Moje Wiersze, Cześć Szósta

6 już część moich wierszy, pisanych wtedy, gdy normalną mową nie umiem czegoś wyrazić.


Ciągle mi tęskno do rozmów cichych
Niespiesznych prostych niewymuszonych
W których sensacja się już nie liczy
W których skrajności blask przygaszony

Chciałbym się spotkać z drugim człowiekiem
I móc być sobą w naszej rozmowie
I rośnie we mnie pragnienie z wiekiem
By prostym jak chleb dzielić się słowem


Na szczycie nigdy nie ma tłumu
Lecz widzisz z niego rzesze całe
Na górze cisza nie ma szumu
I wszystko tu jest doskonale

Ten kto osiągnął swe spełnienie
Nie myśli już o błahych rzeczach
Wzrokiem ogarnia całą ziemię
Archetypowy rys człowieka

Gdy masz wszystko nic ci nie trzeba
Pod powiekami triumf szkli się
Wiesz że nikt tobie rady nie da
I wiesz że to wcale nie śni się


Trudno oderwać jest ci uwagę
Ciągle ci zjawisk mało i mało
I w gruncie rzeczy na dobrą sprawę
Stale zajęta głowa i ciało
I z całej siły bronisz się przed tym
By nie czuć chwilę nic poza ciszą
Jazgot i hałas tutaj wiodą prym
Usta mówią lecz uszy nie słyszą
Ciężko zrozumieć samego siebie
Gdy się ze sobą rzadko spotykasz
Tak naprawdę wielu o tym nie wie
Jak cudnie dźwięczy serca muzyka

Dodaj komentarz