Ulga w Cierpieniu

Za kilka dni mija sześć lat od kiedy zacząłem regularnie codziennie medytować. Poza setkami godzin szczęścia, jakie mi medytacja dała, nauczyła mnie też kontrolować wewnętrzną energię w ciele do pewnego stopnia.

We wschodnich religiach mówi się o tak zwanym „wewnętrznym wietrze”, czyli niewidzialnej (i dotąd nie zbadanej) energii w ciele, która rozproszona jest po 84 tysiącach kanałów z jednym głównym kanałem wzdłuż kręgosłupa. Energia ta łączy świadomość z ciałem i ma wpływ zarówno na zdrowie psychiczne jak i fizyczne.

Z ideą tej energii wiąże się też pojęcie czakry. Jest ona centralnym punktem odpowiedzialnym za różne aktywności istoty żywej- mowę, ciało, energię życiową, umysł i tak dalej.

W medytacji nauczyłem się odczuwać bardzo silnie czakrę serca, która jest odpowiedzialna za umysł. Po prostu podczas tej praktyki czuje ciepło w tym obszarze czemu towarzyszą bardzo pozytywne emocje.

Dzięki praktyce nauczyłem się do pewnego stopnia stymulować ten obszar za pomocą woli także gdy nie medytuję. Po prostu skupiam tam uwagę i jakby napinam niewidzialny mięsień, który powoduje aktywację tej czakry właśnie.

Jest to o tyle pomocne, że w momencie, gdy odczuwam ból fizyczny, nie mogę zasnąć, jestem bardzo zmęczony bądź generalnie źle się czuję, to mogę w każdej chwili sprawić, że nie będą te rzeczy miały wpływu na moje emocje. Aktywacja serca powoduje, że w prawdzie ból czy zmęczenie nie mija, ale nie mają one wpływu na samopoczucie. Pobudzenie czakry serca wprawia bowiem w błogi nastrój.

Chciałbym, aby każdy mógł zastosować tę metodę dla własnego pożytku, jednak wiem, że może to być trudne bez wieloletniego treningu.

Utrata Kontroli, Której Nigdy Nie Było

Pamiętam wydarzenie sprzed 6 lat. Byłem na koncercie rockowym w moim rodzinnym Wyszkowie. Usiadłem na kanapie z piwem i słuchałem zespołu. Było mi dobrze. Nagle wszystko zmieniło się w film- film, którego jestem tylko obserwatorem. Rozglądałem się, popijałem, chodziłem po klubie, ale nie było w tym mojej woli. Wszystko działo się jakby na autopilocie- w ogóle nie musiałem myśleć co robić, wszystko działo się automatycznie.

Dzisiaj znowu mam ten stan. Wszystkie moje działania są bezwysiłkowe, ale jednocześnie mam poczucie, że o niczym nie decyduję. Jest to bardzo przyjemny stan- chcę się napić kawy to piję, bez udziału mojej woli. Chcę przełączyć muzykę na moim ZX Spectrum- przełączam, bez udziału mojej woli. Stan ten wolny jest od rozterek, przed którymi stoimy gdy musimy coś wybierać. Jest to stan wolny od wysiłku.

W rzeczy samej, jeśli by tylko przeanalizować nasze decyzje, to okazuje się, że większość naszych decyzji jest podejmowana automatycznie, nauka to potwierdza. To tylko my mamy iluzję, że każda decyzja jest świadoma.

Myślę, że gdy pozwolimy sobie na odrobinę swobody i pozwolimy toczyć się sprawom swoim torem to zyskujemy trochę spokoju.

Introspekcja

Zalety medytacji i generalnie spoglądania wewnątrz siebie są nieprzecenione. Wiele badań dowodzi, że ma to zbawienny wpływ na nasze funkcjonowanie i emocje. Jednak tak naprawdę tylko niewielki promil ludzi się na to decyduje. Dlaczego?

Powodów jest kilka, ale chyba najważniejszym jest twierdzenie, że życie jest dobre takie jakie jest, więc po co przyglądać się sobie?

Istnieje powszechne przekonanie, że o naszej wartości świadczy to, co robimy, a nie to, kim jesteśmy. Staramy się więc być zaangażowani w dziesiątki rzeczy w ciągu tygodnia, nie zostawiając dla siebie nawet 15 minut.

