Naturalny Haj

„Natural high” to znany termin w psychologii, który określa stan podwyższonego nastroju spowodowany naturalnymi czynnikami. W odróżnieniu od zwykłego haju aby osiągnąć dobre samopoczucie człowiek nie ucieka do używek, lecz czerpie dobro ze swojego otoczenia aby wprawić się w dobry humor.

W artykułach na ten temat dominuje pogląd, że najlepszym źródłem „naturalnego kopa” jest kontakt z przyrodą, drugim człowiekiem, spełnianie się w jakiejś dziedzinie, wysiłek fizyczny i dobre pożywienie. Zakres czynności, które powodują pozytywny stan ducha jest wiele, ale jak zaznaczają badacze ilość endorfin wydzielana podczas takich aktywności jest porównywalna do stanu po alkoholu, papierosach czy narkotykach.

Moim zdaniem jest to kapitalne zagadnienie, ponieważ te aktywności o których wspomniałem nie niosą ze sobą skutków ubocznych a pozwalają w naturalny sposób czuć się dobrze. Ja oczywiście dodałbym jeszcze do tego medytację, ale i bez tego wyżej wymienione aktywności potrafią być skutecznym remedium na marazm.

Przestymulowanie

Wczoraj widziałem u znajomego fajny cytat. Przytoczona tam była rozmowa XVI Karmapy, największego mistrza duchowego wschodu XX wieku, z kanadyjską dziennikarką, miało to miejsce w 1974 roku w USA.
Kobieta spytała się co jest największym problemem zachodniego świata, na co Karmapa po naleganiu ze strony dziennikarki odpowiedział -przestymulowanie bodźcami.

Bardzo mi się spodobała ta krótka historia, ponieważ sam mam podobne obserwacje. Nie jest jednak moim calem tutaj potępiać kogokolwiek, chciałem tylko zwrócić uwagę na jedną rzecz związaną z bodźcami.

Jestem obecnie na urlopie i złapałem się na tym dzisiaj, że korzystając rano z komputera niejako zaczynam polegać na tym urządzeniu- to co tam się pojawiało wciągało moją uwagę i gdy odrywałem uwagę od urządzenia to czułem potrzebę ponownego patrzenia na ekran.

W takich chwilach zazwyczaj sprawdzam, czy rzeczywiście te rozpraszacze uwagi są mi potrzebne- usiadłem więc do medytacji i szczęście również pojawiło się przy nicnierobieniu.

Biorę sobie za punkt honoru aby nie być zależnym od zewnętrznych źródeł zadowolenia. Kiedykolwiek czuję na przykład, że zbyt przywiązuję się do muzyki, która gra w słuchawkach, to wyłączam ją i przebywam w ciszy. Ilekroć wciąga mnie skrolowanie facebooka to odkładam telefon i zajmuję się czymś innym.

Szczęście, które osiąga się poprzez odizolowanie od zewnętrznych bodźców jest obarczone pewnym wysiłkiem, jednak swą intensywnością przewyższa ono wszystko, czego można doświadczyć zmysłami.

Przyczyny Gadatliwości

Od dłuższego czasu interesuje mnie temat nadmiernej gadatliwości, mówienia dużo i czasem nie na temat. Jak się okazało istnieje całkiem sporo badań na ten temat i to na podstawie nich powstał ten wpis.

Część z artykułów koncentruje się na ludziach w podeszłym wieku i analizując tych badanych naukowcy doszli do wniosku, że nadmierne mówienie jest skorelowane pozytywnie z większą samotnością oraz większą ilością niechanych zmian w życiu, takich jak śmierć małżonka, choroba, bieda itd. Ponadto zanik niewerbalnych zdolności intelektualnych (takich jak logiczna analiza faktów czy analityczność myślenia) powoduje wielomówność u ludzi dojrzałych. Wyniki tych badań są ciekawe, ale pokazują tylko część spektrum problemu- gadatliwych ludzi spotyka się przecież w każdym wieku.

Inne badanie, które przeczytałem mówiło o tym, że czynnikiem warunkującym gadatliwość jest stres. Ludzie, którzy borykają się z trudnościami, mają problemy zdrowotne lub mają innego typu czynniki stresogenne w swoim życiu dużo częściej mówią obficie często zbaczając z pierwotnego źródła rozmowy (co z angielska nazywa się Off-Topic Verbosity).

Gadatliwość powiązana jest, jak już wcześniej wspomniałem, z samotnością. Wielomówstwo na dłuższą metę nie buduje relacji międzyludzkich a raczej je osłabia- długie słuchanie wypowiedzi innych ludzi może prowadzić do zmęczenia i irytacji. Jednocześnie badania pokazują, że ludzie z gorszymi relacjami z innymi dużo częściej mówią długo i nie na temat. Jest to więc miecz obosieczny i oba te aspekty- wielomówność i samotność- napędzają się nawzajem.

