Ekspozycja

Wszystko w nadmiarze szkodzi. Gdy jemy za dużo ostatecznie stajemy się otyłą, mało atrakcyjną osobą. Jeśli za długo się opalamy, to nabawimy się oparzeń słonecznych albo nawet raka. Jeśli za długo zajmujemy się tym samym w naszej pracy to w końcu dopadnie nas zmęczenie i wypalenie zawodowe. Od wszystkiego konieczny jest odpoczynek.

Jest to prawda oczywista dla każdego, ale jeśli chodzi o nasze życie to nie jest to już takie oczywiste. Nie medytujemy po części dlatego, że nie wiemy, że coś takiego istnieje ale również dlatego, że ciągła aktywność jest dla nas jedyną rzeczywistością którą znamy.

Od życia należy odpoczywać- kto tego nie robi to nabawi się zaburzeń emocjonalnych bądź psychicznych. Odpoczynek (oprócz snu, który do pewnego stopnia oczyszcza nasz umysł) to przede wszystkim ograniczanie wrażeń mentalnych i zmysłowych.

Taka higiena psychiczna jest nie tylko kluczowa dla zdrowia ale również sprawia, że życie zaczyna mieć na powrót swój smak- po przerwie od wrażeń wydają się one żywsze, ciekawsze i bardziej wciągające niż wcześniej.

Pamiętam jak 15 lat temu wyszedłem po miesiącu przebywania w szpitalu wreszcie na powietrze- było to niezwykle silne doświadczenie, bo po tak długim czasie przebywania w 4 ścianach zapomniałem, czym jest otwarta przestrzeń. Podobny „detox” mentalny pozwala nam docenić niezwykłość rzeczywistości.

Stymulacja

Kondycja ludzka polega między innymi na tym, że ciągle podlegamy różnym stymulantom. Jesteśmy nastawieni na odbiór bodźców nieustannie. Nawet jak odpoczywamy to zazwyczaj czymś się zajmujemy- oglądaniem telewizji, słuchaniem muzyki czy korzystaniem z internetu.
Nawet sen jest czymś, co wiąże się z nieustanną aktywnością- jak pokazują badania umysł i mózg podczas snu jest bardzo aktywny.
Jesteśmy niczym chomik w kołowrotku- ciągle aktywni, ciągle głodni wrażeń. Gdy jedna czynność nam się nudzi to zamieniamy ją na inną, nigdy jednak nie jest tak, że po prostu nic nie robimy. Nawet gdy leżymy spokojnie na łóżku przed snem to zamiast odpocząć to zawzięcie myślimy o czymś.
W zasadzie wszystko oprócz medytacji jest wysiłkiem- zaobserwowałem, że nawet przeglądanie Twittera jest w porównaniu z medytacją po prostu męczące. Medytacja zaś jest niczym innym jak zaprzestaniem jakiejkolwiek aktywności- jest czystym przejawem bycia.

W medytacji po prostu jesteśmy. Nie myślimy, nie odczuwamy, nie doświadczamy- po prostu przebywamy w tym co jest. Jest to prawdziwy odpoczynek i coś, co trudno przecenić.

Focal Point

Focal point w języku angielskim oznacza ogniskową, punkt centralny. Jest to o tyle dobre określenie, że zawiera w sobie słowo „point” (punkt) i słowo „focal” (of focus- skupienie) i idealnie pasuje do tego, o czym chciałbym tutaj napisać.

Dzisiaj podczas medytacji uderzyło mnie, że czasem odkrywam pewien stan, w którym naprawdę odczuwam, że istnieje prostota. Ta prostota sprowadza się do odczucia centrum, czegoś podstawowego, pierwotnego i niepodzielnego. Jednocześnie zjawisko to jest świadome, jest mną.

Jest wiele opisów umysłu, świadomości i wiele sposobów na doświadczenie jej. Mówi się, że przytomność jest tłem wszystkich wydarzeń. Dla mnie szczególnie atrakcyjnym jest odkrycie, że każde doświadczenie można sprowadzić do bardzo prostego odczuwania, bardzo prostego sposobu odbioru. W rzeczywistości nie ma nic skomplikowanego, ponieważ sam doświadczający wszystkich zjawisk jest niezwykle prosty i niezłożony- jest po prostu przytomnością.