Innym powodem jest to, że często boimy się skonfrontować z własnymi emocjami i lękami. Introspekcja pokazuje nam prawdę o nas samych, pokazuje jak na talerzu nasze wszystkie ukrywane mechanizmy i uczucia.
Dlatego też ludzie czują się niekomfortowo gdy konfrontują się ze sobą.

Znalazłem ciekawy komentarz na ten temat w serwisie Quora:
„W dzisiejszym świecie, który pędzi do przodu, bycie zajętym czymś jest uznawane za coś godnego podziwu. Ludzie chcą sprawiać wrażenie bardzo zajętych, podczas gdy uciekają od samych siebie, starając się z całych sił nie skonfrontować się ze sobą, co jest w gruncie rzeczy przerażające”
https://www.quora.com/Why-do-most-people-not-meditate-knowing-its-benefits

Często ludziom się wydaje, że spędzanie czasu w medytacji, podczas której nic się nie dzieje, jest marnowaniem czasu lub ucieczką od rzeczywistości, podczas gdy jest odwrotnie- przyglądanie się sobie unaocznia nam naszą wewnętrzną strukturę psychiczną z wszystkimi jej mechanizmami.

Spotykam się czasem ze stwierdzeniem, że ktoś jest szczęśliwy w życiu jakie prowadzi, więc po co jeszcze się angażować w jakieś podejrzane praktyki.
Jest tak, ponieważ w większości przypadków ludzie spychają niechciane emocje do podświadomości oraz nie rozumieją, co tak naprawdę daje introspekcja. Dopiero gdy ktoś wytrenuje się w medytacji może dostrzec jak wiele emocji dzieje się podskórnie, będąc zepchniętymi czy zaprzeczonymi a z drugiej strony jaką ulgę przynosi świadome przebywanie z sobą samym.

Wewnętrzna Higiena

Nie bój się nic nie robić
Nie bój się tracić czas
Nie bój się marzyć
Nie bój się długo spać

Agnieszka Chrzanowska „Nie bój się nic nie robić”

Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu narażony jest na stres i lęk. Nie da się tego zupełnie wyeliminować z życia, szczególnie z zawodowego. Długie narażenie na te emocje potrafi mieć złe skutki zarówno dla psychiki jak i ciała. Można jednak postarać się, aby te negatywne rzeczy miały mniejszy na nas wpływ.

Jesteśmy jednak nieco uzależnieni od bodźców. Przeprowadzano testy, które jednoznacznie wskazywały, że nawet chwilowe odizolowanie od bodźców zewnętrznych powoduje w ludziach czasem skrajny niepokój.

Myślę, że jednak warto się czasem odizolować od wszystkiego. Od zajęć, mediów, muzyki, komórki, nawet własnych myśli. Po prostu usiąść w fotelu i niczym się nie zajmować przez 20 minut, po prostu być. Ma to zbawienny wpływ na nasze napięcia, stres i inne podświadome lęki. Wiem, że może to nie być łatwe na początku, ale zapewniam, że potrafi to być bardzo rozluźniające.

Na koniec udostępnię link do piosenki cytowanej na początku wpisu:
https://www.youtube.com/watch?v=7DS56ZIk6pw

Oś Bytu

Dzisiaj miałem raczej średnie samopoczucie. Nawet gdy usiadłem do medytacji to było niewiele lepiej.

Zazwyczaj gdy medytuję to zaczynam czuć swoje serce. Jest to przyjemne odczucie porównywalne do błogości, któremu towarzyszy uczucie ciepła. Dzisiaj jednak tak nie było, postanowiłem więc, że się położę i spróbuję zrobić ćwiczenie, które czasem mi pomagało.

Leżąc starałem się skupić uwagę na poziomie serca, tak jakby się chciało myślami pobudzić ten organ. Po chwili zacząłem czuć przyjemne wrażenie między żebrami. Serce budziło się do życia, a mój nastrój się poprawiał.

Polecam wszystkim tego typu ćwiczenie. Wydaje mi się bowiem, że za rzadko ludzie czują ten ośrodek energetyczny, a w nim ukryta jest istota nas samych, nasz umysł.

