Kto Się Nie Stanie Jak Dziecko

Od dłuższego czasu obserwuję ludzi, których spotykam i rodzi to szereg refleksji we mnie dotyczących kondycji ludzkiej w ogóle. Z natury jestem dość krytycznie nastawiony do innych i być może powoduje to subiektywność i przeinaczenie moich refleksji, jednak jestem prawie pewien, że nam jako ludziom dużo brakuje jeszcze do normalności.

Przede wszystkim główną cechą jaką obserwuje u innych to gadatliwość. Wynika to według mnie z natłoku myśli jaki większość ludzi posiada. Zasadniczo medytacja, czyli uspokojenie umysłu, jest czymś nieznanym naszej kulturze i ludzie radzą sobie z niepokojem poprzez werbalizowanie własnego wewnętrznego monologu.

Inną powszechną cechą jaką daje się zauważyć w społeczeństwie jest nadmierna aktywność- jesteśmy ciągle czymś zajęci, ciągle albo o czymś myślimy albo coś robimy. Jest to uznawane do tego stopnia za normę, że jeśli się kogoś spytasz jak spędził weekend to zacznie ci wymieniać aktywności a nie na przykład to, że podziwiał ruch liści na drzewach albo odpoczywał w ciszy.

Wszystkie te ludzkie wady mają swój wspólny korzeń- nieumiejętność doświadczania własnej istoty. Może to co napiszę teraz to truizm i banał, ale mamy w sobie szereg zranień, które zamknęły nas nie tylko na doświadczanie świata ale przede wszystkim na doświadczanie samego siebie. Gdy myślimy o doświadczaniu siebie zazwyczaj prawdopodobnie nie kojarzy się to nam zbyt pozytywnie.

Warto się zastanowić, kiedy ostatni raz czuliśmy się dobrze ze sobą samym. Nie mam na myśli płytkiego zadowolenia z siebie nazywanego czasem kochaniem siebie, ale w pełni doświadczanie własnej istoty- swojego serca, bez przykrości, smutki czy żalu.

” Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. „

Średnio

Z powodu swojej diety wieczorami czuję się nie najlepiej, ponieważ czuję głód, więc jedynym wyjściem jakie widzę jest po prostu przeczekanie tego stanu. Mógłbym oczywiście próbować urozmaicić sobie ten czas muzyką, rozmową bądź jakimś filmem ale świadomie tego nie robię.

Zauważyłem, że im mniej staram się uciekać od przykrych doświadczeń, tym bardziej w pełni przeżywam te dobre. Nauczyłem się akceptować fakt, że czasem jest po prostu średnio albo źle, że taka jest po prostu dynamika mojego życia. Nie uważam, że zasługuję na same dobre rzeczy, nie boję się niewygody i cierpienia.

Z czasem nauczyłem się akceptować zwyczajność. Nie staram się na siłę sprawić, że moje życie będzie kolorowe. Po prostu akceptuję je takie jakie jest. Z tego tytułu też nie szukam w życiu rozrywek, wystarczy mi codzienność i świat, który mnie otacza na co dzień. Jestem zwyczajnym, prostym człowiekiem i takie jest też moje życie. Mimo tego uważam się za szczęściarza, ponieważ codzienność i zwyczajność potrafią kryć w sobie magię.

Mój ulubiony psycholog, Sam Vaknin, jest autorem poglądu „nicości”. Nicość wg niego to pozwolenie na nudę i pozorną bezsensowność życia. Jest to droga do przeżywania w pełni swojej istoty i odkrycia kim tak naprawdę jesteśmy. Podejrzewam, że ten profesor może mieć sporo racji.

Thanks For Nothing!

