Diamentowe Okulary

Dzisiaj podczas prasowania naszedł mnie jakiś szczególny nastrój, jakbym był kimś szlachetnym. Zacząłem ze zdziwieniem przyglądać się wszystkiemu wokół i również podczas drogi do sklepu ten szczególny sposób percepcji mnie nie opuszczał. Było to jakby wszystko nabrało wielkiej szlachetności i wyjątkowości, rzeczy i ludzie błyszczeli jak złoto czy diamenty.

Wielokrotnie przekonałem się o tym, że nasz własny nastrój ma wpływ na to, jak postrzegamy świat. Dzisiejsza przygoda tylko ugruntowała mnie w tym przekonaniu, że świat skrywa przed nami swoje sekrety i czeka, aż będziemy w odpowiednim stanie umysłu aby to odkryć.

Dlaczego Przestałem Być Ekstrawertykiem

Tytuł wpisu jest dość prowokacyjny, ale sądzę, że dobrze oddaje to, co chciałbym tutaj napisać. Od młodości w sytuacjach towarzyskich, gdzie był obecny alkohol często starałem się być duszą towarzystwa. Byłem głośny, wylewny, rozmawiałem z każdym na imprezie. Oczywiście ta otwartość była w dużej mierze spowodowana alkoholem i czasem marihuaną. Od jakiegoś czasu jednak coś się w moim życiu zmieniło.

Dziś mam trochę inne podejście do kontaktów międzyludzkich. Zauważyłem, że bycie ekstrawertycznym w moim przypadku wiązało się z dużym „wykorzystaniem” energii, pewnym niepokojem. Aby być hałaśliwym, ciągle żartować i być energicznym w towarzystwie trzeba w gruncie rzeczy włożyć w to dużo wysiłku.

Ten wydatek energetyczny spowodowany jest moim zdaniem pewnym niepokojem, który potrzebuje znaleźć ujście w życiu człowieka. Gdy ktoś jest niespokojny na co dzień to automatycznie musi zrekompensować to energicznym zachowaniem często połączonym z alkoholem. Jeśli zachowujemy spokój we własnych emocjach to automatycznie znika potrzeba tak dużej ekspresji siebie.

Ten balans sprawia, że postrzega się głośne zachowanie znajomych jako coś zupełnie nienaturalnego- naturalne dla człowieka jest raczej zachowanie harmonii emocjonalnej i fizycznej bez rozchwiania psychicznego.

Osobiście widzę jak wiele energii wkładamy w odnalezienie się w grupie, jak bardzo zmieniamy się, gdy tylko jesteśmy wśród innych. Tylko po co? Czemu ma to służyć? Czy nie lepiej jest po prostu pozostać sobą?

Szczur Szczęśliwy, Szczur Nieszczęśliwy

Przyszedł mi na myśl pewien eksperyment myślowy, a właściwie analogia. Załóżmy, że w laboratorium poddano obserwacji dwa szczury- jeden osobnik zupełnie zdrowy a drugi z bólem w jakimś organie. Gdyby teraz podać tym zwierzętom środek przeciwbólowy, to ten pierwszy zapewne nie byłby nim zainteresowany a drugi powoli zacząłby się od niego uzależniać z racji tego, że uśmierzał by jego ból właśnie.

Sądzę, że podobnie jest z nami, ludźmi i naszymi nawykami i uzależnieniami. Środki takie jak kawa, papierosy, alkohol, marihuana, jedzenie, słodkie napoje, wszystkie te rzeczy działają niczym środek przeciwbólowy. Osobnik zdrowy nie będzie nimi zainteresowany z prostej przyczyny- nie potrzebuje on uśmierzać żadnego bólu, więc nie będą one dla niego atrakcyjne. Z kolei osoba, która czuje w sobie ból, głównie ból psychiczny, będzie widziała te rzeczy jako bardzo atrakcyjne i pożądane.

Można uzależnić się od substancji ale równie dobrze mogą to być długie rozmowy telefoniczne, hobby czy telewizja. Nawykowe gadulstwo podobnie jak alkohol sprawia, że na chwilę zapominamy o naszym napięciu i niepokoju.