13 Procent Myśli

Myśli są wspaniałym sługą, ale strasznym panem

powiedzenie anglosaskie

Według badania przeprowadzonego Uniwersytecie Virginia tylko 13 procent naszych myśli ma pozytywne zabarwienie. Nic dziwnego więc, że ludzie wolą unikać sytuacji, w których pozostają sam na sam ze swoimi myślami.
Innym, cytowanym przeze mnie już badaniem, było studium zachowania ludzi, którzy zostali poproszeni o spędzenie 12 minut tylko siedząc i nic innego nie robiąc. 70 procent mężczyzn i 25 procent kobiet wolało zadać sobie małe porażenie prądem aby urozmaicić sobie ten czas.
Zazwyczaj mamy mnóstwo strategii aby zająć się czymś, byle tylko nie myśleć- facebook, muzyka, książki, telewizja, rozmowa, to tylko niektóre z nich.

Karen Koenig, amerykańska psychoterapeutka, ujęła to w ten sposób:

Ludzie często czują strach przed byciem samemu, ponieważ czują się nieprzyjemnie z własnymi myślami, które ich martwią, smucą. Lubią oni być z innymi lub być zajętymi ponieważ interakcja i aktywność odsuwają na bok nieprzyjemne myśli.

Istnieje szereg strategii radzenia sobie z tym zjawiskiem. Zazwyczaj nie jest to medytacja a jedynie forma ucieczki od problemu.
Ludzie, którzy źle znoszą swoje towarzystwo cechują się następującymi zachowaniami:

  • angażują się w związki, niezależnie jak dobrze im to idzie
  • planują sobie czas wolny
  • notorycznie piszą do kogoś wiadomości, byle by być z kimś w kontakcie
  • angażują się w spotkania towarzyskie, nawet gdy są zmęczeni
  • unikają konfliktów za wszelką cenę
  • miarą ich wartości jest wielkość kręgu znajomych
  • „skaczą” od związku do związku
  • flirtują ze wszystkimi
  • czują się bardzo podekscytowani, kiedy kogoś poznają
  • zazwyczaj pierwsi kończą związki ze strachu przed odrzuceniem
  • są gotowi do dużych planów nawet przy krótkiej znajomości

Jak wiadomo ludzie dzielą się na introwertyków i ekstrawertyków, jednak zdolność do przebywania ze swoimi myślami jest trudna dla obu grup.

Materiał źródłowy:

https://www.quora.com/Why-is-being-alone-with-your-thoughts-so-dangerous

https://www.psychologytoday.com/us/blog/mindfully-happy/201408/alone-your-thoughts

https://greatergood.berkeley.edu/article/item/how_to_enjoy_being_alone_with_your_thoughts

http://www.edrants.com/the-strange-dread-of-being-alone-with-your-thoughts/

https://bestlifeonline.com/signs-youre-afraid-of-being-alone/

Emocje W Codziennym Życiu

W roku 2014 przeprowadzono na szeroką skalę badanie emocji ludzi w codziennym życiu przy pomocy aplikacji na telefon. Badanie objęło mieszkańców Francji oraz Belgii i wzięło w nim udział 11 tysięcy osób.

Osoby były proszone aby wypełnić elektroniczny kwestionariusz kilka razy w ciągu dnia i wskazać jakie pozytywne oraz negatywne uczucia właśnie czują w danej chwili.

Okazało się, że ludzie prawie cały czas coś czują- 90% zapytań ze strony aplikacji spotkało się z podaniem konkretnych emocji.

Wyniki pokazały, że ludzie czują pozytywne emocje 2,5 raza częściej niż te negatywne. Oto spis najczęściej odczuwanych emocji w ciągu dnia wraz z odsetkiem trwania emocji podczas dnia:

Radość 35%
Miłość 30%
Niepokój 29%
Satysfakcja 27%
Czujność 24%
Nadzieja 22%
Smutek 20%

Podczas badania ludzie twierdzili, że mają tylko pozytywne emocje w 41% przypadkach, tylko negatywne emocje w 16% przypadkach i mieszane emocje w wypadku 33% odpowiedzi.

Jak pokazuje te badanie czujemy się zazwyczaj zadowoleni.
Zdarzało się, że kilka emocji było odczuwanych na raz, również tych pozornie wykluczających się.
Badanie nie brało pod uwagę różnic wśród pojedynczych badanych, więc jest to nieco uproszczony wynik, pokazuje jednak pewien stan społeczeństwa.

Myślę, że ciekawym zjawiskiem jest występowanie w ciągu dnia zarówno radości jak i niepokoju, miłości jak i smutku. Według badania emocje ludzi okazują się bardzo chwiejne i niepewne.

