Historia Ludzkiego Nieszczęścia

Polski nauczyciel zen Joeng Hye powiedział kiedyś, że tragizmem ludzkiej istoty jest to, że poszukuje ona szczęścia a znajduje tylko chwilową satysfakcję. I właściwie, jak to bywa z trafnymi myślami, fraza ta zawiera wszystko, o czym chciałem tutaj napisać. Dodam jednak parę myśli od siebie, gdyż nie wszyscy może rozumieją te słowa.

Brak satysfakcji życiowej towarzyszy w mniejszym lub większym stopniu wszystkim ludziom. Nawet ludzie zachodu, którzy nie narzekają na biedę i niedostatek, często nie czują się życiowo spełnieni. Satysfakcja, którą osiągamy jako ludzie jest zazwyczaj chwilowa i jest przeplatana trudnymi chwilami, w których nie czujemy radości życia. Oczywiście jest to duże uproszczenie, gdyż większość ludzi jednak jest zadowolona ze swojego życia, jednakże prawie każdy chciałby od życia jeszcze więcej.

Te pragnienie szczęścia jest główną przyczyną naszych działań i starań. Rzadko kiedy jednak w poszukiwaniu szczęścia skłaniamy się ku medytacji czy poznaniu siebie a częściej szukamy zewnętrznych polepszaczy nastroju, co jest z definicji skazane na niepowodzenie.

Ten brak zadowolenia skutkuje tym, że jako gatunek stwarzamy sobie same problemy, czy to z powodu odreagowania na innych, konfliktów, niszczenia planety, niszczenia siebie. Jeżeli spojrzymy na człowieka przez pryzmat całego gatunku to widać jak wiele negatywnych działań wykonuje on z frustracji. Niech za przykład stanowi wojna, w tym aktualna wojna na Ukrainie, która ukazuje wręcz zwierzęcy czy demoniczny aspekt człowieka.

Gdy jako człowiek osiągamy wewnętrzny balans, gdy przestajemy tak zawzięcie gonić za szczęściem i satysfakcją, wtedy zdobywamy dystans do własnych działań i możemy z perspektywy spełnienia działać dla pożytku nie tylko swojego ale także innych istot.

Wewnętrzny Wiatr

Wewnętrzny wiatr to tybetańskie określenie na pranę, strumienie energii poruszające się po wewnętrznych kanałach ciała. Jest to termin ściśle powiązany z religią tybetańskiego buddyzmu, choć podobne zjawiska są opisywane w innych odłamach buddyzmu oraz innych religiach wschodu.

Jednym z dobitniejszych przykładów prawdziwości tego zjawiska jest tak zwana praktyka tummo. Jest to rodzaj medytacji, dzięki któremu praktykujący, który wyobraża sobie żar w swoim ciele, jest w stanie podnieść temperaturę na powierzchni swojego ciała nawet o 8 stopni Celsjusza. Podczas wykonywania tej medytacji mnisi znajdujący się na mrozie suszą umieszczone na ich ciałach mokre prześcieradła, które normalnie powodowałyby mimowolne drżenie ciała a nawet śmierć z wyziębienia. Mnisi jednak są w stanie osuszyć materiał w ciągu niespełna godziny. Więcej na temat tummo można znaleźć tutaj:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Tummo

Wielokrotnie zdarzyło mi się pisać na temat tej niezwykłej energii, która zamieszkuje nasze ciała, powracam jednak do tego tematu, gdyż jest to dla mnie fascynujące zagadnienie. Ostatnio postanowiłem w każdej wolnej chwili ćwiczyć ten wewnętrzny żar, aby dojść do perfekcji w manipulacji tą siłą. Od dwóch dni utrzymuję w czasie wolnym uwagę na poziomie serca, czasem wyobrażając, że znajduje się tam kula ognia. Nie zawsze się to udaje, ale bardzo często czuję wtedy tam przyjemny ucisk i dreszcze na skórze.

