Promieniowanie Tła

Buddyjscy nauczyciele często porównują umysł do oceanu a zjawiska i wydarzenia do fal na tym oceanie. Zazwyczaj jest tak, że utożsamiamy się z samymi falami kupując wszystkie dołki i górki jakie serwuje nam życie, innymi słowy angażując się we wszystko, co się wydarza jako jedyną rzeczywistość. Buddyzm mówi coś zupełnie odwrotnego- świat i wszystkie wydarzenia są jak sen i iluzja, a nasz umysł jest milion razy ważniejszy od tego co się akurat wydarza.

Trudno jest temu zaufać jeśli właśnie straciliśmy pracę i mamy kredyt do spłacenia, albo ktoś z bliskich śmiertelnie zachorował, jednak nie tylko w takich skrajnych sytuacjach jest to dla ludzi niezrozumiałe, a to z tego powodu, że umysł jest jak oko- potrafi widzieć wszystko dookoła, lecz nie potrafi zobaczyć sam siebie.

Dostrzeżenie samego umysłu oznacza, że zaczynamy doświadczać szczęścia i błogości niezależnie od tego, co się akurat wydarza. Radość staje się niczym promieniowanie w okolicy reaktora jądrowego, po prostu przenika każde doświadczenie.

Z punktu widzenia buddyzmu istnieją trzy prawdziwe emocje- radość, nieustraszoność i aktywne współczucie. Doświadczanie umysłu daje pewność, że cokolwiek by się nie działo, to zawsze wewnątrz nas będzie spokój i szczęście, co czyni nas nieustraszonymi- nie boimy się po prostu tego, co może przynieść przyszłość. Piszę to trochę z własnego doświadczenia a trochę ponieważ wierzę, że tak jest. Sam doświadczam tego „promieniowania tła” dość często i w pewnym momencie człowiek uświadamia sobie, że doświadczenie umysłu jest rzeczywiście dużo ważniejsze niż najwspanialsze nawet fale na jego powierzchni.

Wpis Przeciw Ewolucji

Jednym z bardziej doniosłych stwierdzeń Buddy jest jego prawda o tym, że życie jest jak cierpienie i drogą każdego człowieka powinno być uniknięcie ponownych narodzin. Jest to prawda, którą w dzisiejszych czasach trudno jest interpretować inaczej jak nihilizm i skrajny pesymizm, jednak Budda nie miał tego na celu.

W czasach obecnych w krajach takich jak Polska większości ludzi żyje się dość komfortowo. Oczywiście wszyscy oni mają swoje problemy, ale generalnie ich życie jest przyjemne o ile nie trapią ich problemy natury psychologicznej, co jest faktycznie często spotykane. Co więc może wyżej wspomniana nauka Buddy wnieść do życia takich ludzi?

Moim zdaniem Buda 2500 lat temu doszedł do pewnego wniosku odnośnie życie w ogóle, czegoś, co później w XIX wieku zostało nazwane ewolucją. Prawie każdy organizm dąży do zmiany, do ulepszenia swojej formy i funkcji. Istnieją naprawdę nieliczne tylko przykłady istot, które przez miliony lat nie zmieniają się, reszta zwierząt ciągle ewoluuje. Zazwyczaj ewolucję taką postrzega się jako coś pozytywnego i utożsamia się ją z postępem i rozwojem.

Idea postępu zawsze była dla mnie problematyczna, ponieważ zakłada ona, że istnieje jakiś niedostatek, brak, który powinien być naprawiony przez zmianę. Dajmy na to technologię- jest ona poddana ciągłym procesom rozwoju a komputery czy telefony sprzed 20 lat dziś nie mają żadnej wartości. Jestem jednak członkiem tej grupy ludzi, którzy uważają zabytki techniki jako coś wartościowego i ciągle ich używam.

Słuchałem dziś jednego z wykładów genialnego nauczyciela duchowego Eckharta Tolle i on omawiając kwestię problemów w naszym życiu powiedział, że wyzwania ciągle przed nami stoją i są one dobre, ponieważ pozwalają nam ewoluować i rozwijać się. Wyzwania są częścią każdej istoty żywej i bez nich niemożliwy byłby rozwój, są one jego podstawą.

Inną z rzeczy, którą dziś czytałem był artykuł na temat dopaminy, czyli hormonu szczęścia, który wydziela się, gdy robimy coś co wpływa pozytywnie na naszą rolę w grupie, atrakcyjność w oczach innych oraz naszą wartość jako istoty ludzkie. Hormon ten jest motorem większości naszych działań a jego celem jest właśnie motywowanie nas do dalszego rozwoju.