Dzieci odbierają świat bardzo prosto i bezpośrednio. Nie wydarza się u nich intelektualizowanie, teoretyzowanie. Istnieje pewne doświadczenie bezpośredniości i prostoty. Doświadczanie świata z tego poziomu jest czymś bardzo przyjemnym, ponieważ nic nie jest skomplikowane.

Zaskakuje mnie doniosłość tego odkrycia- jeśli prostota jest dostępna w każdej chwili, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby przeżywać szczęście w każdym momencie, ponieważ realnym jest tylko ta prosta jedność.

Fast Faster Fasting

Mam pokusę, aby ten wpis nabrał charakteru lekkiej i dosadnej mowy motywacyjnej różnego typu coach’ów, ale chyba skupię się jak zwykle na ograniczaniu ekspresji słowa pozwalając czytelnikowi na logiczną analizę treści.

Śmiem twierdzić, że jako ludzie znajdujemy się w dość niekorzystnym położeniu. Nasze życie jest dość krótkie, ale nie na tyle aby niczego nie planować. Czyhają na nas różne zagrożenia, ale znowu nie tak straszne, aby nie poświęcić się długofalowym planom. Biorąc jednak pod uwagę szerszy kontekst trudno oprzeć się wrażeniu, że życie ludzkie jest dla nas dużą możliwością. Nawet jednak jeśli nie wierzymy, że po śmierci czeka nas życie, to dla samej satysfakcji mądrze przeżytego życia warto jest zadbać o wysiłek.

Naturalnym stanem do którego istota ludzka dąży jest wygoda i komfort. Jednak każdy, kto coś w życiu osiągnął powie ci, że należy tę strefę komfortu jak najszybciej opuścić. Każdy, kto coś zdobył zapracował na swój cel ciężko.

Sens życia nie przychodzi do nas bezwysiłkowo. Wręcz przeciwnie- wszystko co cenne wiąże się z pracą. Jeśli jednak poświęcamy swoje życie na uciekaniu od trudności, jeśli gapimy się w ekran, palimy papierosy lub stosujemy inne uniki to nigdy nie zrealizujemy swojego potencjału.

Najłatwiej jest podporządkować życie wygodzie- nawet w tak banalnej kwestii jak jedzenie mięsa. Mięso jest tanie i smaczne, jednak kupując je przyczyniamy się do dużego cierpienia innych istot o czym często zapominamy. Tak jest ze wszystkim- łatwe rozwiązania są komfortowe, jednak ZAWSZE wiążą się z cierpieniem.

Moim zdaniem nie jesteśmy tutaj na ziemi jako ludzie dla własnej wygody. Bycie człowiekiem jest niezwykłą szansą dla nas i naszym obowiązkiem jest praca i wyrzeczenie aby zrealizować swój potencjał. Tylko w ten sposób można nadać sens własnej egzystencji.

your self

Ostatnimi czasy dość sporo słucham nauczycielki o pseudonimie Nitya. Jej nauki nie są stricte buddyjskie, ale są bardzo do niego zbieżne. Szczególny nacisk kładzie ona na potrzebę doświadczenia świadomości.

W jednym z nagrań dostępnych na YouTube mówi ona o tym, że mądrzy ludzie od dawna zaczęli się zastanawiać zamiast nad światem i zjawiskami to nad tym, który ich doświadcza, nad świadomością. Zachęcała ona jednocześnie aby samemu przeprowadzić takie badanie- doświadczyć nas samych poza myślami, emocjami i ciałem.

Chyba nikt nie zaprzeczy temu, że jest w nas pierwiastek świadomy. Ta świadomość może zostać doświadczona, innymi słowy może dojść do samoświadomości. Jest to ważne o tyle, że właściwie wszystko naokoło ciągle się zmienia, tylko ten umysł, który wszystkiego doświadcza pozostaje taki sam.