Umysł ludzki buddyzm opisuje na wiele sposobów, jednak jednym z najbardziej trafiającym do mnie jest porównanie go do pustki, przestrzeni. Inną analogią na jego opis jest obraz oceanu, który zawsze istnieje pod falami, które reprezentują zjawiska. Paulina Czaja, buddyjska nauczycielka, określa to w ten sposób:

Celem buddyzmu jest rozpoznanie przeżywającego – tego, który patrzy przez nasze oczy, słyszy przez nasze uszy. Przestajemy koncentrować się na falach, które przychodzą i odchodzą, stajemy się świadomi głębi oceanu. Kiedy to się stanie, doświadczamy radości w każdej chwili

Te słowa sprawiają, że mięknie mi serce i wypełnia się ono wdzięcznością, albowiem trudno jest o lepszą analogię tego, co przeżywam na co dzień.

Z perspektywy praktykującego medytację wszelkie zjawiska odbijają w sobie pewien potencjał, coś nieporównywalnie głębszego i większego. Tym czymś jest niezmącony spokój przestrzeni-pustki.

Sytuację w której doświadczamy umysłu można porównać do sytuacji kogoś niezwykle bogatego, który w prawdzie docenia wszystko to co widzi, ale ma też świadomość, że w swoim pałacu ma rzeczy równie piękne, więc sytuacje które go spotykają nie są tak dramatyczne. Doświadczanie umysłu pozwala się naprawdę rozluźnić, bo osiągnęliśmy już wszystko i wszystko staje się po prostu prezentem.

Ukryty Homoseksualizm Homofobów

Reakcja upozorowana (formacja reaktywna) to jeden z neurotycznych mechanizmów obronnych polegający na radzeniu sobie z nieakceptowanymi impulsami przez wyrażanie przeciwstawnych im impulsów. Np.: nie lubimy szefa, lecz mówimy do niego „zrobić panu herbatki?”.

Wikipedia

Wczoraj wysłuchałem prawie godzinnego wykładu mojego ulubionego psychologa na temat tzw. reaction formation, czyli reakcji upozorowanej (link na końcu wpisu). Porusza on dość niewygodne zagadnienie między innymi tego, dlaczego ludzie, którzy nie tolerują swojej orientacji seksualnej bądź tożsamości płciowej często publicznie atakują ludzi kojarzonych z LGBT.

Ten mechanizm psychologiczny wykracza jednak dużo dalej poza naszą seksualność. Wg Sama Vaknina jest to podstawowy wzorzec zachowań przy wielu fobiach, lękach i nieuświadomionych wewnętrznych konfliktach. Przytacza on przykłady badań, które mówią że duża część działaczy społecznych na rzecz walki z rasizmem posiada wewnętrzne rasistowskie przekonania.

Reakcja upozorowana funkcjonuje również na bardzo ciekawym poziomie moralności- znany jest mechanizm tego, że ludzie, którzy dużo mówią o byciu dobrym, uczynnym, kochającym robią to z tego powodu, aby przekonać siebie, że wcale nie czują negatywnych emocji i gniewu wobec innych ludzi.

Omawiany mechanizm psychologiczny polega w swojej istocie na tym, że robimy coś publicznie ciągle i ciągle aby przekonać TYLKO samych siebie, że jesteśmy inni niż jesteśmy. Vaknin nazywa to odwróconym magicznym myśleniem- robimy coś w świecie, na zewnątrz z życzeniem, że to zmieni nas samych (w odróżnieniu od tradycyjnego myślenia magicznego, w którym mamy przekonanie, że nasze myśli zmieniają świat).

Ciekawym przykładem „reaction formation” jest nadopiekuńczość matek w stosunku do własnych dzieci, których to dzieci nie chcą, nie lubią a nawet nienawidzą. Wynika to z potrzeby zagłuszenia negatywnych emocji i przekonania samej siebie, że jednak kocha się własne dziecko. Wpływ na to mają oczywiście w dużej mierze społeczne oczekiwania wobec matek.