Zabawną rzeczą jest to, że ludzie, którzy dużo mówią wcale nie uważają się za gadatliwych- bardzo często nie zauważają oni tego problemu.

W jednym z badań przeprowadzono test na wykonanie pewnych czynności i postarano się określić, czy ma to związek z gadatliwością- okazało się, że ludzie, którzy dużo mówią gorzej radzą sobie z zadaniami, które im zlecono do wykonania. Świadczy to być może o korelacji niskiej inteligencji z gadatliwością.

Jak widać omawiane zjawisko jest powiązane z szeregiem negatywnych cech i generalnie świadczy o problemach z jakimi boryka się osoba gadatliwa.

Pisząc ten wpis opierałem się na poniższych artykułach naukowych:

https://citeseerx.ist.psu.edu/viewdoc/download?doi=10.1.1.854.6071&rep=rep1&type=pdf

https://www.proquest.com/openview/2e78933ea92a760a8e93f4828c7190a5/1?pq-origsite=gscholar&cbl=18750&diss=y

https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/00332941211058045

https://www.researchgate.net/publication/234833473_Measurement_and_Correlates_of_Verbosity_in_Elderly_People

Kto Się Nie Stanie Jak Dziecko

Od dłuższego czasu obserwuję ludzi, których spotykam i rodzi to szereg refleksji we mnie dotyczących kondycji ludzkiej w ogóle. Z natury jestem dość krytycznie nastawiony do innych i być może powoduje to subiektywność i przeinaczenie moich refleksji, jednak jestem prawie pewien, że nam jako ludziom dużo brakuje jeszcze do normalności.

Przede wszystkim główną cechą jaką obserwuje u innych to gadatliwość. Wynika to według mnie z natłoku myśli jaki większość ludzi posiada. Zasadniczo medytacja, czyli uspokojenie umysłu, jest czymś nieznanym naszej kulturze i ludzie radzą sobie z niepokojem poprzez werbalizowanie własnego wewnętrznego monologu.

Inną powszechną cechą jaką daje się zauważyć w społeczeństwie jest nadmierna aktywność- jesteśmy ciągle czymś zajęci, ciągle albo o czymś myślimy albo coś robimy. Jest to uznawane do tego stopnia za normę, że jeśli się kogoś spytasz jak spędził weekend to zacznie ci wymieniać aktywności a nie na przykład to, że podziwiał ruch liści na drzewach albo odpoczywał w ciszy.

Wszystkie te ludzkie wady mają swój wspólny korzeń- nieumiejętność doświadczania własnej istoty. Może to co napiszę teraz to truizm i banał, ale mamy w sobie szereg zranień, które zamknęły nas nie tylko na doświadczanie świata ale przede wszystkim na doświadczanie samego siebie. Gdy myślimy o doświadczaniu siebie zazwyczaj prawdopodobnie nie kojarzy się to nam zbyt pozytywnie.

Warto się zastanowić, kiedy ostatni raz czuliśmy się dobrze ze sobą samym. Nie mam na myśli płytkiego zadowolenia z siebie nazywanego czasem kochaniem siebie, ale w pełni doświadczanie własnej istoty- swojego serca, bez przykrości, smutki czy żalu.

” Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. „

Średnio

Z powodu swojej diety wieczorami czuję się nie najlepiej, ponieważ czuję głód, więc jedynym wyjściem jakie widzę jest po prostu przeczekanie tego stanu. Mógłbym oczywiście próbować urozmaicić sobie ten czas muzyką, rozmową bądź jakimś filmem ale świadomie tego nie robię.

Zauważyłem, że im mniej staram się uciekać od przykrych doświadczeń, tym bardziej w pełni przeżywam te dobre. Nauczyłem się akceptować fakt, że czasem jest po prostu średnio albo źle, że taka jest po prostu dynamika mojego życia. Nie uważam, że zasługuję na same dobre rzeczy, nie boję się niewygody i cierpienia.

Z czasem nauczyłem się akceptować zwyczajność. Nie staram się na siłę sprawić, że moje życie będzie kolorowe. Po prostu akceptuję je takie jakie jest. Z tego tytułu też nie szukam w życiu rozrywek, wystarczy mi codzienność i świat, który mnie otacza na co dzień. Jestem zwyczajnym, prostym człowiekiem i takie jest też moje życie. Mimo tego uważam się za szczęściarza, ponieważ codzienność i zwyczajność potrafią kryć w sobie magię.

