3 Miliony Małp

Ostatnio na spotkaniu towarzyskim mój kolega opowiadał mi jego rozmowę z panią psycholog, która powiedziała mu, że w Polsce 35 procent ludzi jest uzależnionych od alkoholu. Według niej kryterium tej statystyki jest spożywanie ponad 4 piw tygodniowo.

W Polsce codziennie spożywa się 3 miliony małych, 100 ml wódek, tak zwanych małpek. Średnia ilość alkoholu spożywana przez mieszkańca Polski to 11 litrów czystego alkoholu rocznie, co daje około 8 piw tygodniowo.

Według statystyk przynajmniej raz w miesiącu upija się co trzeci polak, zaś oficjalne statystyki mówią o 4 procentach alkoholików w naszym kraju. Sądzę jednak, że jest to wartość bardzo zaniżona.

Z moich rozmów z ludźmi wynika, że istnieje cała rzesza ludzi, którzy piją alkohol w małych ilościach, ale za to regularnie, kilka razy w tygodniu. Są oni de facto uzależnieni, choć nie bierze się ich pod uwagę w statystykach alkoholizmu.

Uzależnienie od alkoholu stanowi jednak tylko czubek góry lodowej problemów z uzależnieniami. Właściwie każdy człowiek jest od czegoś uzależniony, jeśli nie od kawy, to od jedzenia, telewizji, muzyki, internetu i tak dalej i choć te rzeczy wydają się niegroźne to jednak mechanizm przywiązania się do nich jest taki sam jak w przypadku papierosów czy piwa. Bardzo niewielu ludzi jest sobie w stanie radzić bez zewnętrznych bodźców, które poprawiają humor.

Przejaskrawione Myśli

Ostatnio miałem okazję przebywać kilka dni w większym gronie i mam dzięki temu kilka refleksji na temat ludzkiej komunikacji.

Przede wszystkim większość osób z którymi rozmawiałem była pod wpływem alkoholu, podczas gdy ja nie piłem, więc siłą rzeczy komunikacja była utrudniona, jednak mimo tego udało mi się spędzić kilkanaście godzin na różnych rozmowach.

To, co rzuca się w oczy podczas tego typu spotkań to silny ładunek emocjonalny komunikatów- wszystkie wypowiedzi mają wyrazisty charakter, zazwyczaj humorystyczny. Jest to werbalny odpowiednik internetowych click-baitów, czyli nagłówków artykułów zachęcających do wejścia na stronę poprzez kontrowersyjną treść. Treści wypowiadane podczas towarzyskich spotkań muszą być „jakieś”, nieść wyrazisty i prosty przekaz. Brakuje w zwyczajowej konwersacji miejsca na niedopowiedzenie, szerszy kontekst, refleksję, analizę.

Inną formą towarzyskich rozmów jest zupełnie surowa i bezrefleksyjna wymiana informacji- interlokutorzy dzielą się tym, co przeczytali bądź usłyszeli na jakiś temat. Również w tym przypadku brak jest osobistego zaangażowania własnych emocji, brakuje odsłonięcia tego, kim naprawdę jesteśmy, brak jest szczerości i otwartości.

Mam taką refleksję, że większość spotkań towarzyskich jest tylko pretekstem do wypicia alkoholu bądź pośmiania się i wygadania. Brakuje osobistego zaangażowania naszych refleksji, skrywanych emocji, tego, co dla nas ważne lub tego, co nas trapi.

Niczego Nie Zmieniać

Zasadą medytacji Zen jest przebywanie w tym, co się wydarza, niezależnie od tego, czy jest to przyjemne czy nieprzyjemne.

Każda istota pragnie przeżywać szczęście i unikać cierpienia. Widać to po zachowaniu wszystkich zwierząt ale i ludzi. Niestety te pragnienie, choć samo w sobie jest raczej czymś pozytywnym, prowadzi często do przesady- widać to po statystykach uzależnień oraz otyłości. Otyłych ludzi jest obecnie więcej na świecie niż ludzi głodujących.