Wydaje mi się, że czasem doświadczam samego siebie. Nie jako myśli czy emocji ale jako esencję, jako samą zdolność do przeżywania. Jest to ciekawe doświadczenie- móc spojrzeć sobie „w twarz”, zobaczyć tego kogoś, kto zazwyczaj jest w cieniu choć pełni kluczową rolę we wszystkich wydarzeniach. Doświadczenie własnej esencji jest nietypowe, ale też zupełnie naturalne. Jest w tym jakaś tajemnica ale z drugiej strony czujemy się z tym jak w domu. Nie rozumiem w prawdzie, czemu ten „przeżywający” ma mieć absolutny charakter, czyli przenikać wszystko, ale jest mi z tym doświadczeniem dobrze. Zachęcam każdego do próby zobaczenia samego siebie.

Przed-Widzenie

Mówi się, że umysł jest jak oko- widzi wszystko dookoła, ale nie jest w stanie zobaczyć sam siebie. Praktyka buddyjska prowadzi do tego, aby tego przeżywającego doświadczyć, poznać, zobaczyć.

Dlaczego jest to ważne? Nasza sytuacja jest podobna do osoby, która kupuje wszelkie możliwe abonenty i telewizje na świecie, ponieważ jej telewizor słabo odbiera i żeby mieć jakąś radość z oglądania potrzebuje coraz to nowych ciekawych obrazków. Medytacja przypomina sytuację, gdy zamiast kupować abonent w Netfix, Disney+ czy HBO aby mieć radość z oglądania po prostu zmieniamy telewizor na najnowszy model. Wtedy nawet TVP wygląda świetnie i pozwala nam czerpać przyjemność z oglądania. Jest to po prostu kwestia jakości a nie ilości.

Żyjemy w cyklicznej egzystencji w której zależy nam na tym, aby ciągle nowe obrazki się pojawiały w naszej świadomości. Kładziemy nacisk na ilość a nie na jakość.

Dostrzec umysł nie jest prosto z jednej przyczyny- od zawsze mamy tendencję do obserwowania tylko zjawisk zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Coś takiego jak umysł, co nie ma cech oprócz przytomności, wykracza poza nasze pojmowanie. Jednak nauczyciele buddyjscy podkreślają, że umysł jest nam bliższy niż skóra i kości. Jest to nasza natura i tak naprawdę ciągle tym umysłem jesteśmy.

Spoglądanie w umysł daje ogromną satysfakcję- wreszcie czujemy się jak w domu, bo spoglądamy sobie samemu w oczy, widzimy postrzegającego wszystkie zjawiska.

Klucz Do Serca Kluczem Do Świata

Od długiego czasu fascynuje mnie pogląd buddyjski, który mówi, że uspokojenie umysłu, prawidłowe postrzeganie własnej osoby jest jednoznaczne z prawidłowym odbiorem świata. To, czy widzimy siebie oznacza też to, czy widzimy rzeczywistość.

W istocie my i rzeczywistość to jedna i ta sama rzecz- nie ma niczego poza umysłem. Fascynującym jest odkrycie, że uspokojenie umysłu prowadzi do uspokojenia percepcji.

Jesteśmy czymś więcej niż doświadczeniami- pod nimi kryje się bowiem postrzegający. Postrzegający jest tym, który wszystkiego doświadcza, w którym wszystko się rozgrywa. Dzięki praktyce medytacji można doświadczyć tego podstawowego budulca rzeczywistości- naszej przytomności umysłu.

Lifehack

Naszła mnie dzisiaj pewna refleksja podczas medytacji. Czasem zdarza mi się, że coś mnie trapi, czuję się nieswojo, błądzę w umyśle. Jest to stan, w którym po prostu coś jest nie tak, nie jest tak, jakbym chciał. Miałem dziś myśl, że właściwie ciągle utożsamiamy się ze zjawiskami, które nas otaczają. Ścigamy jedne doświadczenia i unikamy od innych.