Mało kto z nas, ludzi, jest wolny od wewnętrznego dyskomfortu. Rodzi się on wraz z stresującymi sytuacjami w naszym życiu jak również w wyniku genetycznych predyspozycji (odczuwanie szczęścia jest w dużym stopniu determinowane genami). Widać to po prostu po szeregu „przyjemności” w jakie ludzie uciekają, aby tak naprawdę uciec od siebie.

Face Your Enemy

Wiele osób twierdzi, że naturalnym stanem człowieka jest szczęście. Nie wiem, co mówi na ten temat psychologia, ale moim zdaniem neutralnym stanem, w którym człowiek się znajduje jest napięcie. Czemu mam taką pesymistyczną wizję?

Po pierwsze z obserwacji innych ludzi- rzadko kiedy daje się zaobserwować, by ktoś po prostu nic nie robił, innymi słowy by cieszył się chwilą. Ludzie zazwyczaj czymś się zajmują, czymś zajmują swoją uwagę. Gdyby naturalnym stanem było dla człowieka szczęście to dużo częściej by delektował się po prostu tym uczuciem nic nie robiąc.

Napięcie towarzyszy każdemu człowiekowi. Z jego powodu wykonujemy szereg czynności i aktywności, aby go nie czuć. W wolnych chwilach zamiast po prostu delektować się chwilą to wolimy korzystać z komputera, komórki, telewizora, muzyki i tak dalej. Prawie nikt w wolnych chwilach nie siedzi i delektuje się mijającym czasem.

Jest to natura każdego człowieka. Fakt, że większość ludzi nie odczuwa tego napięcia spowodowany jest tym, że od zawsze tłumią te uczucie w sobie za pomocą różnych bodźców. Skąd jednak bierze się ten rys psychologiczny?

Przede wszystkim ten niepokój bierze się z życiowych doświadczeń- każdy z nas doświadcza wielu stresowych sytuacji, które pozostawiają w nas ślad. Takich trudnych sytuacji w życiu każdy miał tysiące i wszystkie one pozostawiają rys na psychice. Ludzie jednak nie są świadomi tego, że przykre doświadczenia pozostają z nimi na dłużej i nic z tym nie robią, dlatego też niepokój coraz bardziej kumuluje się w nich.

Te napięcie jest w nas ciągle obecne, nawet wtedy, gdy jesteśmy czymś zajęci. Gdy coś robimy jednak, to wtedy go nie czujemy, uczucie to powraca jednak im bardziej staramy się je zagłuszyć. Dlatego ważnym jest aby oczyszczać swoją podświadomość z takich złogów emocjonalnych.

Ssanie

Pierwszą zasadą buddyzmu jest podstawowa prawda o tym, że wszystkie istoty pragną szczęścia i chcą uniknąć cierpienia. Nie ma ani jednej istoty, która byłaby wolna od tych dążeń. Jeśli przyjrzymy się działaniom zarówno ludzi jak i zwierząt to można zauważyć tę regułę w działaniu niemalże w każdym momencie- prawie wszystko jest temu podporządkowane, włącznie z naszymi planami, marzeniami i aktywnościami.

Mówi się również, że ludzie zachowują się dokładnie tak, jak się w danej chwili czują oraz robią to, co robią ponieważ w ten sposób chcą osiągnąć satysfakcję. Nawet postępując źle zazwyczaj motywuje nas potrzeba szczęścia- na przykład jeśli krzywdzimy słownie innych to wynika to na przykład z potrzeby odreagowania stresu.

Inną myślą buddyjską jest prawda o tym, że zazwyczaj działamy z potrzeby szczęścia, ale nasze działania przynoszą nam szkodę. Jest to obserwacja o naturze ludzkiej egzystencji- nie znamy sytuacji, w jakiej się znajdujemy i pragniemy zazwyczaj tego, co tylko na krótką metę przynosi nam pożytek a w dłuższej perspektywie przynosi tylko kłopoty. Widać to na przykładzie negatywnych działań wobec innych, uzależnień, egoizmu. Moim zdaniem jednak najbardziej powszechne jest to jednak w obszarze pragnień.

