Zgoda

Według wielu mądrych osób Polska jest krajem kolonialnym. Oznacza to, że interesy w naszym kraju robią firmy z silniejszych krajów, zaś rodzimy biznes jest albo wykupowany albo zduszany. Widać to na przykładzie małych przedsiębiorstw- coraz więcej biurokracji i coraz większe daniny na rzecz państwa skutecznie utrudniają prowadzenie własnej działalności.

Sądzę, że źródłem faktu, że Polska jest krajem taniej siły roboczej jest fakt, że my jako naród jesteśmy ze sobą skłóceni- na poziomie rodzin, współpracowników, znajomych, sąsiadów i tak dalej. Polacy za granicą rzadko kontaktują się z innymi polakami, zaś my w kraju toczymy wiele bojów z innymi krajanami.

Gdzie dwóch się kłóci tam trzeci korzysta, jak mawia mądre przysłowie. Pomyślmy ile bylibyśmy w stanie razem zbudować, gdybyśmy szanowali sąsiada i współpracowali z nim zamiast z nim wojować. Niestety mamy we krwi niechęć do innych i na tym korzystają silniejsi od nas.

Transakcja

Ludzie biorą to, co się wydarza, jako zupełnie realne i warte uwagi. Problem takiego podejścia jest taki, że płaci się za to wysoką cenę.

Początkowo, gdy traktuje się zjawiska i świat jako realne, zaczynamy odczuwać przyjemne wrażenie czegoś konkretnego, ugruntowanego. Później jednak problemy, choroby, utrata, rozczarowania również stają się realne.

Realność rzeczywistości to jak narkotyk, jak niebezpieczna gra, gra o życie. Wierząc, że wszystko wydarza się naprawdę inwestujemy swoją uwagę, emocje, pragnienia i całego siebie w ciąg zdarzeń i gdy wszystko idzie po naszej myśli, to w zamian zyskujemy krótkotrwałe szczęście. Jednak nierozłączną częścią takiego podejścia jest rozczarowanie- coś zaczyna iść wbrew naszej woli, partner nas zdradza, dziecko choruje, sąsiad kupuje lepszy samochód itd.

Antidotum na ten niekończący się kalejdoskop wrażeń jest wgląd w naturę rzeczywistości- nic, włącznie z nami samymi nie jest realne. Nie musimy już tak na poważnie brać wszystkiego co się wydarza.

Życie jest grą, w której możemy tylko przegrać. Inwestujemy swój dobrostan z nadzieją, że będziemy szczęśliwsi grając w grę, ale szczęście przychodzi tylko na krótki moment i zostawia pustkę. Najlepszym wyjściem jest w ogóle nie siadać do stołu gry.

To co proponuję, to traktowanie wszystkiego jako snu i nie próbowanie znaleźć szczęścia w tym śnie. Szczęście jest już w nas.

Stan Pomiędzy

Często nachodzi mnie ostatnio pewien szczególny nastrój, który rozwinął się u mnie dzięki medytacji. Chodzi o pewnego rodzaju zawieszenie logicznego myślenia i kojarzenia na rzecz wglądu.

Normalny sposób funkcjonowania polega na procesie percepcji, reakcji na bodziec i działaniu. W stanie o którym mówię nie ma żadnego obiektu percepcji, jest pewna pustka. Nastrój ten nie jest indukowany przez żadne wrażenie zewnętrzne ani wewnętrzne, po prostu pojawia się, gdy jestem rozluźniony i nie skupiam się na niczym.

Jest to jak chwilowe olśnienie, intuicja bądź moment „acha!”. W buddyzmie mówi się o tym, że natura umysłu, czyli sam przeżywający, z biegiem praktyki zaczyna wyłaniać się spośród doświadczeń. Przeżywający staje się coraz bardziej obecny we wszystkim co robimy i co odbieramy zmysłami i rozumem.