Ta tendencja do podążania za przyjemnością jest de facto czymś, co powoduje, że stajemy się zależni od źródeł tych przyjemności. Ten stan ciągłego pragnienia sprawia również, że gdy przychodzi trudny okres wtedy cierpimy dużo bardziej niż wymagałaby sytuacja- po prostu przywiązanie do zadowolenia powoduje, że jesteśmy rozpieszczeni.

Postawa „lubię- nie lubię” jest podstawą naszej tożsamości- wydaje się nam, że rzeczy, których pragniemy i rzeczy, których chcemy uniknąć konstytuują nas jako niezależną jednostkę. W gruncie rzeczy to tak, jakby niewolnicy różnili się od siebie kolorem kajdan.

Zazwyczaj gdy przeżywamy miłe chwile, to pragniemy aby trwały one jak najdłużej, a gdy przychodzi czas chwil niemiłych to chcemy je tylko przeczekać z nadzieją na lepsze momenty. W ten sposób nigdy nie przebywamy tu i teraz- ten czas „teraz” jest ciągle zmienny i zawiera w sobie zarówno dobre jak i złe momenty. Nasze pragnienia przysłaniają nam rzeczywistość, tak, że nie postrzegamy rzeczywistości a jedynie własne sny o szczęściu.

Duże Dzieci

Kiedyś na moje pytanie odnośnie praktyki medytacji buddyzmu przez dzieci jeden z głównych nauczycieli mojej szkoły buddyzmu, Karol Ślęczek, odpowiedział, że ludzie są jak dzieci. Zapadło mi to w pamięć.

Dziś mam wrażenie, że rzeczywiście mógł on mieć sporo racji.

Jeśli by się zastanowić czego człowiek uczy się w ciągu życia, to pewnie oprócz wielu praktycznych umiejętności, kilku języków, bagażu doświadczeń, to niewiele byśmy mogli wskazać ponad to. Przede wszystkim człowiek nie zmienia swojego charakteru zbytnio w ciągu całego życia, o tym wiemy wszyscy.

Chciałbym tutaj poruszyć pewien aspekt nas samych, który również nie ulega zmianie. Jest to przywiązanie do zewnętrznych źródeł stymulacji.

Małe dzieci, podobnie jak małe zwierzęta, mają potrzebę czerpania przyjemności ze świata naokoło nich. Ciągle coś przykuwa ich uwagę, ciągle zmienia się obiekt ich zainteresowania. Jeśli przez dłuższy czas brakuje w ich otoczeniu atrakcyjnych bodźców, to dzieci zaczynają czuć się źle. Śmiem twierdzić, że jest to cecha, która nie znika wraz z dorastaniem i cecha ta pozostaje z nami aż do śmierci.

Przez całe swoje życie pozostajemy takimi małymi dziećmi, które poszukują ciągle błyskotek i zabawek, jeśli ich brakuje to szukamy nowych, a jeśli nie możemy ich znaleźć to czujemy się źle. Dotyczy to wszystkich aspektów naszego życia- pracy, rozrywki, odpoczynku, obowiązków. W rzeczy samej ciągle jesteśmy nienasyceni i ciągle poszukujemy sposobów na nasycenie tego głodu wrażeń. Jest to jednocześnie najbardziej istotna cecha która nas określa- nie to jak wyglądamy, jaką mamy pracę, ile sukcesów na koncie czy ile pieniędzy w banku. Najbardziej określa nas zdolność do bycia zależnym od zewnętrznych źródeł satysfakcji i fakt, że ta potrzeba nie zmienia się w ciągu całego życia pokazuje jak niewiele człowiek uczy się przez swoje życie.

Chłód Umysłu

Trudno dostrzec stan własnego umysłu. Jest to spowodowane tym, że ciągle ukierunkowani jesteśmy na świat zewnętrzny- to co się dzieje wokół nas uważamy za dużo ważniejsze. Na pewno każdy spotkał się z takim przypadkiem, gdy osoba zdenerwowana pytana o to, czy jest podirytowana odpowiadała, że jest spokojna. Wgląd we własny stan psychiczny nie jest prosty.