Dużym odkryciem dla mnie było jak bardzo wyobraźnia pozwala stymulować te miejsce- gdy tylko zacząłem wyobrażać sobie kule ognia na sercu to moje wrażenia znacznie się zintensyfikowały. Tak jak już pisałem nie jest mi dane ciągle tego doświadczać, ale mniej więcej w 70% przypadków jestem w stanie wywołać to odczucie na zawołanie. Jest to dla mnie niezwykłe doświadczenie i moim zdaniem świadczy ono o tym, jak wiele jeszcze tajemnic kryje w sobie ludzki organizm.


Naturalny Haj

„Natural high” to znany termin w psychologii, który określa stan podwyższonego nastroju spowodowany naturalnymi czynnikami. W odróżnieniu od zwykłego haju aby osiągnąć dobre samopoczucie człowiek nie ucieka do używek, lecz czerpie dobro ze swojego otoczenia aby wprawić się w dobry humor.

W artykułach na ten temat dominuje pogląd, że najlepszym źródłem „naturalnego kopa” jest kontakt z przyrodą, drugim człowiekiem, spełnianie się w jakiejś dziedzinie, wysiłek fizyczny i dobre pożywienie. Zakres czynności, które powodują pozytywny stan ducha jest wiele, ale jak zaznaczają badacze ilość endorfin wydzielana podczas takich aktywności jest porównywalna do stanu po alkoholu, papierosach czy narkotykach.

Moim zdaniem jest to kapitalne zagadnienie, ponieważ te aktywności o których wspomniałem nie niosą ze sobą skutków ubocznych a pozwalają w naturalny sposób czuć się dobrze. Ja oczywiście dodałbym jeszcze do tego medytację, ale i bez tego wyżej wymienione aktywności potrafią być skutecznym remedium na marazm.

Grzech, Kamień i Słońce

Dzisiejszy dzień nie należał u mnie do tych udanych. Od rana czułem pewien mętlik w głowie i emocjonalnie nie czułem się do końca dobrze- niby nic mi nie dolegało, ale nie czułem zwyczajowej radości życia.

Starałem się zaradzić temu siadając do medytacji, ale prócz kilku momentów radości raczej nie wychodziła mi ta praktyka. Również moja standardowa metoda skupiania się na sercu nie przynosiła rezultatów. Zamiast błogości czułem niepokój i ból gdy starałem się skupić energię w ciele na poziomie serca.

Energia w ludzkim ciele ma według tybetańskich hipotez poruszać się w 84 tysiącach kanalików, wzdłuż kręgosłupa zaś ma przechodzić główny kanał energetyczny ciała. Moc ta jest ściśle powiązana z emocjami- inaczej rozlokowuje się gdy się boimy a inaczej gdy jesteśmy spokojni. Nasz stan ducha ma wpływ na rozlokowanie tej energii- na przykład gdy zrobimy coś złego to energia w ciele będzie rozproszona przez dłuższy czas.

Muszę przyznać, że czasem mam w sobie sporo negatywnych emocji- niechęci i złości. Powoduje to zaburzenie pola energetycznego i w tym upatruję główną przyczynę mojego gorszego samopoczucia. Dlatego też próby przywrócenia balansu kończą się niepowodzeniem- negatywne wrażenia są ulokowane w centralnej czakrze serca i próba dostania się tam powoduje ból.

Mój nauczyciel Lama Ole czasem opowiada pewną historię jak po śmierci jednego ze swoich uczniów próbował przenieść jego świadomość do Czystej Krainy- buddyjskiego raju. Najpierw wyobrażał sobie ucznia jak bierze go pod pachę i próbuje z nim dostać się do serca buddy- zupełnie mu to nie wychodziło na poziomie emocjonalnym- nie czuł nic pozytywnego. Dopiero wtedy dowiedział się, że jego uczeń jeszcze nie umarł, dlatego nie udawało się przeniesienie jego świadomości. Po faktycznej śmierci Lama Ole spróbował dostać się do wspomnianego serca ze świadomością ucznia jeszcze raz. W momencie gdy obaj się tam dostali Lama poczuł tak wielkie szczęście, że przez wiele tygodni po tym wydarzeniu opowiadając o tym miał łzy w oczach. Jak sam wspominał nawet nie przypuszczał, że taki poziom szczęścia jest w ogóle możliwy.

