Krok Po Kroku

Dużym odkryciem dla mnie było to, że zmiany wymagają czasu. Niby proste, banalne stwierdzenie, lecz ja do końca nigdy go nie rozumiałem.

W moim życiu zawsze wolałem szybko coś dostać inaczej się zniechęcałem. Trudno mi było oczekiwać owoców mojego działania za rok czy dwa. Widzę teraz jednak, że jest to bardzo dobra wiadomość- rzeczy rzeczywiście się zmieniają, tylko zazwyczaj zbyt powoli, aby to zauważyć.

Pomogło mi w dostrzeżeniu tego moja kuracja odchudzająca oraz pozbycie się wszystkich nałogów. Z dnia na dzień nie widać zmian takich działań, jednak gdy przyjrzeć się wstecz parę miesięcy, to człowiek robi naprawdę duży krok naprzód.

Sądzę, że może to komuś być pomocne- twoje życie może się zmienić w cudowny sposób, ale potrzeba do tego czasu. Nie zniechęcaj się, twoje działania mają sens, choć może nie widzisz teraz ich rezultatów.

Szczur Szczęśliwy, Szczur Nieszczęśliwy

Przyszedł mi na myśl pewien eksperyment myślowy, a właściwie analogia. Załóżmy, że w laboratorium poddano obserwacji dwa szczury- jeden osobnik zupełnie zdrowy a drugi z bólem w jakimś organie. Gdyby teraz podać tym zwierzętom środek przeciwbólowy, to ten pierwszy zapewne nie byłby nim zainteresowany a drugi powoli zacząłby się od niego uzależniać z racji tego, że uśmierzał by jego ból właśnie.

Sądzę, że podobnie jest z nami, ludźmi i naszymi nawykami i uzależnieniami. Środki takie jak kawa, papierosy, alkohol, marihuana, jedzenie, słodkie napoje, wszystkie te rzeczy działają niczym środek przeciwbólowy. Osobnik zdrowy nie będzie nimi zainteresowany z prostej przyczyny- nie potrzebuje on uśmierzać żadnego bólu, więc nie będą one dla niego atrakcyjne. Z kolei osoba, która czuje w sobie ból, głównie ból psychiczny, będzie widziała te rzeczy jako bardzo atrakcyjne i pożądane.

Można uzależnić się od substancji ale równie dobrze mogą to być długie rozmowy telefoniczne, hobby czy telewizja. Nawykowe gadulstwo podobnie jak alkohol sprawia, że na chwilę zapominamy o naszym napięciu i niepokoju.

Mało kto z nas, ludzi, jest wolny od wewnętrznego dyskomfortu. Rodzi się on wraz z stresującymi sytuacjami w naszym życiu jak również w wyniku genetycznych predyspozycji (odczuwanie szczęścia jest w dużym stopniu determinowane genami). Widać to po prostu po szeregu „przyjemności” w jakie ludzie uciekają, aby tak naprawdę uciec od siebie.

Post O Poście

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że wielu ludzi doświadcza potrzeby podporządkowania się jakiemuś zadaniu mimo tego, że chcieliby robić co innego- na przykład zamiast iść do pracy to chcieliby być ze swoimi dziećmi czy chcieliby wypoczywać. Większość społeczeństwa świadomie ogranicza swoje potrzeby na rzecz przymusu jakim jest na przykład praca, opieka nad rodziną i tak dalej. Tutaj chciałbym jednak mówić trochę o czymś innym.

61 procent społeczeństwa ma nadwagę lub jest otyła. Według niektórych szacunków około jedna trzecia polaków nadużywa alkoholu. Co piąty mieszkaniec Polski pali nałogowo papierosy. Są to wartości dość alarmujące, ponieważ pokazują jak łatwo uciekamy w różne uzależnienia, poddajemy się nałogowo różnym przyjemnościom.

Od dłuższego czasu stosuję metodę samoograniczania się. Polega to na tym, że kiedykolwiek mam szansę przeżyć coś przyjemnego to najpierw zastanawiam się, czy rzeczywiście tego potrzebuję, czy tylko chcę to zrobić aby uciec od rzeczywistości- okazuje się, że większość takich pokus służy jedynie ucieczce od przykrych warunków obecnych. Rzeczy takie jak myślenie źle o innych, myślenie dobrze o sobie, oglądanie filmów na youtube, które służą intelektualnej rozrywce opartej na zapotrzebowaniu na nowości, ciekawostki i potwierdzające nasze wysokie mniemanie o sobie, przeglądanie facebooka, bezcelowe rozmowy z innymi, pornografia i erotyka, filmy, muzyka, często to wszystko służy jedynie ucieczce od rzeczywistości.

Zafascynowała mnie historia Tseczu Rinpocze, tybetańskiego nauczyciela, który jako młody chłopak był zmuszony przez swojego wuja do wielotygodniowych sesji medytacyjnych w jaskini w górach. Młody chłopak nie wytrzymał tego wysiłku i uciekł swojemu wujowi, jednak po jakimś czasie powrócił do niego i kontynuował swoją surową praktykę. Później ten lama opowiadał, że każdego dnia dziękował losowi, że miał w swoim życiu taką osobę, która nauczyła go dyscypliny.