Moim zdaniem Budda dobrze wiedział o wspomnianych wyżej aspektach życia ludzkiego i życia w ogóle i ocenił ten proces negatywnie. Czyżby był on wrogiem istnienia w ogóle? Skądże znowu. Według mnie zauważył on, że od pewnego stopnia rozwoju można dojść do refleksji, że rozwój tak naprawdę nie ma żadnego celu- jest wyrazem przeszkadzającego uczucia jakim jest pragnienie i pożądanie. Budda twierdził, że wszystkie dobre właściwości posiadamy już w sobie, wystarczy zatrzymać się, spojrzeć w siebie aby je urzeczywistnić w naszym życiu.

Medytacja jest jednym z takich narzędzi „hackujących” niejako nas samych, ponieważ pozwala ona na doświadczanie szczęścia nie jako wyniku naszej aktywności ale po prostu jako naszą naturę.

Myślę, że Budda był bardzo świadomy konsekwencji ciągłego starania się o szczęście za pomocą zewnętrznych czynników. Według niego jest to bezcelowe. Powiedział on „szukając szczęścia zwróć się do wewnątrz, nie znajdziesz go na zewnątrz”. Jest to moim zdaniem wyrażenie poglądu, że ostatecznym celem postępu jest zapomnienie o postępie.

Duże Dzieci

Kiedyś na moje pytanie odnośnie praktyki medytacji buddyzmu przez dzieci jeden z głównych nauczycieli mojej szkoły buddyzmu, Karol Ślęczek, odpowiedział, że ludzie są jak dzieci. Zapadło mi to w pamięć.

Dziś mam wrażenie, że rzeczywiście mógł on mieć sporo racji.

Jeśli by się zastanowić czego człowiek uczy się w ciągu życia, to pewnie oprócz wielu praktycznych umiejętności, kilku języków, bagażu doświadczeń, to niewiele byśmy mogli wskazać ponad to. Przede wszystkim człowiek nie zmienia swojego charakteru zbytnio w ciągu całego życia, o tym wiemy wszyscy.

Chciałbym tutaj poruszyć pewien aspekt nas samych, który również nie ulega zmianie. Jest to przywiązanie do zewnętrznych źródeł stymulacji.

Małe dzieci, podobnie jak małe zwierzęta, mają potrzebę czerpania przyjemności ze świata naokoło nich. Ciągle coś przykuwa ich uwagę, ciągle zmienia się obiekt ich zainteresowania. Jeśli przez dłuższy czas brakuje w ich otoczeniu atrakcyjnych bodźców, to dzieci zaczynają czuć się źle. Śmiem twierdzić, że jest to cecha, która nie znika wraz z dorastaniem i cecha ta pozostaje z nami aż do śmierci.

Przez całe swoje życie pozostajemy takimi małymi dziećmi, które poszukują ciągle błyskotek i zabawek, jeśli ich brakuje to szukamy nowych, a jeśli nie możemy ich znaleźć to czujemy się źle. Dotyczy to wszystkich aspektów naszego życia- pracy, rozrywki, odpoczynku, obowiązków. W rzeczy samej ciągle jesteśmy nienasyceni i ciągle poszukujemy sposobów na nasycenie tego głodu wrażeń. Jest to jednocześnie najbardziej istotna cecha która nas określa- nie to jak wyglądamy, jaką mamy pracę, ile sukcesów na koncie czy ile pieniędzy w banku. Najbardziej określa nas zdolność do bycia zależnym od zewnętrznych źródeł satysfakcji i fakt, że ta potrzeba nie zmienia się w ciągu całego życia pokazuje jak niewiele człowiek uczy się przez swoje życie.

Chłód Umysłu

Trudno dostrzec stan własnego umysłu. Jest to spowodowane tym, że ciągle ukierunkowani jesteśmy na świat zewnętrzny- to co się dzieje wokół nas uważamy za dużo ważniejsze. Na pewno każdy spotkał się z takim przypadkiem, gdy osoba zdenerwowana pytana o to, czy jest podirytowana odpowiadała, że jest spokojna. Wgląd we własny stan psychiczny nie jest prosty.

