Wpis Przeciw Ewolucji

Jednym z bardziej doniosłych stwierdzeń Buddy jest jego prawda o tym, że życie jest jak cierpienie i drogą każdego człowieka powinno być uniknięcie ponownych narodzin. Jest to prawda, którą w dzisiejszych czasach trudno jest interpretować inaczej jak nihilizm i skrajny pesymizm, jednak Budda nie miał tego na celu.

W czasach obecnych w krajach takich jak Polska większości ludzi żyje się dość komfortowo. Oczywiście wszyscy oni mają swoje problemy, ale generalnie ich życie jest przyjemne o ile nie trapią ich problemy natury psychologicznej, co jest faktycznie często spotykane. Co więc może wyżej wspomniana nauka Buddy wnieść do życia takich ludzi?

Moim zdaniem Buda 2500 lat temu doszedł do pewnego wniosku odnośnie życie w ogóle, czegoś, co później w XIX wieku zostało nazwane ewolucją. Prawie każdy organizm dąży do zmiany, do ulepszenia swojej formy i funkcji. Istnieją naprawdę nieliczne tylko przykłady istot, które przez miliony lat nie zmieniają się, reszta zwierząt ciągle ewoluuje. Zazwyczaj ewolucję taką postrzega się jako coś pozytywnego i utożsamia się ją z postępem i rozwojem.

Idea postępu zawsze była dla mnie problematyczna, ponieważ zakłada ona, że istnieje jakiś niedostatek, brak, który powinien być naprawiony przez zmianę. Dajmy na to technologię- jest ona poddana ciągłym procesom rozwoju a komputery czy telefony sprzed 20 lat dziś nie mają żadnej wartości. Jestem jednak członkiem tej grupy ludzi, którzy uważają zabytki techniki jako coś wartościowego i ciągle ich używam.

Słuchałem dziś jednego z wykładów genialnego nauczyciela duchowego Eckharta Tolle i on omawiając kwestię problemów w naszym życiu powiedział, że wyzwania ciągle przed nami stoją i są one dobre, ponieważ pozwalają nam ewoluować i rozwijać się. Wyzwania są częścią każdej istoty żywej i bez nich niemożliwy byłby rozwój, są one jego podstawą.

Inną z rzeczy, którą dziś czytałem był artykuł na temat dopaminy, czyli hormonu szczęścia, który wydziela się, gdy robimy coś co wpływa pozytywnie na naszą rolę w grupie, atrakcyjność w oczach innych oraz naszą wartość jako istoty ludzkie. Hormon ten jest motorem większości naszych działań a jego celem jest właśnie motywowanie nas do dalszego rozwoju.

Moim zdaniem Budda dobrze wiedział o wspomnianych wyżej aspektach życia ludzkiego i życia w ogóle i ocenił ten proces negatywnie. Czyżby był on wrogiem istnienia w ogóle? Skądże znowu. Według mnie zauważył on, że od pewnego stopnia rozwoju można dojść do refleksji, że rozwój tak naprawdę nie ma żadnego celu- jest wyrazem przeszkadzającego uczucia jakim jest pragnienie i pożądanie. Budda twierdził, że wszystkie dobre właściwości posiadamy już w sobie, wystarczy zatrzymać się, spojrzeć w siebie aby je urzeczywistnić w naszym życiu.

Medytacja jest jednym z takich narzędzi „hackujących” niejako nas samych, ponieważ pozwala ona na doświadczanie szczęścia nie jako wyniku naszej aktywności ale po prostu jako naszą naturę.

Myślę, że Budda był bardzo świadomy konsekwencji ciągłego starania się o szczęście za pomocą zewnętrznych czynników. Według niego jest to bezcelowe. Powiedział on „szukając szczęścia zwróć się do wewnątrz, nie znajdziesz go na zewnątrz”. Jest to moim zdaniem wyrażenie poglądu, że ostatecznym celem postępu jest zapomnienie o postępie.

Dodaj komentarz