Jest to bardzo przyjemny stan. Do tej pory wiązałem to z doświadczeniami medytacyjnymi i nie wiedziałem, skąd to się może brać. Po pewnej refleksji jednak dochodzę do wniosku, że za te szczególne doświadczenia odpowiada wgląd w naturę świadomości, w naturę samego umysłu.

Niewiedza

Wydawać by się mogło, że niewiedza w naszych wyedukowanych społeczeństwach nie gra takiej roli jak w krajach trzeciego świata. Sądzę jednak, że jest to zjawisko powszechne, mimo dostępu do wiedzy i edukacji.

Niech za jej przykład posłużą ruchy antyszczepionkowe, anty-pandemiczne czy pseudo-naukowe. Poglądy sprzeczne ze stanem wiedzy naukowej są bardzo powszechne i ludzie wręcz szczycą się z ich posiadania.

Spotykam się z kontrowersyjnymi, nieprawdziwymi poglądami na każdym kroku- niezależnie czy chodzi o chiński spisek covidowy, czy o potrzebę legalizacji wszystkich używek, bo człowiek sam powinien mieć wybór. Takie poglądy głoszą ludzie inteligentni i po studiach.

Budda powiedział, że główną przyczyną tego, że nie jesteśmy oświeceni jest niewiedza. Posiadamy po prostu wiele błędnych przekonań i co więcej nie chcemy ich zmieniać. Ludzie wierzą w mnóstwo twierdzeń wcale nie sprawdzając, czy są one prawdziwe. Jest to główna przyczyna ich cierpienia.

Natura Samsary

Ludzie mają taką cechę, że lubią się sami oszukiwać.
Gdyby spytać się nałogowego palacza albo alkoholika, czy jest uzależniony to spora część z tych ludzi odpowiedziałaby, że wcale nie jest uzależniona i po prostu lubi picie/palenie.

Ta wymówka często jest spotykana wśród nałogowych palaczy papierosów- „robię to, ponieważ to lubię”. Jednocześnie każdy z palaczy przynajmniej kilka razy starał się rzucić papierosy.

Sądzę, że podobnie jest z naszym życiem- jesteśmy niewolnikami nawyków, przeszkadzających emocji, naszego ego a jednak te więzienie traktujemy jako swój dom i nasz własny wybór. Podobnie do nałogowego palacza zaprzeczamy temu, że jesteśmy zniewoleni i traktujemy naszą sytuację jako w pełni kontrolowaną i komfortową.

Ludzie są mistrzami w samooszukiwaniu się.

Na Wszystko Potrzebny Jest Czas

Dzisiaj miałem raczej ciężki dzień. Od rana źle się czułem, nastrój i lepsze samopoczucie wróciły dopiero po 17. Miałem w związku z tym sporo czasu na zastanowienie się nad istotą złego samopoczucia. Nie jest wcale tak, że nasz stan się poprawia, gdy walczymy za wszelką cenę o dobrostan- wręcz przeciwnie, gdy wkładamy duży wysiłek w poprawę samopoczucia, to męczymy się jeszcze bardziej.

W takich chwilach zazwyczaj po prostu akceptuję stan rzeczy- że czasem po prostu nie jestem w stanie przeżywać wszystkiego z poziomu szczęścia, że czasem życie jest po prostu jałowe. Jest to naturalna dynamika spraw, że czasem rzeczy nie idą po naszej myśli.

Zmieniając nieco temat- dzisiaj jest drugi dzień od kiedy nie palę papierosów. Jest to drugie duże przedsięwzięcie, na które się ostatnio zdecydowałem- pierwszym była utrata 45 kilogramów wagi. Dzięki obejrzeniu wielu filmów dokumentalnych o paleniu oraz przeczytaniu książki Allena Carra nabrałem niesamowitej motywacji do rezygnacji z tego zgubnego nałogu. Palenie w rzeczy samej jest jednym z najgorszych wyborów, jakich można dokonać- papierosy są niezwykle uzależniające a poza tym nie przynoszą nam nic dobrego, tylko rujnują nasze zdrowie i portfele. Palenie można nazwać przekleństwem, rakiem, zgubą ludzkości- robi to 1 miliard ludzi.