Z tego też powodu twierdzimy zazwyczaj, że czujemy się dobrze, jesteśmy szczęśliwi i tak dalej podczas gdy wewnętrznie targają nami różne siły. Mamy tendencję do braku obiektywności gdy oceniamy nasz stan. To, co nazywamy balansem wewnętrznym jest po prostu stabilną konstrukcją różnych sił, które nami poruszają. To, że coś jest stabilne w czasie nie znaczy jeszcze, że jest zbalansowane. Jest to podstawowa pomyłka przy ocenianiu własnego samopoczucia.

Każdy na pewno w swoim życiu doświadczył stanu bezwarunkowego spokoju. Mogło to być podczas spaceru w lesie, po seksie, po udanym dniu, po osiągnięciu czegoś. Zazwyczaj temu stanowi towarzyszyło uczucie przestrzenności, pewnej klarowności myśli, wolności.

W buddyzmie podkreśla się, że umysł jest jak przestrzeń. Doświadczenie bycia wolnym od przeszkadzających uczuć jest właśnie podobne do doświadczenia przestrzeni- spokój jest wtedy podobny na przykład do głębi oceanu.

Mniej Znaczy Więcej

Zazwyczaj wydaje nam się, że im więcej zdobędziemy wrażeń, im więcej zrealizujemy marzeń, im bardziej nasycimy nasze pragnienia, tym będziemy szczęśliwsi. Takie podejście niekoniecznie jednak musi do tego prowadzić.

Jeden z nauczycieli buddyjskich powiedział kiedyś, że podążanie za pragnieniami jest jak zlizywanie miodu z ostrza noża- choć na krótką metę czujemy słodycz to tak naprawdę ranimy sobie tylko język im bardziej staramy się nasycić smakiem.

Jesteśmy zależni od dziesiątek źródeł małych przyjemności, w ten sposób zawsze pod ręką mamy sposób na poprawę nastroju- muzyką, słodyczami, komórką. Nikt nas nie nauczył, że pozwalanie sobie na małe przyjemności może prowadzić do czegoś złego.

Lao Tsy powiedział, że umysł, który pragnie postrzega tylko obiekt pożądania, podczas gdy umysł, który nie pragnie postrzega wszystko inne. Jest w tym dużo prawdy. Mechanizm uzależnienia jest obecny w każdym z nas pod dziesiątkami różnych przyzwyczajeń. Uzależnienie ma taką dynamikę, że przez większość czasu jesteśmy niespokojni, myślimy jak zaspokoić potrzebę. Gdy zaspokoimy pragnienie na chwilę czujemy się szczęśliwi, jednak niedługo potem znów czujemy niepokój. Sprzedajemy spokój umysłu za bardzo krótkie chwile szczęścia. Działa to w przypadku tytoniu, jedzenia, telewizji,komórki i tak dalej.

Jedyną szansą dla człowieka, jeśli chce się rozwinąć wewnętrznie i stać się wolnym, jest samoograniczanie się. Nie ma innej drogi do szczęścia. Budda powiedział, że źródłem wszelkiego cierpienia jest pragnienie. Im mniej pragnień tym mniej cierpienia i więcej satysfakcji w naszym życiu. Istnieją w prawdzie ścieżki duchowe, które opierają się na podążaniu za pragnieniami, jednak nie rozumiem tych ścieżek, także nie będę o tym pisał.

Uzależnienia

Chciałbym kolejny raz napisać coś o mechanizmie uzależnienia. Ostatnim razem pisałem o tym, że właściwie wszystko, co sprawia nam przyjemność może być źródłem uzależnienia właśnie- telewizja, internet, książki, jedzenie i tak dalej. Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się głębiej temu problemowi.

Tak się składa, że mamy w domu małe kotki. Jak każde małe zwierzę, także i one mają w sobie dużo energii- ciągle biegają, ciągle coś przyciąga ich uwagę. Obserwując te zwierzęta można dojść do wniosku, że potrzebują one ciągle nowych bodźców i jeśli ich brakuje to szukają ich same. Prawie nigdy nie są w stanie ograniczenia ilości wrażeń zmysłowych. Ich umysły nie są samowystarczalne i do szczęścia ciągle potrzebują czegoś z zewnątrz.