Istoty ludzkie mają zazwyczaj pragnienie stanu szczęśliwości większego, niż tego, w którym się obecnie znajdują- zarówno biedne dzieci w Indonezji jak i bogacz z Nowego Jorku, wszyscy podlegają temu prawu. Bardzo rzadko można spotkać kogoś, kto nie pragnie więcej, niż ma, nie pragnie czuć się lepiej, niż się czuje. Jest to podstawą ludzkich pragnień, tego specyficznego „ssania”, które sprawia, że ciągle szukamy źródeł satysfakcji. Źródła te są zazwyczaj materialne, ale bywają również mentalne, jako satysfakcjonujące myśli. Ludzie nie dostrzegają zazwyczaj jednego: ich pragnienia nie mają początku i końca- od zawsze ludzie pragną czegoś i nie zmienia się to przez całe życie, jednak nie znają oni innej drogi jak tylko ta, więc sądzą, że jest to jedyny sposób życia.

Budda twierdził, że źródłem cierpienia jest przywiązanie, poszukiwanie szczęścia tam, gdzie się go nie znajdzie. Zalecał on praktykę między innymi medytacji, dzięki której można odkryć, że sam umysł jest źródłem całego szczęścia. Umysł, czyli nasza własna natura. Dlatego też mówi się, że umysł jest ostatecznym schronieniem- stanowi on źródło oparcia, źródło prawdziwego szczęścia. Szukając szczęścia poza nim znajduje się tylko rozczarowanie.

Niczego Nie Zmieniać

Zasadą medytacji Zen jest przebywanie w tym, co się wydarza, niezależnie od tego, czy jest to przyjemne czy nieprzyjemne.

Każda istota pragnie przeżywać szczęście i unikać cierpienia. Widać to po zachowaniu wszystkich zwierząt ale i ludzi. Niestety te pragnienie, choć samo w sobie jest raczej czymś pozytywnym, prowadzi często do przesady- widać to po statystykach uzależnień oraz otyłości. Otyłych ludzi jest obecnie więcej na świecie niż ludzi głodujących.

Ta tendencja do podążania za przyjemnością jest de facto czymś, co powoduje, że stajemy się zależni od źródeł tych przyjemności. Ten stan ciągłego pragnienia sprawia również, że gdy przychodzi trudny okres wtedy cierpimy dużo bardziej niż wymagałaby sytuacja- po prostu przywiązanie do zadowolenia powoduje, że jesteśmy rozpieszczeni.

Postawa „lubię- nie lubię” jest podstawą naszej tożsamości- wydaje się nam, że rzeczy, których pragniemy i rzeczy, których chcemy uniknąć konstytuują nas jako niezależną jednostkę. W gruncie rzeczy to tak, jakby niewolnicy różnili się od siebie kolorem kajdan.

Zazwyczaj gdy przeżywamy miłe chwile, to pragniemy aby trwały one jak najdłużej, a gdy przychodzi czas chwil niemiłych to chcemy je tylko przeczekać z nadzieją na lepsze momenty. W ten sposób nigdy nie przebywamy tu i teraz- ten czas „teraz” jest ciągle zmienny i zawiera w sobie zarówno dobre jak i złe momenty. Nasze pragnienia przysłaniają nam rzeczywistość, tak, że nie postrzegamy rzeczywistości a jedynie własne sny o szczęściu.

Duże Dzieci

Kiedyś na moje pytanie odnośnie praktyki medytacji buddyzmu przez dzieci jeden z głównych nauczycieli mojej szkoły buddyzmu, Karol Ślęczek, odpowiedział, że ludzie są jak dzieci. Zapadło mi to w pamięć.

Dziś mam wrażenie, że rzeczywiście mógł on mieć sporo racji.

Jeśli by się zastanowić czego człowiek uczy się w ciągu życia, to pewnie oprócz wielu praktycznych umiejętności, kilku języków, bagażu doświadczeń, to niewiele byśmy mogli wskazać ponad to. Przede wszystkim człowiek nie zmienia swojego charakteru zbytnio w ciągu całego życia, o tym wiemy wszyscy.