Spotykając się z ludźmi obserwuję to, że ludzie raczej unikają trudnych sytuacji- widać to w relacjach towarzyskich, gdzie liczy się rozrywka i zabawa. Ludzie z dużą chęcią ulegają również różnego rodzaju przyjemnościom- jedzeniu, alkoholowi, papierosom, komórce, muzyce i tak dalej.

W naszych czasach powściągliwość i cierpliwość nie są zbyt poważanymi cnotami. Prawie nikt się nie ogranicza jeśli chodzi o przyjemności- ludzie oczywiście ciężko pracują, ale w czasie wolnym zupełnie „popuszczają pasa”.

Sądzę, że warto się ograniczać, ponieważ jako ludzie mamy tendencje do zapotrzebowania na coraz większe stymulanty- tak jak z każdym nałogiem najpierw jest mała dawka, jednak z czasem zapotrzebowanie na bodźce rośnie. Ograniczając swoje potrzeby sprawiamy, że możemy cieszyć się drobnymi przyjemnościami, mamy klarowniejszy umysł i klarowniejsze emocje, ponieważ nie potrzebujemy tak wiele. Przestajemy być typowym konsumentem manipulowanym przez wielkie korporacje i przestajemy żyć tak, jak się od nas oczekuje.

3 Miliony Małp

Ostatnio na spotkaniu towarzyskim mój kolega opowiadał mi jego rozmowę z panią psycholog, która powiedziała mu, że w Polsce 35 procent ludzi jest uzależnionych od alkoholu. Według niej kryterium tej statystyki jest spożywanie ponad 4 piw tygodniowo.

W Polsce codziennie spożywa się 3 miliony małych, 100 ml wódek, tak zwanych małpek. Średnia ilość alkoholu spożywana przez mieszkańca Polski to 11 litrów czystego alkoholu rocznie, co daje około 8 piw tygodniowo.

Według statystyk przynajmniej raz w miesiącu upija się co trzeci polak, zaś oficjalne statystyki mówią o 4 procentach alkoholików w naszym kraju. Sądzę jednak, że jest to wartość bardzo zaniżona.

Z moich rozmów z ludźmi wynika, że istnieje cała rzesza ludzi, którzy piją alkohol w małych ilościach, ale za to regularnie, kilka razy w tygodniu. Są oni de facto uzależnieni, choć nie bierze się ich pod uwagę w statystykach alkoholizmu.

Uzależnienie od alkoholu stanowi jednak tylko czubek góry lodowej problemów z uzależnieniami. Właściwie każdy człowiek jest od czegoś uzależniony, jeśli nie od kawy, to od jedzenia, telewizji, muzyki, internetu i tak dalej i choć te rzeczy wydają się niegroźne to jednak mechanizm przywiązania się do nich jest taki sam jak w przypadku papierosów czy piwa. Bardzo niewielu ludzi jest sobie w stanie radzić bez zewnętrznych bodźców, które poprawiają humor.

Natura Samsary

Ludzie mają taką cechę, że lubią się sami oszukiwać.
Gdyby spytać się nałogowego palacza albo alkoholika, czy jest uzależniony to spora część z tych ludzi odpowiedziałaby, że wcale nie jest uzależniona i po prostu lubi picie/palenie.

Ta wymówka często jest spotykana wśród nałogowych palaczy papierosów- „robię to, ponieważ to lubię”. Jednocześnie każdy z palaczy przynajmniej kilka razy starał się rzucić papierosy.

Sądzę, że podobnie jest z naszym życiem- jesteśmy niewolnikami nawyków, przeszkadzających emocji, naszego ego a jednak te więzienie traktujemy jako swój dom i nasz własny wybór. Podobnie do nałogowego palacza zaprzeczamy temu, że jesteśmy zniewoleni i traktujemy naszą sytuację jako w pełni kontrolowaną i komfortową.

Ludzie są mistrzami w samooszukiwaniu się.

Na Wszystko Potrzebny Jest Czas

Dzisiaj miałem raczej ciężki dzień. Od rana źle się czułem, nastrój i lepsze samopoczucie wróciły dopiero po 17. Miałem w związku z tym sporo czasu na zastanowienie się nad istotą złego samopoczucia. Nie jest wcale tak, że nasz stan się poprawia, gdy walczymy za wszelką cenę o dobrostan- wręcz przeciwnie, gdy wkładamy duży wysiłek w poprawę samopoczucia, to męczymy się jeszcze bardziej.

W takich chwilach zazwyczaj po prostu akceptuję stan rzeczy- że czasem po prostu nie jestem w stanie przeżywać wszystkiego z poziomu szczęścia, że czasem życie jest po prostu jałowe. Jest to naturalna dynamika spraw, że czasem rzeczy nie idą po naszej myśli.