Co ma wspólnego jednak rzucanie palenia z nieudanym dniem? Myślę, że sporo. Gdy potrafimy patrzeć na życie z perspektywy długofalowej to wszystko staje się prostsze. Istnieje eksperyment przeprowadzany od lat 60 na amerykańskich uniwersytetach- dzieciom daje się słodką piankę i obiecuje drugą jeśli nie zjedzą pierwszej przez jakiś nieokreślony czas. Okazuje się, że dzieci, które wytrzymują próbę i nie zjadają pianki, później w życiu radzą sobie zasadniczo lepiej od tych dzieci, które uległy pokusie.

Nie koniecznie ma to związek z silną wolą ale z motywacją. Rzucanie palenia wcale nie opiera się na silnej woli a jedynie na uświadomieniu sobie bezsensowności tego nałogu. Nikotyna i palenie uzależniają głównie psychicznie dlatego też to nasza psychika jest kluczowa do zerwania z nałogiem.

Wszystko, co wartościowe potrzebuje czasu. Nie da się w jeden dzień nabrać tężyzny fizycznej, nie da się w tydzień nauczyć japońskiego, nie da się oświecić w ciągu jednego roku. Medytacja i zrozumienie nauk Buddy potrzebują czasu, tak jak wszystko. Nasz rozwój jest powolny, wielu z nas jednak w ciągu całego życia nie decyduje się na rozwój sądząc, że jest to zbyt żmudne i czasochłonne zadanie. Z tego tytułu od młodości aż do śmierci nie zmieniają się zbytnio psychicznie. Uznają to za niepotrzebne.

Fakt, że rozwój wewnętrzny potrzebuje czasu nie powinien nas jednak zniechęcać- wręcz przeciwnie. To co potrzebuje czasu zazwyczaj jest solidne i trwałe. Tak samo jest z umysłem. Zmiany zachodzące w nim są powolne ale trwałe i to jest wspaniałe, że w przeciągu czasu mogą dokonywać się tak znacząca poprawa jakości życia!

Ego Jest Iluzją

Podstawową nauką buddyzmu jest twierdzenie, że istnienie jako jednostka, jako niezależny byt jest złudzeniem i źródłem cierpienia. Na pierwszy rzut oka może to się wydawać sprzeczne z doświadczeniem- przecież mam ciało, charakter, osobowość, jestem inny od pozostałych istot, tak więc istnieję. Twierdzenie Buddy w takiej perspektywie wydaje się być czymś niedorzecznym. Jest tak dlatego, że nasze rozumienie braku ja jest nietrafione. Nie oznacza ono tego, że nie istniejemy- istniejemy po prostu w inny sposób, niż nam się wydaje.

To, co Budda postulował to zmiana perspektywy. Zwykła perspektywa zakłada, że świat jest podzielony na niezależne byty, że tych bytów jest nieskończona prawie ilość. Świadczyć może o tym, że istnieje przecież wielość ciał, w których te byty rezydują. Nikt nie może zamieszkiwać ciała innego człowieka, ponieważ jest ono mu przynależne. Podobnie jest z duszą, w którą wiele osób wierzy- jeśli istnieje reinkarnacja to musi być jakiś pierwiastek, który przechodzi z życia na życie. Są to podstawowe argumenty przeciwko poglądowi buddyjskiemu.

Z perspektywy ego trudno jest zrozumieć, co Budda miał na myśli. Jest to jednak światopogląd zupełnie logiczny i spójny.

