Transakcja

Ludzie biorą to, co się wydarza, jako zupełnie realne i warte uwagi. Problem takiego podejścia jest taki, że płaci się za to wysoką cenę.

Początkowo, gdy traktuje się zjawiska i świat jako realne, zaczynamy odczuwać przyjemne wrażenie czegoś konkretnego, ugruntowanego. Później jednak problemy, choroby, utrata, rozczarowania również stają się realne.

Realność rzeczywistości to jak narkotyk, jak niebezpieczna gra, gra o życie. Wierząc, że wszystko wydarza się naprawdę inwestujemy swoją uwagę, emocje, pragnienia i całego siebie w ciąg zdarzeń i gdy wszystko idzie po naszej myśli, to w zamian zyskujemy krótkotrwałe szczęście. Jednak nierozłączną częścią takiego podejścia jest rozczarowanie- coś zaczyna iść wbrew naszej woli, partner nas zdradza, dziecko choruje, sąsiad kupuje lepszy samochód itd.

Antidotum na ten niekończący się kalejdoskop wrażeń jest wgląd w naturę rzeczywistości- nic, włącznie z nami samymi nie jest realne. Nie musimy już tak na poważnie brać wszystkiego co się wydarza.

Życie jest grą, w której możemy tylko przegrać. Inwestujemy swój dobrostan z nadzieją, że będziemy szczęśliwsi grając w grę, ale szczęście przychodzi tylko na krótki moment i zostawia pustkę. Najlepszym wyjściem jest w ogóle nie siadać do stołu gry.

To co proponuję, to traktowanie wszystkiego jako snu i nie próbowanie znaleźć szczęścia w tym śnie. Szczęście jest już w nas.

Stan Pomiędzy

Często nachodzi mnie ostatnio pewien szczególny nastrój, który rozwinął się u mnie dzięki medytacji. Chodzi o pewnego rodzaju zawieszenie logicznego myślenia i kojarzenia na rzecz wglądu.

Normalny sposób funkcjonowania polega na procesie percepcji, reakcji na bodziec i działaniu. W stanie o którym mówię nie ma żadnego obiektu percepcji, jest pewna pustka. Nastrój ten nie jest indukowany przez żadne wrażenie zewnętrzne ani wewnętrzne, po prostu pojawia się, gdy jestem rozluźniony i nie skupiam się na niczym.

Jest to jak chwilowe olśnienie, intuicja bądź moment „acha!”. W buddyzmie mówi się o tym, że natura umysłu, czyli sam przeżywający, z biegiem praktyki zaczyna wyłaniać się spośród doświadczeń. Przeżywający staje się coraz bardziej obecny we wszystkim co robimy i co odbieramy zmysłami i rozumem.

Jest to bardzo przyjemny stan. Do tej pory wiązałem to z doświadczeniami medytacyjnymi i nie wiedziałem, skąd to się może brać. Po pewnej refleksji jednak dochodzę do wniosku, że za te szczególne doświadczenia odpowiada wgląd w naturę świadomości, w naturę samego umysłu.

Bezcelowość

Wszystkie istoty żywe są napędzane pragnieniami. Ciągle, prawie bez przerwy kieruje ich działaniem jakiś cel. Gdyby przyjrzeć się mrówkom, pszczołom, psom i innym stworzeniom, to główną ich cechą jest aktywność.

Również u ludzi celowość działań jest bardzo widoczna. Ciągle czegoś chcemy i to motywuje nasze działania. W tym aspekcie nie różnimy się niczym od zwierząt.

To, co chciałbym poruszyć w tym wpisie to postulat tego, że czasem warto nie mieć celu. Bezcelowość wcale nie musi być czymś negatywnym- wręcz przeciwnie.

Gdy naszym działaniem nic nie kieruje, gdy nie mamy wektora, który determinuje nasze życie, to wtedy otwieramy się na chwilę obecną. Sądzę, że jest w tym duża mądrość- pozwolić rzeczom się wydarzać, pozwolić myślom i emocjom przychodzić i odchodzić, po prostu być.

Spokój

Ostatnio miewam wahania nastroju, coś czego długi czas nie doświadczałem. Czasem jest tak, że czuję smutek i beznadziejność bez wyraźnej przyczyny.

Dziś byłem po miesięcznej przerwie na spacerze w lesie. Zazwyczaj wpływa na mnie to kojąco i inspirująco, ale dziś czułem się smutny i wyobcowany.