Mój ulubiony psycholog, Sam Vaknin, jest autorem poglądu „nicości”. Nicość wg niego to pozwolenie na nudę i pozorną bezsensowność życia. Jest to droga do przeżywania w pełni swojej istoty i odkrycia kim tak naprawdę jesteśmy. Podejrzewam, że ten profesor może mieć sporo racji.

Ukryty Homoseksualizm Homofobów

Reakcja upozorowana (formacja reaktywna) to jeden z neurotycznych mechanizmów obronnych polegający na radzeniu sobie z nieakceptowanymi impulsami przez wyrażanie przeciwstawnych im impulsów. Np.: nie lubimy szefa, lecz mówimy do niego „zrobić panu herbatki?”.

Wikipedia

Wczoraj wysłuchałem prawie godzinnego wykładu mojego ulubionego psychologa na temat tzw. reaction formation, czyli reakcji upozorowanej (link na końcu wpisu). Porusza on dość niewygodne zagadnienie między innymi tego, dlaczego ludzie, którzy nie tolerują swojej orientacji seksualnej bądź tożsamości płciowej często publicznie atakują ludzi kojarzonych z LGBT.

Ten mechanizm psychologiczny wykracza jednak dużo dalej poza naszą seksualność. Wg Sama Vaknina jest to podstawowy wzorzec zachowań przy wielu fobiach, lękach i nieuświadomionych wewnętrznych konfliktach. Przytacza on przykłady badań, które mówią że duża część działaczy społecznych na rzecz walki z rasizmem posiada wewnętrzne rasistowskie przekonania.

Reakcja upozorowana funkcjonuje również na bardzo ciekawym poziomie moralności- znany jest mechanizm tego, że ludzie, którzy dużo mówią o byciu dobrym, uczynnym, kochającym robią to z tego powodu, aby przekonać siebie, że wcale nie czują negatywnych emocji i gniewu wobec innych ludzi.

Omawiany mechanizm psychologiczny polega w swojej istocie na tym, że robimy coś publicznie ciągle i ciągle aby przekonać TYLKO samych siebie, że jesteśmy inni niż jesteśmy. Vaknin nazywa to odwróconym magicznym myśleniem- robimy coś w świecie, na zewnątrz z życzeniem, że to zmieni nas samych (w odróżnieniu od tradycyjnego myślenia magicznego, w którym mamy przekonanie, że nasze myśli zmieniają świat).

Ciekawym przykładem „reaction formation” jest nadopiekuńczość matek w stosunku do własnych dzieci, których to dzieci nie chcą, nie lubią a nawet nienawidzą. Wynika to z potrzeby zagłuszenia negatywnych emocji i przekonania samej siebie, że jednak kocha się własne dziecko. Wpływ na to mają oczywiście w dużej mierze społeczne oczekiwania wobec matek.

Zjawisko jest niezwykle ciekawe i warto zapoznać się z wykładem profesora pod tym linkiem:
https://www.youtube.com/watch?v=SImzPDDNjGY

Szczur Szczęśliwy, Szczur Nieszczęśliwy

Przyszedł mi na myśl pewien eksperyment myślowy, a właściwie analogia. Załóżmy, że w laboratorium poddano obserwacji dwa szczury- jeden osobnik zupełnie zdrowy a drugi z bólem w jakimś organie. Gdyby teraz podać tym zwierzętom środek przeciwbólowy, to ten pierwszy zapewne nie byłby nim zainteresowany a drugi powoli zacząłby się od niego uzależniać z racji tego, że uśmierzał by jego ból właśnie.

Sądzę, że podobnie jest z nami, ludźmi i naszymi nawykami i uzależnieniami. Środki takie jak kawa, papierosy, alkohol, marihuana, jedzenie, słodkie napoje, wszystkie te rzeczy działają niczym środek przeciwbólowy. Osobnik zdrowy nie będzie nimi zainteresowany z prostej przyczyny- nie potrzebuje on uśmierzać żadnego bólu, więc nie będą one dla niego atrakcyjne. Z kolei osoba, która czuje w sobie ból, głównie ból psychiczny, będzie widziała te rzeczy jako bardzo atrakcyjne i pożądane.

Można uzależnić się od substancji ale równie dobrze mogą to być długie rozmowy telefoniczne, hobby czy telewizja. Nawykowe gadulstwo podobnie jak alkohol sprawia, że na chwilę zapominamy o naszym napięciu i niepokoju.

Mało kto z nas, ludzi, jest wolny od wewnętrznego dyskomfortu. Rodzi się on wraz z stresującymi sytuacjami w naszym życiu jak również w wyniku genetycznych predyspozycji (odczuwanie szczęścia jest w dużym stopniu determinowane genami). Widać to po prostu po szeregu „przyjemności” w jakie ludzie uciekają, aby tak naprawdę uciec od siebie.