Buddyzm naucza, że przed doświadczeniami istnieje coś jeszcze. Przed jakimkolwiek doświadczeniem czy to zmysłowym czy umysłowym istnieje przeżywający. Jesteśmy bardzo przywiązani do zjawisk przyjemnych, ale gdy przychodzą te trudne to cierpimy. Dzieje się z powodu przywiązania a nie dlatego, że przykre zjawiska są jakieś rzeczywiście złe. Jesteśmy nawykowo przywiązani do zjawisk i nie widzimy przeżywającego.

Myślę, że istnieje jedna rzecz, która może pomóc w przeżywaniu przykrych rzeczy. Można po prostu uświadomić sobie, że trudna myśl, uczucie czy czucie jest tylko zjawiskiem rozgrywającym się w świadomości. Jesteśmy czymś więcej niż zjawiskami- jesteśmy przestrzenią w której wszystko się wydarza. Takie podejście przy odrobinie zdrowego rozsądku może być niezwykle wyzwalające- problemy stają się podobne do snu, przestają być realne. Przykre uczucie, przykra myśl to tylko zjawisko, jeśli sobie to uświadomimy to możemy obserwować jak po prostu znika.

Niebieska Pigułka, Czerwona Pigułka

Zazwyczaj to, co przyjemne i to, co nas rozwija to dwie różne rzeczy. Chodzi tu również o doświadczanie rzeczywistości.

Gdy wybieramy przyjemniejszą opcję w naszym życiu, a zazwyczaj robimy tak setki razy dziennie, kierujemy się fałszywym kryterium. Podstawowym kryterium wyboru powinno być bowiem to, co jest dla nas w danym momencie naturalne, co uspokaja, rozjaśnia i klaruje nasz umysł.

Nasze życie podporządkowane jest przyjemności zamiast prawdzie. Wybierając to, co przyjemne zazwyczaj pogarszamy tylko stan swojego umysłu i wprowadzamy do niego więcej zamieszania. Z tego biorą się też problemy typu uzależnienia i nadwaga.

Umysł należy ćwiczyć tak jak ćwiczy się ciało. gdy wybieramy tylko przyjemne doświadczenia w naszym życiu to uciekamy od nieprzyjemności, która zazwyczaj dużo nas uczy. Świat nie składa się tylko z różowych obrazków i ten, kto ucieka od przykrych doświadczeń nigdy nie doświadcza prawdy.

Wielki Post- Ostatni Post

Niedługo kończy się subskrypcja mojego serwera, więc ten blog niedługo zniknie z sieci. Na zakończenie postanowiłem napisać o czymś, co stało się moją codziennością przez ostatnie lata. Chodzi mianowicie o pewne ograniczanie się.

W chrześcijaństwie istnieje długa tradycja ograniczania i umartwiania siebie. Nie znam w prawdzie powodów takiego zachowania, ale sądzę, że może to mieć związek z ograniczeniem przywiązania do przyjemności.

Oczywiście do pewnego stopnia jest to udziałem każdej osoby- chodząc do pracy musimy ograniczać nasze potrzeby i mobilizować się do wysiłku. Jednak w wolnych chwilach zazwyczaj pozwalamy sobie na szereg przyjemności.

Od paru lat stosuję metodę nieprzywiązywania się do przyjemności. Jeśli coś mi sprawia przyjemność przez dłuższy czas to staram się od tego oddzielić i sprawdzić, czy nie pochłania mnie to zbytnio. Zazwyczaj wtedy przestaje zajmować się tą rzeczą i po prostu przebywam bez myśli w przestrzeni.

Sądzę, że często jesteśmy uzależnieni od wielu rzeczy, które przynoszą nam zadowolenie, nie będę tutaj ich wymieniał, ale tych zjawisk jest naprawdę sporo. Nasza świadomość jest ciągle wypełniona wrażeniami, do tego stopnia, że prawie nigdy nasza świadomość nie jest pusta.

Pustka percepcyjna jest nam jednak bardzo potrzebna- głównie po to, aby doświadczyć samego siebie. Dopóki jesteśmy atakowani szeregiem wrażeń, do których również zaliczają się myśli, dopóty nie jesteśmy w stanie dostrzec siebie.