Chciałbym tutaj poruszyć pewien aspekt nas samych, który również nie ulega zmianie. Jest to przywiązanie do zewnętrznych źródeł stymulacji.

Małe dzieci, podobnie jak małe zwierzęta, mają potrzebę czerpania przyjemności ze świata naokoło nich. Ciągle coś przykuwa ich uwagę, ciągle zmienia się obiekt ich zainteresowania. Jeśli przez dłuższy czas brakuje w ich otoczeniu atrakcyjnych bodźców, to dzieci zaczynają czuć się źle. Śmiem twierdzić, że jest to cecha, która nie znika wraz z dorastaniem i cecha ta pozostaje z nami aż do śmierci.

Przez całe swoje życie pozostajemy takimi małymi dziećmi, które poszukują ciągle błyskotek i zabawek, jeśli ich brakuje to szukamy nowych, a jeśli nie możemy ich znaleźć to czujemy się źle. Dotyczy to wszystkich aspektów naszego życia- pracy, rozrywki, odpoczynku, obowiązków. W rzeczy samej ciągle jesteśmy nienasyceni i ciągle poszukujemy sposobów na nasycenie tego głodu wrażeń. Jest to jednocześnie najbardziej istotna cecha która nas określa- nie to jak wyglądamy, jaką mamy pracę, ile sukcesów na koncie czy ile pieniędzy w banku. Najbardziej określa nas zdolność do bycia zależnym od zewnętrznych źródeł satysfakcji i fakt, że ta potrzeba nie zmienia się w ciągu całego życia pokazuje jak niewiele człowiek uczy się przez swoje życie.

Chłód Umysłu

Trudno dostrzec stan własnego umysłu. Jest to spowodowane tym, że ciągle ukierunkowani jesteśmy na świat zewnętrzny- to co się dzieje wokół nas uważamy za dużo ważniejsze. Na pewno każdy spotkał się z takim przypadkiem, gdy osoba zdenerwowana pytana o to, czy jest podirytowana odpowiadała, że jest spokojna. Wgląd we własny stan psychiczny nie jest prosty.

Z tego też powodu twierdzimy zazwyczaj, że czujemy się dobrze, jesteśmy szczęśliwi i tak dalej podczas gdy wewnętrznie targają nami różne siły. Mamy tendencję do braku obiektywności gdy oceniamy nasz stan. To, co nazywamy balansem wewnętrznym jest po prostu stabilną konstrukcją różnych sił, które nami poruszają. To, że coś jest stabilne w czasie nie znaczy jeszcze, że jest zbalansowane. Jest to podstawowa pomyłka przy ocenianiu własnego samopoczucia.

Każdy na pewno w swoim życiu doświadczył stanu bezwarunkowego spokoju. Mogło to być podczas spaceru w lesie, po seksie, po udanym dniu, po osiągnięciu czegoś. Zazwyczaj temu stanowi towarzyszyło uczucie przestrzenności, pewnej klarowności myśli, wolności.

W buddyzmie podkreśla się, że umysł jest jak przestrzeń. Doświadczenie bycia wolnym od przeszkadzających uczuć jest właśnie podobne do doświadczenia przestrzeni- spokój jest wtedy podobny na przykład do głębi oceanu.

Mniej Znaczy Więcej

Zazwyczaj wydaje nam się, że im więcej zdobędziemy wrażeń, im więcej zrealizujemy marzeń, im bardziej nasycimy nasze pragnienia, tym będziemy szczęśliwsi. Takie podejście niekoniecznie jednak musi do tego prowadzić.

Jeden z nauczycieli buddyjskich powiedział kiedyś, że podążanie za pragnieniami jest jak zlizywanie miodu z ostrza noża- choć na krótką metę czujemy słodycz to tak naprawdę ranimy sobie tylko język im bardziej staramy się nasycić smakiem.

Jesteśmy zależni od dziesiątek źródeł małych przyjemności, w ten sposób zawsze pod ręką mamy sposób na poprawę nastroju- muzyką, słodyczami, komórką. Nikt nas nie nauczył, że pozwalanie sobie na małe przyjemności może prowadzić do czegoś złego.