Sami badacze podkreślają, że wynik może nie być miarodajny, bo często się zdarzało, że badani nie udzielali odpowiedzi, kiedy byli o to proszeni. Poza tym ludzie mają tendencję do przeceniania swojego samopoczucia, bądź nieprawidłowej jego oceny- zazwyczaj gdy ktoś nas pyta jak się czujemy, to odpowiadamy, że dobrze, choć mamy w sobie szereg uczuć.

Inne badania, choć na mniejszą skalę, pokazują coś odwrotnego. Według telefonicznej sondy przeprowadzonej w 1986 roku wśród badanych dominowały negatywne uczucia. Inne badanie wspomniane w artykule naukowym z roku 2014 podkreśla, że dominującymi uczuciami są podekscytowanie i niepokój.

Materiał źródłowy:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4689475/
https://link.springer.com/article/10.1007/BF00992106

Serce i Emocje

Cudowny smak mleka i miodu jest odbiciem czystego serca
Z serca smak wszystkich słodkich rzeczy bierze swe źródło

Rumi

Od dłuższego czasu interesuję się zależnością emocji a naszym dobrostanem. Szczególnie chodzi mi o zależność emocji, które czuje się w sercu a samopoczuciem.
Na pewno czytelnik może się zgodzić z tym, że wiele emocji, jak na przykład wzruszenie, czy stratę bliskiej osoby, czujemy tam właśnie.
Okazuje się, że serce ma dużo większy wpływ na nasz dobrostan niż nam się może wydawać.
Jak pokazują ostatnie badania pomiędzy sercem a mózgiem istnieje szereg połączeń neuronalnych i to serce dominuje w tej relacji, gdyż wysyła ono więcej impulsów niż otrzymuje. Kluczowe znaczenie w tym przepływie posiada ciało migdałowate (element mózgu), które wpływa na odczuwanie pozytywnych emocji jak również jest odbiciem naszych więzi społecznych.
Podczas eksperymentów z małpami, którym zneutralizowano ciało migdałowate, zauważono, iż straciły one potrzebę kontaktów z innymi osobnikami. Udowodnione jest też, że wielkość tego obszaru w mózgu znacząco wpływa na nasze samopoczucie.
Nauka wyróżniła zjawisko nazwane interocepcją, które oznacza zdolność bycia świadomym sygnałów, które do nas docierają z ciała, innymi słowy – byciem świadomym co z naszym ciałem, a w szczególności z sercem się dzieje. Ludzie, którzy posiadają tą zdolność mają zasadniczo dużo większą intuicję emocjonalną oraz przewagę pozytywnych emocji nad negatywnymi.
Serce w tym procesie odgrywa kluczową rolę, gdyż to ono, jak udowodniono, stymuluje organizm do czucia różnych emocji. Ludzie, którzy nie są świadomi własnych reakcji organizmu mają generalnie większe trudności emocjonalne.
W badaniach nad emocjami w ostatnimi czasy dominuje pogląd, że emocje mają znaczny wpływ na zdrowie naszego serca oraz układu krwionośnego. Ludzie, którzy cierpią na depresję lub zaburzenia nastroju, mają dużo większą szansę na zawał serca, niedokrwistość oraz stany zapalne żył.
Jest to na tyle duży problem, że depresja jest uznawana jako zagrożenie życia. Z drugiej strony ludzie, którzy przeżywają pozytywne emocje, jak miłość, błogość czy wdzięczność, mają dużo stabilniejszą i harmonijną pracę serca z „łagodnymi” zboczami na wykresie EKG. Wewnętrzna harmonia wpływa również na ciśnienie krwi.
Instytut HeartMath, który zajmuje się badaniem relacji mózgu do serca, oraz inne jednostki badawcze, udowodniły w swoich badaniach, że serce posiada własny układ nerwowy, który jest skomunikowany z mózgiem. Czucie pozytywnych emocji w sercu jest świadectwem dobrego połączenia między tymi organami.
Wszystko wskazuje więc na to, że nasze doświadczenie serca jako źródła pozytywnych emocji nie tylko poprawia nasze samopoczucie, ale również ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie.

Materiał żródłowy:
https://www.health.harvard.edu/heart-health/your-emotions-and-your-heart

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6117769/

https://www.scienceandnonduality.com/article/the-brain-heart-connection-emotions-feelings-and-health

https://www.today.com/health/does-your-heart-sense-your-emotional-state-2D80555354

https://www.dana.org/article/emotional-rescue-the-heart-brain-connection/

Inteligencja Emocjonalna

Nie wiem jak to jest nie mieć głębokich emocji, nawet gdy nic nie czuję to czuję to kompletnie.