Piszę o tym dlatego, że świadomość, energia i emocje są ze sobą bardzo silnie powiązane. Dziś, gdy postanowiłem jednak uzyskać dostęp do własnych emocji w końcu mi się to udało. Pomimo bólu jaki czułem, a jaki moim zdaniem był spowodowany przez moje negatywne nastawienie, w końcu uzyskałem dostęp do swojego centrum. Pisząc te słowa nadal utrzymuję tam uwagę i czuję bardzo przyjemne mrowienie.

Na koniec chciałem napisać, że przygoda z buddyzmem i energią w ciele jest jedną z ciekawszych rzeczy, które można zrobić jako istota ludzka.

Po Drugiej Stronie Niepokoju

Gdyby statystycznemu obywatelowi powiedzieć, że przeżywa niepokój, to pewnie by ostro zaprotestował- przecież ma się dobrze, żartuje, wypoczywa i tak dalej. Jednak gdyby się przyjrzeć sposobowi funkcjonowania większości ludzi, to u podstawy ich zachowania jest pewna nerwowość.

Naturalnym stanem dla człowieka jest odpoczynek od bodźców. Gdy tylko niczym nie musimy się zajmować, to moim zdaniem w naturalny sposób powinniśmy wchodzić w relaksację, która jest brakiem mentalnej aktywności. Jednak tak się nie dzieje- ludzie gdy kończą robić jedną rzecz, to zaraz zaczynają robić rzecz kolejną.

U podstawy naszej kompulsywnej aktywności leży brak doświadczania spokoju. Ludzie zazwyczaj doświadczają swoich myśli i emocji i prawie nigdy nie są od nich wolni. Spokój jest tą przestrzenią, w której cała mentalna aktywność się wydarza, jest doskonałą neutralnością, która jest bardzo przyjemna w doświadczaniu.

Zazwyczaj uważa się, że na brak komfortu najlepszym wyjściem jest zajęcie się czymś- może to być słuchanie muzyki, oglądanie telewizji bądź rozmowa z kimś. Próbujemy ogień zwalczyć ogniem zamiast wodą. Środkiem zaradczym na nadmierną ilość bodźców w naszym umyśle są kolejne bodźce. Jest to de facto strategia szaleńca.

Wyjściem z tej patowej sytuacji jest odpoczynek od mentalnej aktywności. Gdy nie zajmujemy się działaniem ani kompulsywnym myśleniem, tylko pozwalamy wszystkiemu się w naturalny sposób wydarzać, to w tym momencie zaczynamy naprawdę wypoczywać.

Moje Wiersze, Cześć Szósta

6 już część moich wierszy, pisanych wtedy, gdy normalną mową nie umiem czegoś wyrazić.


Ciągle mi tęskno do rozmów cichych
Niespiesznych prostych niewymuszonych
W których sensacja się już nie liczy
W których skrajności blask przygaszony

Chciałbym się spotkać z drugim człowiekiem
I móc być sobą w naszej rozmowie
I rośnie we mnie pragnienie z wiekiem
By prostym jak chleb dzielić się słowem


Na szczycie nigdy nie ma tłumu
Lecz widzisz z niego rzesze całe
Na górze cisza nie ma szumu
I wszystko tu jest doskonale

Ten kto osiągnął swe spełnienie
Nie myśli już o błahych rzeczach
Wzrokiem ogarnia całą ziemię
Archetypowy rys człowieka

Gdy masz wszystko nic ci nie trzeba
Pod powiekami triumf szkli się
Wiesz że nikt tobie rady nie da
I wiesz że to wcale nie śni się


Trudno oderwać jest ci uwagę
Ciągle ci zjawisk mało i mało
I w gruncie rzeczy na dobrą sprawę
Stale zajęta głowa i ciało
I z całej siły bronisz się przed tym
By nie czuć chwilę nic poza ciszą
Jazgot i hałas tutaj wiodą prym
Usta mówią lecz uszy nie słyszą
Ciężko zrozumieć samego siebie
Gdy się ze sobą rzadko spotykasz
Tak naprawdę wielu o tym nie wie
Jak cudnie dźwięczy serca muzyka

Przestymulowanie

Wczoraj widziałem u znajomego fajny cytat. Przytoczona tam była rozmowa XVI Karmapy, największego mistrza duchowego wschodu XX wieku, z kanadyjską dziennikarką, miało to miejsce w 1974 roku w USA.
Kobieta spytała się co jest największym problemem zachodniego świata, na co Karmapa po naleganiu ze strony dziennikarki odpowiedział -przestymulowanie bodźcami.