Lao Tsy powiedział, że umysł, który pragnie postrzega tylko obiekt pożądania, podczas gdy umysł, który nie pragnie postrzega wszystko inne. Jest w tym dużo prawdy. Mechanizm uzależnienia jest obecny w każdym z nas pod dziesiątkami różnych przyzwyczajeń. Uzależnienie ma taką dynamikę, że przez większość czasu jesteśmy niespokojni, myślimy jak zaspokoić potrzebę. Gdy zaspokoimy pragnienie na chwilę czujemy się szczęśliwi, jednak niedługo potem znów czujemy niepokój. Sprzedajemy spokój umysłu za bardzo krótkie chwile szczęścia. Działa to w przypadku tytoniu, jedzenia, telewizji,komórki i tak dalej.

Jedyną szansą dla człowieka, jeśli chce się rozwinąć wewnętrznie i stać się wolnym, jest samoograniczanie się. Nie ma innej drogi do szczęścia. Budda powiedział, że źródłem wszelkiego cierpienia jest pragnienie. Im mniej pragnień tym mniej cierpienia i więcej satysfakcji w naszym życiu. Istnieją w prawdzie ścieżki duchowe, które opierają się na podążaniu za pragnieniami, jednak nie rozumiem tych ścieżek, także nie będę o tym pisał.

Uzależnienia

Chciałbym kolejny raz napisać coś o mechanizmie uzależnienia. Ostatnim razem pisałem o tym, że właściwie wszystko, co sprawia nam przyjemność może być źródłem uzależnienia właśnie- telewizja, internet, książki, jedzenie i tak dalej. Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się głębiej temu problemowi.

Tak się składa, że mamy w domu małe kotki. Jak każde małe zwierzę, także i one mają w sobie dużo energii- ciągle biegają, ciągle coś przyciąga ich uwagę. Obserwując te zwierzęta można dojść do wniosku, że potrzebują one ciągle nowych bodźców i jeśli ich brakuje to szukają ich same. Prawie nigdy nie są w stanie ograniczenia ilości wrażeń zmysłowych. Ich umysły nie są samowystarczalne i do szczęścia ciągle potrzebują czegoś z zewnątrz.

Sądzę, że podobnie jest z ludźmi. Ludzie posiadają szereg „polepszaczy” nastroju, na przykład papierosy, alkohol, przekąski, czipsy ale i muzykę, internet a skończywszy na własnych myślach. Nawet myśli mogą być uzależniające. Schemat jest bardzo prosty- człowiek wędruje myślami i w ten sposób odcina się od rzeczywistości na rzecz fantazji. W swojej głowie jest w stanie przeżywać różne zdarzenia i emocje, kreować fikcyjne sytuacje. Wbrew pozorom takie uciekanie w myśli jest czymś powszechnym- wystarczy udać się do jakiejś poczekalni lub przejechać się zatłoczonym autobusem. Przejaskrawieniem tej tendencji do ucieczki we własne myśli są choroby psychiczne, w których pacjent żyje prawie wyłącznie w wyobraźni i ten świat wydaje mu się bardziej realny od rzeczywistości.

Amerykański zespół rockowy Weezer śpiewał kiedyś piosenkę „We Are All On Drugs”- wszyscy jesteśmy pod wpływem narkotyków. Tymi narkotykami są nasze codzienne przyzwyczajenia do sztucznego polepszania swojego samopoczucia.

Od trzech dni przeprowadzam na sobie pewien eksperyment. Staram się wyeliminować z mojego życia radość opartą na czynnikach zewnętrznych. Po prostu świadomie rezygnuję z wszystkich tych małych przyjemności, od których jestem uzależniony- muzyka, słodkie napoje, jedzenie, przyjemne myśli i tak dalej. Moim celem jest sprawdzenie co mi da uwolnienie się od tych zależności. Po pierwszych trzech dniach widzę już pierwsze efekty- jestem coraz częściej szczęśliwy bez powodu. Pierwszy dzień był trudny- towarzyszyło mi uczucie dyskomfortu, jednak od wczoraj jest już dużo lepiej.

Sądzę, że taki odwyk jest czymś dobrym. Pozwala nam uwolnić się od setek małych uzależnień, w które jesteśmy uwikłani.