Grzech, Kamień i Słońce

Dzisiejszy dzień nie należał u mnie do tych udanych. Od rana czułem pewien mętlik w głowie i emocjonalnie nie czułem się do końca dobrze- niby nic mi nie dolegało, ale nie czułem zwyczajowej radości życia.

Starałem się zaradzić temu siadając do medytacji, ale prócz kilku momentów radości raczej nie wychodziła mi ta praktyka. Również moja standardowa metoda skupiania się na sercu nie przynosiła rezultatów. Zamiast błogości czułem niepokój i ból gdy starałem się skupić energię w ciele na poziomie serca.

Energia w ludzkim ciele ma według tybetańskich hipotez poruszać się w 84 tysiącach kanalików, wzdłuż kręgosłupa zaś ma przechodzić główny kanał energetyczny ciała. Moc ta jest ściśle powiązana z emocjami- inaczej rozlokowuje się gdy się boimy a inaczej gdy jesteśmy spokojni. Nasz stan ducha ma wpływ na rozlokowanie tej energii- na przykład gdy zrobimy coś złego to energia w ciele będzie rozproszona przez dłuższy czas.

Muszę przyznać, że czasem mam w sobie sporo negatywnych emocji- niechęci i złości. Powoduje to zaburzenie pola energetycznego i w tym upatruję główną przyczynę mojego gorszego samopoczucia. Dlatego też próby przywrócenia balansu kończą się niepowodzeniem- negatywne wrażenia są ulokowane w centralnej czakrze serca i próba dostania się tam powoduje ból.

Mój nauczyciel Lama Ole czasem opowiada pewną historię jak po śmierci jednego ze swoich uczniów próbował przenieść jego świadomość do Czystej Krainy- buddyjskiego raju. Najpierw wyobrażał sobie ucznia jak bierze go pod pachę i próbuje z nim dostać się do serca buddy- zupełnie mu to nie wychodziło na poziomie emocjonalnym- nie czuł nic pozytywnego. Dopiero wtedy dowiedział się, że jego uczeń jeszcze nie umarł, dlatego nie udawało się przeniesienie jego świadomości. Po faktycznej śmierci Lama Ole spróbował dostać się do wspomnianego serca ze świadomością ucznia jeszcze raz. W momencie gdy obaj się tam dostali Lama poczuł tak wielkie szczęście, że przez wiele tygodni po tym wydarzeniu opowiadając o tym miał łzy w oczach. Jak sam wspominał nawet nie przypuszczał, że taki poziom szczęścia jest w ogóle możliwy.

Piszę o tym dlatego, że świadomość, energia i emocje są ze sobą bardzo silnie powiązane. Dziś, gdy postanowiłem jednak uzyskać dostęp do własnych emocji w końcu mi się to udało. Pomimo bólu jaki czułem, a jaki moim zdaniem był spowodowany przez moje negatywne nastawienie, w końcu uzyskałem dostęp do swojego centrum. Pisząc te słowa nadal utrzymuję tam uwagę i czuję bardzo przyjemne mrowienie.

Na koniec chciałem napisać, że przygoda z buddyzmem i energią w ciele jest jedną z ciekawszych rzeczy, które można zrobić jako istota ludzka.

Dodaj komentarz