Bardzo mi się spodobała ta krótka historia, ponieważ sam mam podobne obserwacje. Nie jest jednak moim calem tutaj potępiać kogokolwiek, chciałem tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz związaną z bodźcami.

Jestem obecnie na urlopie i złapałem się na tym dzisiaj, że korzystając rano z komputera niejako zaczynam polegać na tym urządzeniu- to co tam się pojawiało wciągało moją uwagę i gdy odrywałem uwagę od urządzenia to czułem potrzebę ponownego patrzenia na ekran.

W takich chwilach zazwyczaj sprawdzam, czy rzeczywiście te rozpraszacze uwagi są mi potrzebne- usiadłem więc do medytacji i szczęście również pojawiło się przy nicnierobieniu.

Biorę sobie za punkt honoru aby nie być zależnym od zewnętrznych źródeł zadowolenia. Kiedykolwiek czuję na przykład, że zbyt przywiązuję się do muzyki, która gra w słuchawkach, to wyłączam ją i przebywam w ciszy. Ilekroć wciąga mnie skrolowanie facebooka to odkładam telefon i zajmuję się czymś innym.

Szczęście, które osiąga się poprzez odizolowanie od zewnętrznych bodźców jest obarczone pewnym wysiłkiem, jednak swą intensywnością przewyższa ono wszystko, czego można doświadczyć zmysłami.

Przyczyny Gadatliwości

Od dłuższego czasu interesuje mnie temat nadmiernej gadatliwości, mówienia dużo i czasem nie na temat. Jak się okazało istnieje całkiem sporo badań na ten temat i to na podstawie nich powstał ten wpis.

Część z artykułów koncentruje się na ludziach w podeszłym wieku i analizując tych badanych naukowcy doszli do wniosku, że nadmierne mówienie jest skorelowane pozytywnie z większą samotnością oraz większą ilością niechanych zmian w życiu, takich jak śmierć małżonka, choroba, bieda itd. Ponadto zanik niewerbalnych zdolności intelektualnych (takich jak logiczna analiza faktów czy analityczność myślenia) powoduje wielomówność u ludzi dojrzałych. Wyniki tych badań są ciekawe, ale pokazują tylko część spektrum problemu- gadatliwych ludzi spotyka się przecież w każdym wieku.

Inne badanie, które przeczytałem mówiło o tym, że czynnikiem warunkującym gadatliwość jest stres. Ludzie, którzy borykają się z trudnościami, mają problemy zdrowotne lub mają innego typu czynniki stresogenne w swoim życiu dużo częściej mówią obficie często zbaczając z pierwotnego źródła rozmowy (co z angielska nazywa się Off-Topic Verbosity).

Gadatliwość powiązana jest, jak już wcześniej wspomniałem, z samotnością. Wielomówstwo na dłuższą metę nie buduje relacji międzyludzkich a raczej je osłabia- długie słuchanie wypowiedzi innych ludzi może prowadzić do zmęczenia i irytacji. Jednocześnie badania pokazują, że ludzie z gorszymi relacjami z innymi dużo częściej mówią długo i nie na temat. Jest to więc miecz obosieczny i oba te aspekty- wielomówność i samotność- napędzają się nawzajem.

Zabawną rzeczą jest to, że ludzie, którzy dużo mówią wcale nie uważają się za gadatliwych- bardzo często nie zauważają oni tego problemu.

W jednym z badań przeprowadzono test na wykonanie pewnych czynności i postarano się określić, czy ma to związek z gadatliwością- okazało się, że ludzie, którzy dużo mówią gorzej radzą sobie z zadaniami, które im zlecono do wykonania. Świadczy to być może o korelacji niskiej inteligencji z gadatliwością.

Jak widać omawiane zjawisko jest powiązane z szeregiem negatywnych cech i generalnie świadczy o problemach z jakimi boryka się osoba gadatliwa.