Zjawisko jest niezwykle ciekawe i warto zapoznać się z wykładem profesora pod tym linkiem:
https://www.youtube.com/watch?v=SImzPDDNjGY

Polub Swoją Pracę

Od pół roku pracuję w firmie zajmującej się tłumaczeniami jako inżynier lokalizacji. Praca ta jest związana z pewną dozą stresu, ale dotyczy to chyba każdego zawodu. Te zajęcie wiąże się z koniecznością skupienia i postępowania za szeregiem wytycznych, których ominięcie może grozić poważnymi konsekwencjami. Naturalnie więc rodzi się stres przed tym, że gdzieś nawalę. Generalnie rzecz biorąc z tego tytułu nie za bardzo lubiłem swoją pracę. Jednak kilka dni temu coś się zaczęło zmieniać, dzięki czemu praca powoli przestaje powodować we mnie stres.

Nauczyłem się wykonywać swoje obowiązki powoli i bez pośpiechu. Wszelkie wymagające czynności okazały się po prostu w tej perspektywie zadaniami wymagającymi więcej czasu. Moje zadania to po prostu szereg prostych działań. Rozłożenie na czynniki pierwsze własnych obowiązków powoduje, że przestajemy tak bardzo się nimi przejmować.

Praca w skupieniu ale i w rozluźnieniu przestaje męczyć i wykonuje się ją nawet z zadowoleniem. Stres powoduje w nas często pośpiech i zbytnie angażowanie się w wydarzenia, ma on taką cechę, że łatwo się eskaluje- w prosty sposób z jednego małego niepowodzenia czy pomyłki może dość do pogorszenia samopoczucia przez co nasza praca staje się też mniej efektywna.

Udowodniono, że podczas stresu mamy dużo większą tendencję do popełniania błędów i nasza inteligencja spada. Warto więc zadbać o spokój we własnej pracy. Praca może stać się aktywnością przepełnioną atmosferą niewymuszoności i zrelaksowania, paradoksalnie wiele w tej kwestii zależy nie od pracodawcy czy rodzaju wykonywanej pracy, ale od nas samych.

Diamentowe Okulary

Dzisiaj podczas prasowania naszedł mnie jakiś szczególny nastrój, jakbym był kimś szlachetnym. Zacząłem ze zdziwieniem przyglądać się wszystkiemu wokół i również podczas drogi do sklepu ten szczególny sposób percepcji mnie nie opuszczał. Było to jakby wszystko nabrało wielkiej szlachetności i wyjątkowości, rzeczy i ludzie błyszczeli jak złoto czy diamenty.

Wielokrotnie przekonałem się o tym, że nasz własny nastrój ma wpływ na to, jak postrzegamy świat. Dzisiejsza przygoda tylko ugruntowała mnie w tym przekonaniu, że świat skrywa przed nami swoje sekrety i czeka, aż będziemy w odpowiednim stanie umysłu aby to odkryć.

Dlaczego Przestałem Być Ekstrawertykiem

Tytuł wpisu jest dość prowokacyjny, ale sądzę, że dobrze oddaje to, co chciałbym tutaj napisać. Od młodości w sytuacjach towarzyskich, gdzie był obecny alkohol często starałem się być duszą towarzystwa. Byłem głośny, wylewny, rozmawiałem z każdym na imprezie. Oczywiście ta otwartość była w dużej mierze spowodowana alkoholem i czasem marihuaną. Od jakiegoś czasu jednak coś się w moim życiu zmieniło.

Dziś mam trochę inne podejście do kontaktów międzyludzkich. Zauważyłem, że bycie ekstrawertycznym w moim przypadku wiązało się z dużym „wykorzystaniem” energii, pewnym niepokojem. Aby być hałaśliwym, ciągle żartować i być energicznym w towarzystwie trzeba w gruncie rzeczy włożyć w to dużo wysiłku.