Z tego też powodu twierdzimy zazwyczaj, że czujemy się dobrze, jesteśmy szczęśliwi i tak dalej podczas gdy wewnętrznie targają nami różne siły. Mamy tendencję do braku obiektywności gdy oceniamy nasz stan. To, co nazywamy balansem wewnętrznym jest po prostu stabilną konstrukcją różnych sił, które nami poruszają. To, że coś jest stabilne w czasie nie znaczy jeszcze, że jest zbalansowane. Jest to podstawowa pomyłka przy ocenianiu własnego samopoczucia.

Każdy na pewno w swoim życiu doświadczył stanu bezwarunkowego spokoju. Mogło to być podczas spaceru w lesie, po seksie, po udanym dniu, po osiągnięciu czegoś. Zazwyczaj temu stanowi towarzyszyło uczucie przestrzenności, pewnej klarowności myśli, wolności.

W buddyzmie podkreśla się, że umysł jest jak przestrzeń. Doświadczenie bycia wolnym od przeszkadzających uczuć jest właśnie podobne do doświadczenia przestrzeni- spokój jest wtedy podobny na przykład do głębi oceanu.

Ego Jest Iluzją

Podstawową nauką buddyzmu jest twierdzenie, że istnienie jako jednostka, jako niezależny byt jest złudzeniem i źródłem cierpienia. Na pierwszy rzut oka może to się wydawać sprzeczne z doświadczeniem- przecież mam ciało, charakter, osobowość, jestem inny od pozostałych istot, tak więc istnieję. Twierdzenie Buddy w takiej perspektywie wydaje się być czymś niedorzecznym. Jest tak dlatego, że nasze rozumienie braku ja jest nietrafione. Nie oznacza ono tego, że nie istniejemy- istniejemy po prostu w inny sposób, niż nam się wydaje.

To, co Budda postulował to zmiana perspektywy. Zwykła perspektywa zakłada, że świat jest podzielony na niezależne byty, że tych bytów jest nieskończona prawie ilość. Świadczyć może o tym, że istnieje przecież wielość ciał, w których te byty rezydują. Nikt nie może zamieszkiwać ciała innego człowieka, ponieważ jest ono mu przynależne. Podobnie jest z duszą, w którą wiele osób wierzy- jeśli istnieje reinkarnacja to musi być jakiś pierwiastek, który przechodzi z życia na życie. Są to podstawowe argumenty przeciwko poglądowi buddyjskiemu.

Z perspektywy ego trudno jest zrozumieć, co Budda miał na myśli. Jest to jednak światopogląd zupełnie logiczny i spójny.

Świat, według buddyzmu, przenika samoświadoma przestrzeń-pustka. Jest ona podstawą całej rzeczywistości i wszystkich istot. Istoty zawsze były tą przestrzenią i zawsze nią będą, chociaż nie zdają sobie z tego sprawy. Pojąć to jest faktycznie trudno i wymaga to wielu lat medytacji, jednak gdy się dostrzeże tę prawdę to wydaje się ona zupełnie trafna. Jest to w gruncie rzeczy najprostsza rzecz, zupełnie niezłożone twierdzenie i gdy ktoś odkryje, czym jest umysł, to wyda się mu to bajecznie proste. Nasza świadomość jednak jest przywiązana do logicznej analizy i coś, co jest niezłożone wymyka się naszemu pojmowaniu.

Perspektywa pustki to postrzeganie wszystkiego i wszystkich jako elementów tej samej całości. Jest to bardzo satysfakcjonujące doświadczenie- fakt, że nie jesteśmy osobami a wszechrzeczą jest niezwykle nobilitujący.

Nieporozumienia W Kwestii Pustki

Przeglądając internet pod względem informacji na temat podstawowej zasady buddyzmu, jaką jest pustka natknąłem się na szereg nieścisłości, nieporozumień i po prostu błędnych interpretacji tego pojęcia. Skala nieścisłości jest tak duża, że zdecydowałem się napisać ten wpis podpierając się jednocześnie tekstem Dalajlamy, który moim zdaniem przybliża te pojęcie w sposób najbardziej czytelny.

Zarówno teksty na Wikipedii jak i treści na różnych stronach buddyjskich, zdają się mijać się z prawdą. Wikipedia w prawdzie przytacza szereg cytatów, jednak autorzy tych wpisów prowadzą mylne kojarzenie ze sobą faktów. Z kolei strony buddyjskie określają pustkę jako brak nadinterpretacji faktów, bądź też zupełną nieobecność. Moim zdaniem te informacje służą jedynie pomieszaniu czytających.