Sądzę, że podobnie jest z ludźmi. Ludzie posiadają szereg „polepszaczy” nastroju, na przykład papierosy, alkohol, przekąski, czipsy ale i muzykę, internet a skończywszy na własnych myślach. Nawet myśli mogą być uzależniające. Schemat jest bardzo prosty- człowiek wędruje myślami i w ten sposób odcina się od rzeczywistości na rzecz fantazji. W swojej głowie jest w stanie przeżywać różne zdarzenia i emocje, kreować fikcyjne sytuacje. Wbrew pozorom takie uciekanie w myśli jest czymś powszechnym- wystarczy udać się do jakiejś poczekalni lub przejechać się zatłoczonym autobusem. Przejaskrawieniem tej tendencji do ucieczki we własne myśli są choroby psychiczne, w których pacjent żyje prawie wyłącznie w wyobraźni i ten świat wydaje mu się bardziej realny od rzeczywistości.

Amerykański zespół rockowy Weezer śpiewał kiedyś piosenkę „We Are All On Drugs”- wszyscy jesteśmy pod wpływem narkotyków. Tymi narkotykami są nasze codzienne przyzwyczajenia do sztucznego polepszania swojego samopoczucia.

Od trzech dni przeprowadzam na sobie pewien eksperyment. Staram się wyeliminować z mojego życia radość opartą na czynnikach zewnętrznych. Po prostu świadomie rezygnuję z wszystkich tych małych przyjemności, od których jestem uzależniony- muzyka, słodkie napoje, jedzenie, przyjemne myśli i tak dalej. Moim celem jest sprawdzenie co mi da uwolnienie się od tych zależności. Po pierwszych trzech dniach widzę już pierwsze efekty- jestem coraz częściej szczęśliwy bez powodu. Pierwszy dzień był trudny- towarzyszyło mi uczucie dyskomfortu, jednak od wczoraj jest już dużo lepiej.

Sądzę, że taki odwyk jest czymś dobrym. Pozwala nam uwolnić się od setek małych uzależnień, w które jesteśmy uwikłani.

Odwyk

Trzy tygodnie temu rzuciłem papierosy a w ciągu ostatnich 8 miesięcy schudłem 45 kilogramów. Mam wrażenie, że poznałem schemat uzależnienia/ograniczania się dobrze.

Kluczem zarówno do utraty wagi jak i rzucenia papierosów jest umiejętność radzenia sobie bez pozytywnych,przyjemnych bodźców dłuższy czas. To, co uniemożliwia nam zrzucenie dodatkowych kilogramów, rezygnację z papierosów czy alkoholu to nasze przywiązanie do przyjemności. Wszystkie te rzeczy, łącznie z jedzeniem, są źródłem dużej przyjemności.

Podczas tego procesu ograniczania się uświadomiłem sobie jedną rzecz. Jestem uzależniony on mnóstwa innych rzeczy- od facebooka, od medytacji, od pozytywnych myśli, od spania, od pracy, od komórki czy wreszcie od pisania bloga.

Właściwie to większość moich aktywności powodowana jest w jakimś stopniu uzależnieniem a uzależnienie kierowane jest chęcią odczucia przyjemności.

Proces zrzucania wagi i rezygnacji z papierosów uświadomił mi jak bardzo polegam na przyjemnych bodźcach, jak bardzo szukam różnych źródeł przyjemności. Postanowiłem więc coś z tym zrobić. Od dzisiaj, gdy tylko nic nie mam do roboty, to po prostu nie będę robił nic szczególnego, nawet nie będę podążał za przyjemnymi myślami czy emocjami. Dziś spędziłem tak dzień i okazało się, że rzeczywiście jestem uzależniony od małych przyjemności- czułem często dyskomfort. Po prostu bycie obecnym bez bycia świadomym czegokolwiek konkretnego nie jest łatwe- odsłania ono nasze mechanizmy uzależnień. Sądzę jednak, że jak w przypadku rezygnacji z każdego uzależnienia, i w tym przypadku uwolnienie się od tych zależności powinno przynieść mi większą wolność.