Face Your Enemy

Wiele osób twierdzi, że naturalnym stanem człowieka jest szczęście. Nie wiem, co mówi na ten temat psychologia, ale moim zdaniem neutralnym stanem, w którym człowiek się znajduje jest napięcie. Czemu mam taką pesymistyczną wizję?

Po pierwsze z obserwacji innych ludzi- rzadko kiedy daje się zaobserwować, by ktoś po prostu nic nie robił, innymi słowy by cieszył się chwilą. Ludzie zazwyczaj czymś się zajmują, czymś zajmują swoją uwagę. Gdyby naturalnym stanem było dla człowieka szczęście to dużo częściej by delektował się po prostu tym uczuciem nic nie robiąc.

Napięcie towarzyszy każdemu człowiekowi. Z jego powodu wykonujemy szereg czynności i aktywności, aby go nie czuć. W wolnych chwilach zamiast po prostu delektować się chwilą to wolimy korzystać z komputera, komórki, telewizora, muzyki i tak dalej. Prawie nikt w wolnych chwilach nie siedzi i delektuje się mijającym czasem.

Jest to natura każdego człowieka. Fakt, że większość ludzi nie odczuwa tego napięcia spowodowany jest tym, że od zawsze tłumią te uczucie w sobie za pomocą różnych bodźców. Skąd jednak bierze się ten rys psychologiczny?

Przede wszystkim ten niepokój bierze się z życiowych doświadczeń- każdy z nas doświadcza wielu stresowych sytuacji, które pozostawiają w nas ślad. Takich trudnych sytuacji w życiu każdy miał tysiące i wszystkie one pozostawiają rys na psychice. Ludzie jednak nie są świadomi tego, że przykre doświadczenia pozostają z nimi na dłużej i nic z tym nie robią, dlatego też niepokój coraz bardziej kumuluje się w nich.

Te napięcie jest w nas ciągle obecne, nawet wtedy, gdy jesteśmy czymś zajęci. Gdy coś robimy jednak, to wtedy go nie czujemy, uczucie to powraca jednak im bardziej staramy się je zagłuszyć. Dlatego ważnym jest aby oczyszczać swoją podświadomość z takich złogów emocjonalnych.

Bezcelowość

Wszystkie istoty żywe są napędzane pragnieniami. Ciągle, prawie bez przerwy kieruje ich działaniem jakiś cel. Gdyby przyjrzeć się mrówkom, pszczołom, psom i innym stworzeniom, to główną ich cechą jest aktywność.

Również u ludzi celowość działań jest bardzo widoczna. Ciągle czegoś chcemy i to motywuje nasze działania. W tym aspekcie nie różnimy się niczym od zwierząt.

To, co chciałbym poruszyć w tym wpisie to postulat tego, że czasem warto nie mieć celu. Bezcelowość wcale nie musi być czymś negatywnym- wręcz przeciwnie.

Gdy naszym działaniem nic nie kieruje, gdy nie mamy wektora, który determinuje nasze życie, to wtedy otwieramy się na chwilę obecną. Sądzę, że jest w tym duża mądrość- pozwolić rzeczom się wydarzać, pozwolić myślom i emocjom przychodzić i odchodzić, po prostu być.

Biały Szum Emocji

Psychika przeciętnego człowieka zawiera w sobie szereg procesów myślowych i emocjonalnych, które rzadko bywają uświadomione. Zazwyczaj ciągle się czymś zajmujemy i nie mamy chwili wytchnienia od aktywności. Gdy tylko nic nie robimy, to zaczynamy czuć się nieswojo- nudzimy się, czujemy niepokój a nawet smutek.

Te utajone procesy tak naprawdę mają znaczący wpływ na nasze życie. Emocje podskórne wpływają na naszą percepcje, decyzje i samopoczucie.

Gdy tylko usiądziemy spokojnie i niczym się nie będziemy zajmować, to zaczyna do nas dochodzić szereg emocji, które są jak biały szum telewizyjny- jest ich tak dużo, że powodują one pomieszanie w naszych umysłach.

Spokój jest wbrew pozorom dość rzadkim zjawiskiem- nawet jak twierdzimy, że jesteśmy spokojni, to zazwyczaj wtedy ta emocja wynika ze słuchanej muzyki, oglądanego filmu lub innej aktywności. Taki spokój jest sztuczny.

Gdy ktoś zaczyna medytować to nagle uświadamia sobie ten „biały szum” w swojej głowie. Jeśli uświadamiamy sobie coś, to mamy szansę na zmianę tego.

Medytacja powoduje wyciszenie tych niechcianych procesów, a raczej na przekształcenie ich i przeniesienie z podświadomości do świadomości.