Dalajlama pisze:

Pustka istnieje; przenika ona istotę wszystkiego, cokolwiek się pojawia, o jakimkolwiek przeznaczeniu – istotą wszystkiego jest Pustka. Dotyczy to także dharm. Jedna z Sutr mówi: „Niezależnie od tego, czy Buddowie pojawiają się na tym świecie, czy nie, Pustka, ostateczna natura wszechrzeczy, wieczna jest i niezmienna”.

Wskazuje on tu jasno, że pustka jest jedyną realnie istniejącą rzeczywistością. Pisze, że jest czymś absolutnym, o czymś poza czasem i tego moim zdaniem brakuje w wielu miejscach. W dalszej części tekstu można znaleźć takie słowa:

Prawda polega na tym, że ostateczną istotą rzeczy jest Siunjata. Z tego logiczny wniosek, że nic nie istnieje w sposób absolutny, samo dla siebie (prócz Siunjata).

Dalajlama zdaje się wskazywać to, co kryje się za pojęciem pustki- doświadczenie totalności, czegoś prawdziwego. Pisząc, że nic nie istnieje w sposób absolutny oprócz Siunjaty pokazuje, że doświadczenie umysłu, które jest możliwe dla każdej istoty, stanowi kluczowy element zrozumienia rzeczywistości. W dalszej części nauczyciel cytuje Nagardżunę:

„Dharmy nie są ani istniejące dla siebie, ani nieistniejące; ani istniejące dla siebie i nieistniejące; ani różne od obu”. I dalej: „Jeśli ktoś uważa, że „Ja” jest tylko umownym określeniem funkcjonującym poza obrębem logiki poczwórnych kategorii, to znaczy to, iż w pełni pojął on rzeczywisty sens twierdzenia o nieistnieniu „Ja””.

Dharmy w rozumieniu buddyjskim są to wszystkie zjawiska, które się przejawiają. Jak widać w powyższym przykładzie, poprzez analizę logiczną można dojść do wniosku, że wszelkie zjawiska nie posiadają istnienia. Istnieje tylko pustka.

Jest zastanawiające, że tak wiele błędnych informacji pojawia się w internecie na temat tak kluczowego pojęcia. Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że teksty tego typu piszą ludzie, którzy sami nie doświadczają umysłu, przez co nie mogą przekazać prawdziwej wiedzy i nawet jeśli odnoszą się do cytatów to tak naprawdę ich nie rozumieją.

Charakter Umysłu

W tym wpisie chciałbym ująć kilka bardzo mądrych moim zdaniem słów na temat tego, co w buddyzmie określa się mianem umysłu. Cytaty pochodzą z Wikipedii oraz z ust buddyjskich nauczycieli.

Ego – w buddyzmie oznacza świadomość siebie jako oddzielnego bytu, będącą złudzeniem. Doktryna „braku ja” (czyli anatta) mówi o złudzeniu „ja”, czy też osobowości jako niezależnego i trwałego (patrz anicca) bytu, podczas gdy w rzeczywistości składają się na nie zjawiska (patrz skandha), które istnieją w nietrwały i zależny od innych zjawisk sposób (patrz dwanaście ogniw współzależnego powstawania).

Budda Siakjamuni wskazał, że przyczyną cierpienia jest niewiedza. Ta podstawowa niewiedza oznacza, że postrzegamy siebie jako oddzielne, niezależnie istniejące byty. Cierpimy więc, ponieważ nie urzeczywistniamy (nie posiadamy ugruntowanego doświadczenia) „pustości” swojej indywidualnej tożsamości, a co za tym idzie „pustości” rzeczy i stanów. Pogląd taki sprawia, że doświadczamy świat w biegunowy, dualistyczny sposób.

Bodhi (pāli. i sanskr. dosłownie „przebudzenie”) – jest określeniem użytym przez Buddę w celu nazwania swojego własnego wewnętrznego doświadczenia. Słowo bodhi najczęściej jest tłumaczone jako „oświecenie”, jednak bardziej precyzyjnymi określeniami będą tu: „zrozumienie” lub „przebudzenie”, czyli przebudzenie ze snu (wcześniejszej) ignorancji (pāli. avijjā; sanskr. avidyā) i doświadczenie Trzech Cech istnienia (pali ti-lakkhana). Trzy Cechy istnienia to: nietrwałość (pāli. anicca), bolesność (pāli. dukkha) i brak niezmiennego „ja” (pāli. anatta).