Medytacja, Czyli Trudna Sztuka Nicnierobienia

Człowiek, gdy ma wybór między pracą a nicnierobieniem to zazwyczaj wybiera to drugie. Jednak gdy przychodzi mu nic nie robić, to nie wie co ze sobą począć- zaczyna używać komórki, komputera, telewizora, w innym wypadku zaczyna obsesyjnie zagłębiać się we własne myśli.

Gdy przychodzi co do czego, to tak naprawdę niewielu z nas potrafi nic nie robić. Nic, czyli nawet nie myśleć, nie angażować się w żadną aktywność. Nicnierobienie jest de facto bardzo trudne i jak pokazują badania ludzie dużo bardziej wolą robienie najbardziej nawet bezsensownych rzeczy od zupełnego spoczynku umysłu i ciała.

Medytacja jest właśnie czymś takim. Nie podążamy wtedy za niczym, co powstaje w naszym umyśle bądź w świecie zewnętrznym. Jak powiedział pewien mistrz medytacji „nie podążaj za tym, co pojawia się w umyśle, ani nie uważaj tego za realne”. Jest to w gruncie rzeczy bardzo głęboka nauka o medytacji. Nawykowo lgniemy do przyjemnych myśli czy zjawisk i uciekamy od nieprzyjemności. Naprawdę trudno jest zachować bezstronność wobec tego, co się pojawia. Jest to jednak do wykonania i taki stan można nazwać medytacją właśnie.

Co ma jednak wspólnego ta obojętność wobec bodźców z nicnierobieniem? Paradoksalnie bardzo dużo. Nasza aktywność zawsze (podkreślam: zawsze) spowodowana jest przez lgnięcie do czegoś bądź odpychanie czegoś. Gdy brak tych sił to po prostu zaczynamy spoczywać w samych sobie.

Ludzie zazwyczaj działają i w działaniu widzą źródło swojego szczęścia. Najlepiej według nich wypoczywają coś robiąc- czytając książkę, słuchając muzyki czy oglądając film. Szczęście jest tożsame z aktywnością. Wydaje się nam też, że dzięki wysiłkowi stajemy się coraz bardziej szczęśliwi.
Jeden z mistrzów tybetańskich powiedział kiedyś : „W Samsarze nie ma nic do osiągnięcia”. Samsara jest zwyczajowym sposobem odbioru rzeczywistości. Nauczyciel ten miał na myśli to, że wszelkie nasze aktywności mające na celu poprawę naszego dobrostanu są zazwyczaj nietrafione, bo wysiłkiem nie da się poprawić swojego umysłu. Własny umysł można naprawić jedynie poprzez poznanie jego natury.

Poprawa Nastroju

Ostatnio często czuję się źle. Nie to, żeby mnie coś bolało, ale po prostu czuje się strasznie zmęczony i odczuwam bliżej nieokreślony fizyczny dyskomfort. Jest to na tyle dotkliwe, że uniemożliwia mi pracę- w tym stanie ledwo się ruszam i mogę tylko leżeć.

Jestem typem osoby, która nie ucieka od problemów, więc takie stany przyjmowałem jako coś naturalnego i nie walczyłem z tym. Dziś jednak pomyślałem, że w ten sposób tylko marnuję czas, więc może warto byłoby coś z tym zrobić.

Wielokrotnie w takich sytuacjach przychodziła mi z pomocą moja praktyka medytacji. Od siedmiu prawie lat codziennie medytuję i przez ten czas nauczyłem się skupiać energię fizyczną w obszarze serca. Gdy jest mi źle po prostu staram się skupić uwagę na tym obszarze.

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu dzisiaj gdy postanowiłem pomedytować i skupić się na sercu po dwóch-trzech minutach zacząłem czuć się doskonale. To było naprawdę niezwykłe- od stanu prawie rozpaczy przeszedłem do stanu zadowolenia i rozluźnienia!

Piszę tu o tym, ponieważ niedyspozycje zdarzają się każdemu. Istnieją liczne choroby, które sprawiają, że czujemy się źle. Moja metoda, mam tego pewność, może pomóc w takich wypadkach odzyskać radość życia.