Ten wydatek energetyczny spowodowany jest moim zdaniem pewnym niepokojem, który potrzebuje znaleźć ujście w życiu człowieka. Gdy ktoś jest niespokojny na co dzień to automatycznie musi zrekompensować to energicznym zachowaniem często połączonym z alkoholem. Jeśli zachowujemy spokój we własnych emocjach to automatycznie znika potrzeba tak dużej ekspresji siebie.

Ten balans sprawia, że postrzega się głośne zachowanie znajomych jako coś zupełnie nienaturalnego- naturalne dla człowieka jest raczej zachowanie harmonii emocjonalnej i fizycznej bez rozchwiania psychicznego.

Osobiście widzę jak wiele energii wkładamy w odnalezienie się w grupie, jak bardzo zmieniamy się, gdy tylko jesteśmy wśród innych. Tylko po co? Czemu ma to służyć? Czy nie lepiej jest po prostu pozostać sobą?

Szczur Szczęśliwy, Szczur Nieszczęśliwy

Przyszedł mi na myśl pewien eksperyment myślowy, a właściwie analogia. Załóżmy, że w laboratorium poddano obserwacji dwa szczury- jeden osobnik zupełnie zdrowy a drugi z bólem w jakimś organie. Gdyby teraz podać tym zwierzętom środek przeciwbólowy, to ten pierwszy zapewne nie byłby nim zainteresowany a drugi powoli zacząłby się od niego uzależniać z racji tego, że uśmierzał by jego ból właśnie.

Sądzę, że podobnie jest z nami, ludźmi i naszymi nawykami i uzależnieniami. Środki takie jak kawa, papierosy, alkohol, marihuana, jedzenie, słodkie napoje, wszystkie te rzeczy działają niczym środek przeciwbólowy. Osobnik zdrowy nie będzie nimi zainteresowany z prostej przyczyny- nie potrzebuje on uśmierzać żadnego bólu, więc nie będą one dla niego atrakcyjne. Z kolei osoba, która czuje w sobie ból, głównie ból psychiczny, będzie widziała te rzeczy jako bardzo atrakcyjne i pożądane.

Można uzależnić się od substancji ale równie dobrze mogą to być długie rozmowy telefoniczne, hobby czy telewizja. Nawykowe gadulstwo podobnie jak alkohol sprawia, że na chwilę zapominamy o naszym napięciu i niepokoju.

Mało kto z nas, ludzi, jest wolny od wewnętrznego dyskomfortu. Rodzi się on wraz z stresującymi sytuacjami w naszym życiu jak również w wyniku genetycznych predyspozycji (odczuwanie szczęścia jest w dużym stopniu determinowane genami). Widać to po prostu po szeregu „przyjemności” w jakie ludzie uciekają, aby tak naprawdę uciec od siebie.

Face Your Enemy

Wiele osób twierdzi, że naturalnym stanem człowieka jest szczęście. Nie wiem, co mówi na ten temat psychologia, ale moim zdaniem neutralnym stanem, w którym człowiek się znajduje jest napięcie. Czemu mam taką pesymistyczną wizję?

Po pierwsze z obserwacji innych ludzi- rzadko kiedy daje się zaobserwować, by ktoś po prostu nic nie robił, innymi słowy by cieszył się chwilą. Ludzie zazwyczaj czymś się zajmują, czymś zajmują swoją uwagę. Gdyby naturalnym stanem było dla człowieka szczęście to dużo częściej by delektował się po prostu tym uczuciem nic nie robiąc.

Napięcie towarzyszy każdemu człowiekowi. Z jego powodu wykonujemy szereg czynności i aktywności, aby go nie czuć. W wolnych chwilach zamiast po prostu delektować się chwilą to wolimy korzystać z komputera, komórki, telewizora, muzyki i tak dalej. Prawie nikt w wolnych chwilach nie siedzi i delektuje się mijającym czasem.

Jest to natura każdego człowieka. Fakt, że większość ludzi nie odczuwa tego napięcia spowodowany jest tym, że od zawsze tłumią te uczucie w sobie za pomocą różnych bodźców. Skąd jednak bierze się ten rys psychologiczny?