Świat, według buddyzmu, przenika samoświadoma przestrzeń-pustka. Jest ona podstawą całej rzeczywistości i wszystkich istot. Istoty zawsze były tą przestrzenią i zawsze nią będą, chociaż nie zdają sobie z tego sprawy. Pojąć to jest faktycznie trudno i wymaga to wielu lat medytacji, jednak gdy się dostrzeże tę prawdę to wydaje się ona zupełnie trafna. Jest to w gruncie rzeczy najprostsza rzecz, zupełnie niezłożone twierdzenie i gdy ktoś odkryje, czym jest umysł, to wyda się mu to bajecznie proste. Nasza świadomość jednak jest przywiązana do logicznej analizy i coś, co jest niezłożone wymyka się naszemu pojmowaniu.

Perspektywa pustki to postrzeganie wszystkiego i wszystkich jako elementów tej samej całości. Jest to bardzo satysfakcjonujące doświadczenie- fakt, że nie jesteśmy osobami a wszechrzeczą jest niezwykle nobilitujący.

Nieporozumienia W Kwestii Pustki

Przeglądając internet pod względem informacji na temat podstawowej zasady buddyzmu, jaką jest pustka natknąłem się na szereg nieścisłości, nieporozumień i po prostu błędnych interpretacji tego pojęcia. Skala nieścisłości jest tak duża, że zdecydowałem się napisać ten wpis podpierając się jednocześnie tekstem Dalajlamy, który moim zdaniem przybliża te pojęcie w sposób najbardziej czytelny.

Zarówno teksty na Wikipedii jak i treści na różnych stronach buddyjskich, zdają się mijać się z prawdą. Wikipedia w prawdzie przytacza szereg cytatów, jednak autorzy tych wpisów prowadzą mylne kojarzenie ze sobą faktów. Z kolei strony buddyjskie określają pustkę jako brak nadinterpretacji faktów, bądź też zupełną nieobecność. Moim zdaniem te informacje służą jedynie pomieszaniu czytających.

Dalajlama pisze:

Pustka istnieje; przenika ona istotę wszystkiego, cokolwiek się pojawia, o jakimkolwiek przeznaczeniu – istotą wszystkiego jest Pustka. Dotyczy to także dharm. Jedna z Sutr mówi: „Niezależnie od tego, czy Buddowie pojawiają się na tym świecie, czy nie, Pustka, ostateczna natura wszechrzeczy, wieczna jest i niezmienna”.

Wskazuje on tu jasno, że pustka jest jedyną realnie istniejącą rzeczywistością. Pisze, że jest czymś absolutnym, o czymś poza czasem i tego moim zdaniem brakuje w wielu miejscach. W dalszej części tekstu można znaleźć takie słowa:

Prawda polega na tym, że ostateczną istotą rzeczy jest Siunjata. Z tego logiczny wniosek, że nic nie istnieje w sposób absolutny, samo dla siebie (prócz Siunjata).

Dalajlama zdaje się wskazywać to, co kryje się za pojęciem pustki- doświadczenie totalności, czegoś prawdziwego. Pisząc, że nic nie istnieje w sposób absolutny oprócz Siunjaty pokazuje, że doświadczenie umysłu, które jest możliwe dla każdej istoty, stanowi kluczowy element zrozumienia rzeczywistości. W dalszej części nauczyciel cytuje Nagardżunę:

„Dharmy nie są ani istniejące dla siebie, ani nieistniejące; ani istniejące dla siebie i nieistniejące; ani różne od obu”. I dalej: „Jeśli ktoś uważa, że „Ja” jest tylko umownym określeniem funkcjonującym poza obrębem logiki poczwórnych kategorii, to znaczy to, iż w pełni pojął on rzeczywisty sens twierdzenia o nieistnieniu „Ja””.

Dharmy w rozumieniu buddyjskim są to wszystkie zjawiska, które się przejawiają. Jak widać w powyższym przykładzie, poprzez analizę logiczną można dojść do wniosku, że wszelkie zjawiska nie posiadają istnienia. Istnieje tylko pustka.