Pisząc ten wpis opierałem się na poniższych artykułach naukowych:

https://citeseerx.ist.psu.edu/viewdoc/download?doi=10.1.1.854.6071&rep=rep1&type=pdf

https://www.proquest.com/openview/2e78933ea92a760a8e93f4828c7190a5/1?pq-origsite=gscholar&cbl=18750&diss=y

https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/00332941211058045

https://www.researchgate.net/publication/234833473_Measurement_and_Correlates_of_Verbosity_in_Elderly_People

Wstęp

Ostatnio poznałem pewną osobę, która mówiła mi, że medytacja zupełnie jej nie idzie. Kolega ten próbował tego kilkukrotnie ale bez powodzenia. Nie była to osoba przypadkowa, moim zdaniem był to jeden ze spokojniejszych umysłów, jakie ostatnio spotkałem. Pomyślałem więc, że dla takich właśnie osób napiszę ten krótki wpis.

Medytować nauczyć się może każdy, ale nie każdy osiągnie w tej praktyce rezultaty. Większość ludzi ma zbyt rozbiegane umysły, aby z tej czynności coś wynieść dla siebie. Jednakże istnieje grupa około 20% ludzi, które są na tyle dojrzałe, że osiągną z pewnością sukces na tym polu jeśli odpowiednio do tego podejdą.

Właściwie istnieje tylko jedna przeszkoda blokująca nas przed dobrą medytacją- jest to rozbiegany umysł. Właściwie ciągle albo coś robimy, albo coś odbieramy zmysłami albo coś myślimy. Ten proces fascynacji światem zewnętrznym nie ma początku i końca i większość ludzi umiera w tym stanie pogubienia. Siadając do medytacji po raz pierwszy jesteśmy zdezorientowani brakiem bodźców. Jest to dla nas zupełnie nienaturalna sytuacja. Wystarczy jednak wytrzymać ten dyskomfort, aby dotrzeć do krainy wielkiej błogości, gdzie każda myśl i każde zjawisko ma znaczenie i jest ich znacząco mniej.

Cierpienie to, towarzyszące konfrontacji z własnym umysłem szybko znika i nie ma po co się nim przejmować. Potem zaczyna się prawdziwa błogość.

Chciałem tutaj jeszcze raz zaznaczyć, że medytacja nie jest dla każdego. Jeśli sprawia ci to szczególną trudność to prawdopodobnie należysz do licznej większości, która nie jest w stanie coś z tego wynieść.

Energia Witalna

Dość często mam tak, że czuję się fizycznie nie najlepiej. Jest to uczucie podobne do silnego głodu- doskwiera mi wtedy znaczny dyskomfort- coś jak połączenie bólu,zmęczenia, irytacji i niepokoju. Zdarza mi się to czuć kilka razy w miesiącu. Znalazłem jednak remedium na te doświadczenie i o tym chciałem tutaj napisać.

Czując się źle zawszę mogę spróbować zapomnieć o tym i zacząć skrolować coś na komórce lub włączyć sobie muzykę, ale tego nie robię. Nie lubię uciekać w takie rzeczy. Zamiast tego próbuję wpłynąć na samopoczucie za pomocą energii życiowej.

Według wschodnich religii i filozofii w ciele organizmów żywych istnieje coś takiego jak właśnie energia życiowa. W systemie tai-chi można nawet nauczyć się manipulować tą siłą na potrzeby walki z przeciwnikiem. Z kolei w tybetańskiej medytacji phowa używa się tej mocy do zrobienia małej dziurki w czaszce, przez który to otwór świadomość opuścić ma ciało po śmierci. Sam miałem przyjemność brać udział w kursie phowa i sam mam taką dziurkę (widoczna jest ona na zdjęciach rentgenowskich).

Przez 8 lat codziennej medytacji do pewnego stopnia nauczyłem się kontrolować przepływ tej energii w ciele, na tyle, że jestem w stanie siłą woli spowodować, że moc ta skupi się w centralnym punkcie energetycznym na poziomie serca. Powoduje to przypływ dobrego samopoczucia i niweluje ból i dyskomfort.

Jestem niezwykle wdzięczny tym, którzy przekazują wiedzę na temat tej charakterystyki organizmu ludzkiego, ponieważ pozwala mi to funkcjonować i czuć się dobrze mimo fizycznego dyskomfortu.