierpienia jest pragnienie. Im mniej pragnień tym mniej cierpienia i więcej satysfakcji w naszym życiu. Istnieją w prawdzie ścieżki duchowe, które opierają się na podążaniu za pragnieniami, jednak nie rozumiem tych ścieżek, także nie będę o tym pisał.

Dodaj komentarz