A.R. Asher

Definicją inteligencji emocjonalnej jest zdolność rozpoznawania i nazywania własnych emocji oraz emocji innych ludzi.
Zastanawiając się o czym chciałbym dziś napisać pomyślałem, że pozostając dalej w temacie uczuć dobrze by było zmienić nieco ton na bardziej pozytywny.
Szereg artykułów dotyczących uczuć, które można znaleźć w internecie, opisuje podstawowe emocje ludzkie. Szeroko cytowane badanie wyróżnia 27 stanów emocjonalnych.
Badanie to polegało na pokazywaniu ośmiuset osobom krótkich filmików o różnym charakterze i prośbie aby opisać co dany badany czuł w chwili oglądania.Do emocji wyróżnionych w badaniu należą między innymi podziw, przerażenie, zaskoczenie czy przyjemność estetyczna.
Inne badanie zaś twierdziło, że tak naprawdę posiadamy nieskończenie wiele emocji, po prostu nie umiemy ich nazwać. Autor artykułu podał jako przykład słowo „hungxiety”, które jest zbitką dwóch terminów – hungover (kac) i anxiety (niepokój) i określać ono ma szczególny stan wyczerpania i niepokoju w trakcie przeżywania kaca alkoholowego.
Co ciekawe buddyzm zdaje się to potwierdzać- w tej religii podaje się, że istnieje 84 tysiące różnych emocji. Buddyzm jak żadna inna chyba religia zajmuje się analizą stanów emocjonalnych, mówiąc jednocześnie, że wszystkie one mają źródło w 3 stanach: pragnieniu, awersji oraz ignorancji.
To co dało mi do myślenia jest fakt, że w opisywanych artykułach ludzie często określali swoje wewnętrzne odczucia za pomocą kilku tylko pojęć, jak „radość”, „smutek”, „zazdrość”, „szczęście”.
Wydaje mi się, że główną przeszkodą do zrozumienia siebie jest takie właśnie etykietowanie własnych przeżyć i grupowania ich w bardzo ogólnikowe kategorie.
Psychologia zdefiniowała w latach 70 XX wieku schorzenie, które polega na nieumiejętności odczuwania emocji. Ma to mieć związek z zaburzeniami komunikacji półkul mózgowych. Jednak jednym z wytłumaczeń tego zaburzenia jest to, że ludzie nim dotknięci w prawdzie czują to samo co inni, ale nie są po prostu tego świadomi.
Niepodważalnym faktem jest to, że codziennie przeżywamy setki jeśli nie tysiące stanów emocjonalnych. Prawie nigdy nie są to zjawiska, które łatwo przypisać do ogólnie przyjętych kategorii, dlatego wydaje mi się, że warto nauczyć się nazywać własne stany emocjonalne, innymi słowy rozumieć siebie. Nigdy nie jest tak, że czujemy po prostu „szczęście”, „radość” czy „spokój”, takie pojęcia są bardzo obszerne i grupują ogromną ilość stanów. Często też sądzimy, że czujemy szczęście, podczas gdy to co czujemy jest mieszanką różnych emocji, lecz nazywając coś szczęściem niejako „spłycamy” naszą percepcję, co skutkuje również spłyconą percepcją świata.

Disneyland Prison

Większość ludzi czuje się wygodnie w samsarze. Nie mają oni wewnętrznej aspiracji, żeby ją opuścić. Oni chcą tylko, aby samsara była trochę lepsza. To dość ciekawe, że „samsara” to nazwa perfum. I to jest właśnie takie. Kusi nas to, aby myśleć, że ona jest okay: samsara nie jest taka zła, pachnie ładne! Wewnętrzne pragnienie aby opuścić samsarę jest bardzo rzadkie, nawet w buddyjskich ośrodkach. (…) Zawsze staramy się sprawić, żeby było nam wygodnie w celi więziennej. Możemy myśleć, że jeśli pomalujemy ściany na ładny odcień zielonego i powiesimy parę obrazków, to nie będzie to już więcej więzienie.