Wróciłem do domu i po dwóch godzinach usiałem do medytacji. Powoli smutek znikał i zaczęło się wyłaniać coś, co poetycko można nazwać przestrzenią umysłu. Nic nie zaprzątało mojej głowy, czułem duży spokój.

Trwałem tak w praktyce godzinę czasu z przerwami na papierosa. Lubię ten stan, gdy nigdzie się nie muszę spieszyć i żadne demony mnie nie straszą.

Głębia Ostrości

Dziś miałem dość udany dzień. Praca mi szła nieźle, w przerwie wziąłem popołudniowy prysznic. Podczas kąpieli wszystko się jakby uspokoiło- świat nabrał ostrości i jakiejś powolności. Po wyjściu z łazienki usiadłem do medytacji.

Czasem wszystko staje się takie spokojne. Te uczucie to coś więcej niż zrelaksowanie- wszystko wtedy nabiera powagi i głębi. Lubię ten stan, kojarzy mi się on z dorosłością i dojrzałością. Nic nie muszę wymuszać i udawać. Świat jest większy ode mnie.

Potrzeba Zatrzymania Się

Od dziecka fascynowały mnie sceny w filmach, w których w sterylnych pomieszczeniach przebywali bohaterowie prawie nic nie robiąc- po prostu w nich przebywając. Wydawało mi się to bardzo dorosłe, dojrzałe zachowanie.

Dziś sam jestem dorosły i sam lubię po prostu przebywać tam, gdzie jestem. To coś wykraczającego poza zwykły spokój. Chodzi tu o coś więcej niż wyciszenie. Po prostu będąc otwierają się inne wymiary percepcji. Przestajemy gonić, przestajemy szukać stymulantów, po prostu jesteśmy tu i teraz.

Nadal wydaje mi się to dojrzałym zachowaniem. Zdolność do celebracji chwili, na przykład podczas cichego picia herbaty, bądź po prostu podczas odpoczywania w fotelu bez oglądania telewizji czy słuchania muzyki, to nadal wydaje mi się cechą ludzi mądrych.

Biały Szum Emocji

Psychika przeciętnego człowieka zawiera w sobie szereg procesów myślowych i emocjonalnych, które rzadko bywają uświadomione. Zazwyczaj ciągle się czymś zajmujemy i nie mamy chwili wytchnienia od aktywności. Gdy tylko nic nie robimy, to zaczynamy czuć się nieswojo- nudzimy się, czujemy niepokój a nawet smutek.

Te utajone procesy tak naprawdę mają znaczący wpływ na nasze życie. Emocje podskórne wpływają na naszą percepcje, decyzje i samopoczucie.

Gdy tylko usiądziemy spokojnie i niczym się nie będziemy zajmować, to zaczyna do nas dochodzić szereg emocji, które są jak biały szum telewizyjny- jest ich tak dużo, że powodują one pomieszanie w naszych umysłach.

Spokój jest wbrew pozorom dość rzadkim zjawiskiem- nawet jak twierdzimy, że jesteśmy spokojni, to zazwyczaj wtedy ta emocja wynika ze słuchanej muzyki, oglądanego filmu lub innej aktywności. Taki spokój jest sztuczny.

Gdy ktoś zaczyna medytować to nagle uświadamia sobie ten „biały szum” w swojej głowie. Jeśli uświadamiamy sobie coś, to mamy szansę na zmianę tego.

Medytacja powoduje wyciszenie tych niechcianych procesów, a raczej na przekształcenie ich i przeniesienie z podświadomości do świadomości.

Wrażliwość

Każdy człowiek ma ten sam poziom wrażliwości w sobie jako pewien potencjał. Często uciekamy przed własnymi emocjami, przed subtelnością uczuć, dlatego też większość ludzi nie ma dostępu do swojej istoty- czyli tego, kim są.

Wrażliwość jest naturalnym sposobem funkcjonowania. Jesteśmy tak zaprojektowani, że chcąc lub nie chcąc odbieramy wszystko z perspektywy delikatności. Nasze wnętrza są kruche i subtelne. Jest to trudna do uzmysłowienia sobie prawda, ale serce najbardziej nawet bezwzględnego człowieka ma ten sam poziom delikatności co przykłady najbardziej altruistycznych ludzi.

Jedyną różnicą między świętym a mordercą jest taka, że ten pierwszy uświadomił sobie jaka jest natura jego duszy, zaś ten drugi ciągle od tej prawdy ucieka.