Zmieniając nieco temat- dzisiaj jest drugi dzień od kiedy nie palę papierosów. Jest to drugie duże przedsięwzięcie, na które się ostatnio zdecydowałem- pierwszym była utrata 45 kilogramów wagi. Dzięki obejrzeniu wielu filmów dokumentalnych o paleniu oraz przeczytaniu książki Allena Carra nabrałem niesamowitej motywacji do rezygnacji z tego zgubnego nałogu. Palenie w rzeczy samej jest jednym z najgorszych wyborów, jakich można dokonać- papierosy są niezwykle uzależniające a poza tym nie przynoszą nam nic dobrego, tylko rujnują nasze zdrowie i portfele. Palenie można nazwać przekleństwem, rakiem, zgubą ludzkości- robi to 1 miliard ludzi.

Co ma wspólnego jednak rzucanie palenia z nieudanym dniem? Myślę, że sporo. Gdy potrafimy patrzeć na życie z perspektywy długofalowej to wszystko staje się prostsze. Istnieje eksperyment przeprowadzany od lat 60 na amerykańskich uniwersytetach- dzieciom daje się słodką piankę i obiecuje drugą jeśli nie zjedzą pierwszej przez jakiś nieokreślony czas. Okazuje się, że dzieci, które wytrzymują próbę i nie zjadają pianki, później w życiu radzą sobie zasadniczo lepiej od tych dzieci, które uległy pokusie.

Nie koniecznie ma to związek z silną wolą ale z motywacją. Rzucanie palenia wcale nie opiera się na silnej woli a jedynie na uświadomieniu sobie bezsensowności tego nałogu. Nikotyna i palenie uzależniają głównie psychicznie dlatego też to nasza psychika jest kluczowa do zerwania z nałogiem.

Wszystko, co wartościowe potrzebuje czasu. Nie da się w jeden dzień nabrać tężyzny fizycznej, nie da się w tydzień nauczyć japońskiego, nie da się oświecić w ciągu jednego roku. Medytacja i zrozumienie nauk Buddy potrzebują czasu, tak jak wszystko. Nasz rozwój jest powolny, wielu z nas jednak w ciągu całego życia nie decyduje się na rozwój sądząc, że jest to zbyt żmudne i czasochłonne zadanie. Z tego tytułu od młodości aż do śmierci nie zmieniają się zbytnio psychicznie. Uznają to za niepotrzebne.

Fakt, że rozwój wewnętrzny potrzebuje czasu nie powinien nas jednak zniechęcać- wręcz przeciwnie. To co potrzebuje czasu zazwyczaj jest solidne i trwałe. Tak samo jest z umysłem. Zmiany zachodzące w nim są powolne ale trwałe i to jest wspaniałe, że w przeciągu czasu mogą dokonywać się tak znacząca poprawa jakości życia!

Kontrolowanie Sytuacji, Kontrolowanie Siebie

Widziałem kiedyś zabawny obrazek w internecie. Mnich buddyjski siedzący w pozycji medytacyjnej mówił „spokojnie…nic nie jest pod kontrolą”.

Naturalną sytuacją dla przeciętnego człowieka jest chęć kontrolowania sytuacji. Nasze wszystkie wysiłki dążą do maksymalizacji przyjemnych bodźców i minimalizacji nieprzyjemnych. Chcemy kontrolować sytuację, dlatego nasze życie organizujemy w konkretny sposób. Jednocześnie rzadko kiedy zwracamy uwagę na kontrolowanie samych siebie. Jak pokazują statystyki ludzie raczej nie radzą sobie z kontrolowaniem diety, nałogów, rozrywki internetowej. Istnieje oczywiście szereg wspaniałych przykładów ludzi, którzy przez samodyscyplinę rzucili narkotyki, alkohol itd.

Od równo trzech miesięcy odchudzam się i przez ten okres schudłem 25 kilogramów. Od tygodnia również ograniczyłem palenie do 8 papierosów dziennie. Choć czasem nie jest prosto, to udowodniłem sobie, że siłą woli można mieć kontrolę nad sobą. Ta kontrola sięga jednak dalej niż pożywienie i nałogi. Reżim jaki można sobie narzucić odnosi się również do pracy, rozrywki, myśli, medytacji i tak dalej.

Wszystko co cenne wymaga czasu, wysiłku i wyrzeczeń. Warto jest ograniczać samego siebie w różnych aspektach aby coś osiągnąć, wie to każdy kto własną pracą do czegoś doszedł. Podobnie jest z medytacją, która jest reżimem jaki narzucamy sobie aby się czegoś nauczyć.

Paradoksalnie medytacja jest wysiłkiem i samoograniczaniem się w celu odkrycia, że nic nie jest pod kontrolą. Trzeba włożyć naprawdę sporo pracy aby doświadczyć świata, którego nie chcemy zmieniać, poprawiać, modelować według siebie. Medytacja i praktyka buddyjska jest raczej traceniem czegoś niż zyskiwaniem. Jest pracą z naszymi głębokimi nawykami odnośnie myślenia, doświadczania i działania.