Tenzin Palmo

Gdy byłem na rehabilitacji to na grupowej psychoterapii prowadząca pytała uczestników co rano na ile czują się dobrze w skali od 1 do 10. Większość osób podawała wartość wyższą niż 5. Gdy ja powiedziałem, że czuję się w tej skali na 5, to prowadząca była zaskoczona i spytała „czemu tylko tyle?”.
Akurat tak się składa, że przed pobytem na rehabilitacji przez 4 miesiące prowadziłem zapiski dziennego samopoczucia dokładnie w tej samej skali.
Czasem było to 3,4 czasem 6 ale dosłownie tylko kilka razy 7.
Czytałem dziś na temat badań globalnego szczęścia i jak rozkłada się ono w różnych krajach. W 2019 roku pierwsze 10 krajów, które miały najszczęśliwszych obywateli to Finlandia, Dania, Norwegia, Islandia, Holandia,Szwajcaria, Szwecja, Nowa Zelandia, Kanada, Austria w kolejności jaką tu podałem. Ludzi pytano na ile są szczęśliwi w skali od 1 (absolutnie źle) do 10 (absolutnie cudownie) i pierwszy kraj uzyskał średnią 7,8 a dziesiąty 7,2.
Wydawałoby się więc, że ludzie żyjący w tych krajach są niezwykle szczęśliwi- jeśli tylko 2 punkty dzielą statystycznego Fina od absolutnego szczęścia to Finlandia musi być rajem na Ziemi!
Przerwę na chwilę analizę wyników, aby wrócić do mojej własnej skali. Zazwyczaj dawałem sobie 5 punktów, mając na uwadze to, jak się czułem w najgorszych momentach życia i ekstrapolując to na możliwie najgorszy stan, oraz biorąc pod uwagę najszczęśliwsze momenty i próbując sobie wyobrazić jak czuć się mogę na 10 punktów. W tej perspektywie 5 nie jest wcale złym wynikiem. Jeśli weźmiemy pod uwagę jak dobrze człowiek może się czuć, to wynik 6 punktów to już niesamowite osiągnięcie. Mimo to pani terapeutka była zdziwiona, zaś ja jestem zdziwiony wynikiem Finlandii.
Moim zdaniem wynik tych krajów pokazuje, że większość ludzi raczej wierzy, że jest szczęśliwa, niż taka właśnie jest. Jeśli by na spokojnie przeanalizować te wyniki, to racjonalnym jest zachowywanie sporej rezerwy przy własnej ocenie, gdyż stany wielkiego cierpienia i wielkiego szczęścia są jak najbardziej w świadomości Finów czy Duńczyków.

W badaniu przeprowadzonym kilka lat temu sprawdzono jak ludzie czują się, gdy zostają sam na sam ze swoimi myślami. Większość ludzi po 15 minutach czuła się gorzej niż przed badaniem, przeprowadzono także inną wersję badania, w której pozwolono ludziom serwować sobie kontakt z niewielkim napięciem elektrycznym i okazało się, że duża część ludzi wolała rażenie prądem od braku bodźców.

https://www.theatlantic.com/health/archive/2014/07/people-prefer-electric-shocks-to-being-alone-with-their-thoughts/373936/

Innym ciekawą opinią na którą natrafiłem był artykuł, który mówił o tym, że im gorzej się czujemy tym bardziej pozujemy na szczęśliwych w mediach społecznościowych. Poproszono ludzi o zamieszczenie zdjęć które publikowali z okresu, w którym czuli się źle. Okazało się, że bardzo dużo ludzi w najgorszych momentach zamieszczało bardzo pozytywne i radosne zdjęcia. Wnioski pozostawiam czytającemu.
Podsumowując: chciałem w tym wpisie pokazać, że nasze poczucie szczęścia jest iluzoryczne. Rozmawiałem ostatnio z dwojgiem przyjaciół i oboje oni twierdzili, że mają szczęśliwe życie. Rafał twierdził, że główne uczucie, które czuje to chęć odkrywania i działania a przyjaciółka twierdziła, że fakt, że ma przyjaciół, pracę i związek sprawia, że jest szczęśliwa. Moim zdaniem nasze poczucie szczęścia takie właśnie jest- bardzo prymitywne i oparte raczej na wierze niż na faktach. Życie składa się z ciągle zmieniających się chwil,momentów, które obfitują w różne uczucia i emocje, a nie z przyjaźni czy chęci odkrywania.
Powracając jeszcze do tytułowego cytatu- większości ludzi moim zdaniem wydaje się, że są szczęśliwi dlatego, że mają rzeczy oraz zajęcia, które dają im poczucie jakiejś stabilizacji, gdyby jednak odjąć z ich życia te sytuacje, to okazało by się, że nie mogą ze sobą wytrzymać nawet 15 minut.