Duże Dzieci

Kiedyś na moje pytanie odnośnie praktyki medytacji buddyzmu przez dzieci jeden z głównych nauczycieli mojej szkoły buddyzmu, Karol Ślęczek, odpowiedział, że ludzie są jak dzieci. Zapadło mi to w pamięć.

Dziś mam wrażenie, że rzeczywiście mógł on mieć sporo racji.

Jeśli by się zastanowić czego człowiek uczy się w ciągu życia, to pewnie oprócz wielu praktycznych umiejętności, kilku języków, bagażu doświadczeń, to niewiele byśmy mogli wskazać ponad to. Przede wszystkim człowiek nie zmienia swojego charakteru zbytnio w ciągu całego życia, o tym wiemy wszyscy.

Chciałbym tutaj poruszyć pewien aspekt nas samych, który również nie ulega zmianie. Jest to przywiązanie do zewnętrznych źródeł stymulacji.

Małe dzieci, podobnie jak małe zwierzęta, mają potrzebę czerpania przyjemności ze świata naokoło nich. Ciągle coś przykuwa ich uwagę, ciągle zmienia się obiekt ich zainteresowania. Jeśli przez dłuższy czas brakuje w ich otoczeniu atrakcyjnych bodźców, to dzieci zaczynają czuć się źle. Śmiem twierdzić, że jest to cecha, która nie znika wraz z dorastaniem i cecha ta pozostaje z nami aż do śmierci.

Przez całe swoje życie pozostajemy takimi małymi dziećmi, które poszukują ciągle błyskotek i zabawek, jeśli ich brakuje to szukamy nowych, a jeśli nie możemy ich znaleźć to czujemy się źle. Dotyczy to wszystkich aspektów naszego życia- pracy, rozrywki, odpoczynku, obowiązków. W rzeczy samej ciągle jesteśmy nienasyceni i ciągle poszukujemy sposobów na nasycenie tego głodu wrażeń. Jest to jednocześnie najbardziej istotna cecha która nas określa- nie to jak wyglądamy, jaką mamy pracę, ile sukcesów na koncie czy ile pieniędzy w banku. Najbardziej określa nas zdolność do bycia zależnym od zewnętrznych źródeł satysfakcji i fakt, że ta potrzeba nie zmienia się w ciągu całego życia pokazuje jak niewiele człowiek uczy się przez swoje życie.

Plusy Ograniczania Przyjemności

Od kilku lat mam osobiste postanowienie, aby nie podążać za pragnieniami. Świadomie nie szukam fizycznych bądź psychologicznych pragnień, gdy coś mnie zaczyna cieszyć przez dłuższy czas to zazwyczaj się z tego wycofuję.

Dotyczy to rozrywek typu smaczne jedzenie,filmy, książki, muzyka czy internet. Świadomie redukuję ich konsumpcję, ponieważ postanowiłem, że nie będę cieszył się przyziemnymi rozrywkami. Świadomie wybrałem drogę ograniczania cieszenia się ze zwyczajowych rozrywek, opierania swojego szczęścia na bardzo podstawowych bodźcach.

Dotyczy to również myśli na swój temat- kiedykolwiek przychodzą myśli na temat własnej wyjątkowości, szczególności, mojej wielkości, wtedy ucinam taką myśl i nie podążam za nią.

Ktoś może się spytać: ale po co to wszystko? po co się ograniczać? Odpowiedź brzmi: ograniczenie tego, co potrzebujemy do szczęścia powoduje, że zaczynamy zauważać drobne rzeczy w naszym życiu. Jeśli nasze szczęście nie opiera się na silnych, wyraźnych bodźcach to zaczynają nas cieszyć niuanse, małe zjawiska. Życie staje się niezwykłe, bo odkrywamy, że co chwilę w naszym życiu dzieją się małe cuda, a cały świat- kolor ścian, kształty drzew, solidność chodnika, uśmiech młodzieży, to wszystko jest po prostu niezwykłe.