Przede wszystkim ten niepokój bierze się z życiowych doświadczeń- każdy z nas doświadcza wielu stresowych sytuacji, które pozostawiają w nas ślad. Takich trudnych sytuacji w życiu każdy miał tysiące i wszystkie one pozostawiają rys na psychice. Ludzie jednak nie są świadomi tego, że przykre doświadczenia pozostają z nimi na dłużej i nic z tym nie robią, dlatego też niepokój coraz bardziej kumuluje się w nich.

Te napięcie jest w nas ciągle obecne, nawet wtedy, gdy jesteśmy czymś zajęci. Gdy coś robimy jednak, to wtedy go nie czujemy, uczucie to powraca jednak im bardziej staramy się je zagłuszyć. Dlatego ważnym jest aby oczyszczać swoją podświadomość z takich złogów emocjonalnych.

Ssanie

Pierwszą zasadą buddyzmu jest podstawowa prawda o tym, że wszystkie istoty pragną szczęścia i chcą uniknąć cierpienia. Nie ma ani jednej istoty, która byłaby wolna od tych dążeń. Jeśli przyjrzymy się działaniom zarówno ludzi jak i zwierząt to można zauważyć tę regułę w działaniu niemalże w każdym momencie- prawie wszystko jest temu podporządkowane, włącznie z naszymi planami, marzeniami i aktywnościami.

Mówi się również, że ludzie zachowują się dokładnie tak, jak się w danej chwili czują oraz robią to, co robią ponieważ w ten sposób chcą osiągnąć satysfakcję. Nawet postępując źle zazwyczaj motywuje nas potrzeba szczęścia- na przykład jeśli krzywdzimy słownie innych to wynika to na przykład z potrzeby odreagowania stresu.

Inną myślą buddyjską jest prawda o tym, że zazwyczaj działamy z potrzeby szczęścia, ale nasze działania przynoszą nam szkodę. Jest to obserwacja o naturze ludzkiej egzystencji- nie znamy sytuacji, w jakiej się znajdujemy i pragniemy zazwyczaj tego, co tylko na krótką metę przynosi nam pożytek a w dłuższej perspektywie przynosi tylko kłopoty. Widać to na przykładzie negatywnych działań wobec innych, uzależnień, egoizmu. Moim zdaniem jednak najbardziej powszechne jest to jednak w obszarze pragnień.

Istoty ludzkie mają zazwyczaj pragnienie stanu szczęśliwości większego, niż tego, w którym się obecnie znajdują- zarówno biedne dzieci w Indonezji jak i bogacz z Nowego Jorku, wszyscy podlegają temu prawu. Bardzo rzadko można spotkać kogoś, kto nie pragnie więcej, niż ma, nie pragnie czuć się lepiej, niż się czuje. Jest to podstawą ludzkich pragnień, tego specyficznego „ssania”, które sprawia, że ciągle szukamy źródeł satysfakcji. Źródła te są zazwyczaj materialne, ale bywają również mentalne, jako satysfakcjonujące myśli. Ludzie nie dostrzegają zazwyczaj jednego: ich pragnienia nie mają początku i końca- od zawsze ludzie pragną czegoś i nie zmienia się to przez całe życie, jednak nie znają oni innej drogi jak tylko ta, więc sądzą, że jest to jedyny sposób życia.

Budda twierdził, że źródłem cierpienia jest przywiązanie, poszukiwanie szczęścia tam, gdzie się go nie znajdzie. Zalecał on praktykę między innymi medytacji, dzięki której można odkryć, że sam umysł jest źródłem całego szczęścia. Umysł, czyli nasza własna natura. Dlatego też mówi się, że umysł jest ostatecznym schronieniem- stanowi on źródło oparcia, źródło prawdziwego szczęścia. Szukając szczęścia poza nim znajduje się tylko rozczarowanie.