Pokonywanie Traumy Z Dzieciństwa

Jest to powszechnie znany fakt w psychologii, że doświadczenia okresu dziecięcego oraz wieku dorastania kształtują naszą osobowość i sposób działania. Doświadczenia te mogą prowadzić do szeregu nieodwracalnych zaburzeń takich jak borderline czy narcystyczne zaburzenia osobowości. Zmiany w psychice są czasami tak w nas wryte, że nie sposób odwrócić ich skutków, na przykład u narcyzów osobowość jest tak zdefragmentowana i rozbita, że każdy rodzaj terapii skupia się jedynie na zminimalizowaniu negatywnych skutków dla otoczenia chorej osoby, nie zaś na leczeniu chorego.

W mniejszym lub większym stopniu każdy doświadczył dziecięcej traumy, najczęściej ze strony swoich rodziców. Złe traktowanie przez opiekuna, agresja wymierzona w dziecko, to wszystko powoduje czasem katastrofalne skutki. Psychopatia, która jest jedną z chorób tym spowodowana, powoduje skrajnie negatywne działania takiej osoby.

Ważne w procesie leczenia z traumy jest uświadomienie sobie, co kieruje nami, jak nasza osobowość jest ukształtowana przez bolesne doświadczenia. Jednak moim zdaniem najbardziej leczniczą metodą, która uzdrawia te i inne rany jest uświadamianie ciągle i ciągle kim naprawdę jesteśmy. Nie jesteśmy zranioną przez ojca czy matkę osobą, nie jesteśmy osobą wyśmiewaną, bitą, gwałconą. Nie jesteśmy osobą w ogóle!

Choć może to się wydawać czymś niedorzecznym, to z mojego punktu widzenia jest w tym dużo prawdy. Kiedy nie utożsamiamy się z konstruktem psychicznym, który w nas istnieje, a jedynie jesteśmy tego konstruktu świadomi, to wpuszczamy do naszego wnętrza światło. Taka postawa nie jest ucieczką od siebie, ucieczką od własnych problemów. Wręcz przeciwnie- kiedy uświadamiamy sobie, że jesteśmy czymś większym, niż nasze uwarunkowania, to wszystko zaczyna się porządkować.

Nie da się istnieć bez osobowości, jednostkowej tożsamości. To jest to, co psychologia nazywa „zdrowym ego”. Jednakże myślenie, że my tym jesteśmy zamyka nas w zaklętym kręgu powtarzania tych samych błędów.

Buddyzm mówi, że umysł każdej istoty jest przejrzystym światłem. Nic nie mówi o osobowości. Jakkolwiek egzotycznie by to nie zabrzmiało, to jest w tym wiele mądrości. Jeśli postrzegamy nas samych i innych z perspektywy doskonałości, to jesteśmy w stanie przeżywać wszystko jako swobodną grę, jako szczęście. A szczęście i miłość są najlepszymi lekarzami duszy.

Trudna Sztuka Nicnierobienia

Większość ludzi nie jest w stanie nic nie robić przez piętnaście minut, nie mówiąc już o całym dniu. Jak pokazuje szereg badań nie jesteśmy w stanie wytrzymać bez ciągłej aktywności.

Nasza cywilizacja, czy nawet nasza natura, nastawiona jest na działanie. Nawet jak leżymy i pozornie niczym się nie zajmujemy, to oglądamy wtedy telewizję czy przeglądamy internet, głównie media społecznościowe. Są też ludzie, którzy w czasie wolnym namiętnie czytają książki, jednak niewielu jest takich, którzy naprawdę potrafią nic nie robić.

Narzuciłem sobie jakiś czas temu pewien reżim. Gdy nie pracuję to staram się niczym konkretnym nie zajmować- ani oglądaniem telewizji, ani korzystaniem z komputera czy komórki, ani czytaniem. Zazwyczaj wtedy albo medytuję, albo leżę na łóżku i nawet nie myślę. Jeśli leżę, to pozwalam sobie spocząć w chwili, nie angażuję się wtedy w żadne procesy wewnętrzne, wyłączam się. Jeśli medytuję, to skupiam uwagę na tu i teraz lub na własnym ciele, co jest często bardzo przyjemne, jednak czasem wymaga pewnego wysiłku. Zazwyczaj medytuję 3-4 godziny dziennie.

Bycie ciągle czymś zajętym jest de facto uciekaniem od siebie. W nas samych czeka wiele nierozwiązanych spraw, nieprzepracowanych emocji, jednak zamiast się nimi zająć, to wolimy włączyć telewizor.

Życie mija nam na rozpraszaniu uwagi. Nigdy nie jesteśmy sami ze sobą, nigdy nie jesteśmy przy swoim ciele.