Jest zastanawiające, że tak wiele błędnych informacji pojawia się w internecie na temat tak kluczowego pojęcia. Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że teksty tego typu piszą ludzie, którzy sami nie doświadczają umysłu, przez co nie mogą przekazać prawdziwej wiedzy i nawet jeśli odnoszą się do cytatów to tak naprawdę ich nie rozumieją.

Charakter Umysłu

W tym wpisie chciałbym ująć kilka bardzo mądrych moim zdaniem słów na temat tego, co w buddyzmie określa się mianem umysłu. Cytaty pochodzą z Wikipedii oraz z ust buddyjskich nauczycieli.

Ego – w buddyzmie oznacza świadomość siebie jako oddzielnego bytu, będącą złudzeniem. Doktryna „braku ja” (czyli anatta) mówi o złudzeniu „ja”, czy też osobowości jako niezależnego i trwałego (patrz anicca) bytu, podczas gdy w rzeczywistości składają się na nie zjawiska (patrz skandha), które istnieją w nietrwały i zależny od innych zjawisk sposób (patrz dwanaście ogniw współzależnego powstawania).

Budda Siakjamuni wskazał, że przyczyną cierpienia jest niewiedza. Ta podstawowa niewiedza oznacza, że postrzegamy siebie jako oddzielne, niezależnie istniejące byty. Cierpimy więc, ponieważ nie urzeczywistniamy (nie posiadamy ugruntowanego doświadczenia) „pustości” swojej indywidualnej tożsamości, a co za tym idzie „pustości” rzeczy i stanów. Pogląd taki sprawia, że doświadczamy świat w biegunowy, dualistyczny sposób.

Bodhi (pāli. i sanskr. dosłownie „przebudzenie”) – jest określeniem użytym przez Buddę w celu nazwania swojego własnego wewnętrznego doświadczenia. Słowo bodhi najczęściej jest tłumaczone jako „oświecenie”, jednak bardziej precyzyjnymi określeniami będą tu: „zrozumienie” lub „przebudzenie”, czyli przebudzenie ze snu (wcześniejszej) ignorancji (pāli. avijjā; sanskr. avidyā) i doświadczenie Trzech Cech istnienia (pali ti-lakkhana). Trzy Cechy istnienia to: nietrwałość (pāli. anicca), bolesność (pāli. dukkha) i brak niezmiennego „ja” (pāli. anatta).

Istnieje jedna rzeczywistość
ty jesteś nią
chociaż o tym nie wiesz
kiedy obudzisz się
w tej rzeczywistości
nie będziesz czymś
a wówczas będziesz wszystkim
to jest wszystko.
– Kalu Rinpoche

Ego

Podstawową zasadą buddyzmu jest nauka o tym, że wszystko co istnieje ma uwarunkowaną naturę i jest nietrwałe. Dlatego też postuluje się pogląd, że wszystko jest jak iluzja, gdyż jedyną prawdziwą rzeczą jest pustka-przestrzeń-potencjał.

W istocie jest tak, że pogląd o tym, że jesteśmy jakąś osobą, jednostką, niezależnym elementem świata jest poglądem błędnym. Świat wygląda (przynajmniej według Buddy) trochę inaczej- wszystko jest fragmentem większej całości.

Zdaję sobie sprawę z tego, że taka perspektywa może być trudna do zrozumienia, szczególnie w wypadku, gdy jesteśmy bardzo przywiązani do własnego ego. Ego jednak według buddyzmu jest przyczyną całego naszego cierpienia i niekończącego się cyklu odrodzeń.

To, co odkrył Budda to zupełnie inny światopogląd od dotychczas istniejących- twierdził on, że nie jesteśmy osobami tylko przestrzenią. Przestrzeń ta jest świadoma i jest dzielona przez wszystkie żywe istoty.

Odkrycie tego faktu odsłania dla nas naturę Umysłu i naturę rzeczywistości.