Istnieje jedna rzeczywistość
ty jesteś nią
chociaż o tym nie wiesz
kiedy obudzisz się
w tej rzeczywistości
nie będziesz czymś
a wówczas będziesz wszystkim
to jest wszystko.
– Kalu Rinpoche

Ego

Podstawową zasadą buddyzmu jest nauka o tym, że wszystko co istnieje ma uwarunkowaną naturę i jest nietrwałe. Dlatego też postuluje się pogląd, że wszystko jest jak iluzja, gdyż jedyną prawdziwą rzeczą jest pustka-przestrzeń-potencjał.

W istocie jest tak, że pogląd o tym, że jesteśmy jakąś osobą, jednostką, niezależnym elementem świata jest poglądem błędnym. Świat wygląda (przynajmniej według Buddy) trochę inaczej- wszystko jest fragmentem większej całości.

Zdaję sobie sprawę z tego, że taka perspektywa może być trudna do zrozumienia, szczególnie w wypadku, gdy jesteśmy bardzo przywiązani do własnego ego. Ego jednak według buddyzmu jest przyczyną całego naszego cierpienia i niekończącego się cyklu odrodzeń.

To, co odkrył Budda to zupełnie inny światopogląd od dotychczas istniejących- twierdził on, że nie jesteśmy osobami tylko przestrzenią. Przestrzeń ta jest świadoma i jest dzielona przez wszystkie żywe istoty.

Odkrycie tego faktu odsłania dla nas naturę Umysłu i naturę rzeczywistości.

Pogląd Buddyjski

Buddyzm jest bardziej światopoglądem niż religią. W ruchu tym podkreśla się znaczenie czegoś, co po angielsku brzmi „view” a co można przetłumaczyć jako „pogląd”.

Buddyzm posiada bardzo wiele nauk, jednak istnieje pewna myśl, która dobrze określa podstawowe jego założenia. Chodzi to o pogląd na temat podstawowego pojęcia- pustki.

Pustka posiada fundamentalne znaczenie w naukach Buddy. Osiągając Nirwanę odkrył on, że wszystko ma taką samą naturę, naturę przestrzeni.

Pustka jest tym, co stanowi esencję wszystkich zjawisk, jak również jest odpowiedzialna za wszelkie doświadczenie i świadomość.

Buddyzm stoi na stanowisku, że umysł każdej istoty jest w gruncie rzeczy tym samym a odpowiada za to właśnie pustka. Pustka jest fundamentem wszystkiego co istnieje. Nigdy nie została stworzona i nigdy nie umrze.

Jest to de facto holistyczny pogląd na rzeczywistość. Opisuje on każdą możliwą konfigurację zjawisk i każde mentalne doświadczenie. Można to porównać do hipotezy naukowej.

Doświadczenie pustki i przeżywanie z jej poziomu określa się mianem Oświecenia- widzi się wtedy naturę umysłu.

Zobaczyć Niewidzialne

Hannah Nydahl, nieżyjąca już buddyjska nauczycielka, mówiła, że tak naprawdę najważniejszy jest umysł a nie to, co się wokół wydarza, lecz my jednak zazwyczaj myślimy zupełnie odwrotnie.

Wielcy mistrzowie wschodu powtarzają ciągle jedną rzecz- umysł jest królem. Nic nie liczy się bardziej niż on. Jednak dostrzec to, co patrzy przez nasze oczy, nie jest wcale prosto.

Mamy wpisaną w siebie tendencje do przywiązywania się do tego, co się wydarza, a pustkę odbieramy jako nudną, nieciekawą a nawet przerażającą. Umysł jest pusty ze swej natury a świat to iluzja- naprawdę trudno to zrozumieć a jeszcze trudniej to przeżyć.

Taka perspektywa jest jednak bardzo ciekawa, jeśli się nad tym dobrze zastanowić. Pustka to coś, co towarzyszy nam ciągle- jest pomiędzy myślami, emocjami, zdarzeniami. Cały czas jesteśmy jej częścią. Mamy jednak tendencje do lgnięcia do zjawisk i do ich odpychania. Tak to nam zaprząta głowę, że nie dostrzegamy pewnej prawdy o świecie- że jest on drugorzędny w stosunku do samego przeżywającego.

To przeżywający jest najważniejszy, nie to, czego doświadcza. Ta prawda niesie w sobie szansę na wyzbycie się swoich neuroz, obaw i lęków.