Szczur Szczęśliwy, Szczur Nieszczęśliwy

Przyszedł mi na myśl pewien eksperyment myślowy, a właściwie analogia. Załóżmy, że w laboratorium poddano obserwacji dwa szczury- jeden osobnik zupełnie zdrowy a drugi z bólem w jakimś organie. Gdyby teraz podać tym zwierzętom środek przeciwbólowy, to ten pierwszy zapewne nie byłby nim zainteresowany a drugi powoli zacząłby się od niego uzależniać z racji tego, że uśmierzał by jego ból właśnie.

Sądzę, że podobnie jest z nami, ludźmi i naszymi nawykami i uzależnieniami. Środki takie jak kawa, papierosy, alkohol, marihuana, jedzenie, słodkie napoje, wszystkie te rzeczy działają niczym środek przeciwbólowy. Osobnik zdrowy nie będzie nimi zainteresowany z prostej przyczyny- nie potrzebuje on uśmierzać żadnego bólu, więc nie będą one dla niego atrakcyjne. Z kolei osoba, która czuje w sobie ból, głównie ból psychiczny, będzie widziała te rzeczy jako bardzo atrakcyjne i pożądane.

Można uzależnić się od substancji ale równie dobrze mogą to być długie rozmowy telefoniczne, hobby czy telewizja. Nawykowe gadulstwo podobnie jak alkohol sprawia, że na chwilę zapominamy o naszym napięciu i niepokoju.

Mało kto z nas, ludzi, jest wolny od wewnętrznego dyskomfortu. Rodzi się on wraz z stresującymi sytuacjami w naszym życiu jak również w wyniku genetycznych predyspozycji (odczuwanie szczęścia jest w dużym stopniu determinowane genami). Widać to po prostu po szeregu „przyjemności” w jakie ludzie uciekają, aby tak naprawdę uciec od siebie.

Face Your Enemy

Wiele osób twierdzi, że naturalnym stanem człowieka jest szczęście. Nie wiem, co mówi na ten temat psychologia, ale moim zdaniem neutralnym stanem, w którym człowiek się znajduje jest napięcie. Czemu mam taką pesymistyczną wizję?

Po pierwsze z obserwacji innych ludzi- rzadko kiedy daje się zaobserwować, by ktoś po prostu nic nie robił, innymi słowy by cieszył się chwilą. Ludzie zazwyczaj czymś się zajmują, czymś zajmują swoją uwagę. Gdyby naturalnym stanem było dla człowieka szczęście to dużo częściej by delektował się po prostu tym uczuciem nic nie robiąc.

Napięcie towarzyszy każdemu człowiekowi. Z jego powodu wykonujemy szereg czynności i aktywności, aby go nie czuć. W wolnych chwilach zamiast po prostu delektować się chwilą to wolimy korzystać z komputera, komórki, telewizora, muzyki i tak dalej. Prawie nikt w wolnych chwilach nie siedzi i delektuje się mijającym czasem.

Jest to natura każdego człowieka. Fakt, że większość ludzi nie odczuwa tego napięcia spowodowany jest tym, że od zawsze tłumią te uczucie w sobie za pomocą różnych bodźców. Skąd jednak bierze się ten rys psychologiczny?

Przede wszystkim ten niepokój bierze się z życiowych doświadczeń- każdy z nas doświadcza wielu stresowych sytuacji, które pozostawiają w nas ślad. Takich trudnych sytuacji w życiu każdy miał tysiące i wszystkie one pozostawiają rys na psychice. Ludzie jednak nie są świadomi tego, że przykre doświadczenia pozostają z nimi na dłużej i nic z tym nie robią, dlatego też niepokój coraz bardziej kumuluje się w nich.

Te napięcie jest w nas ciągle obecne, nawet wtedy, gdy jesteśmy czymś zajęci. Gdy coś robimy jednak, to wtedy go nie czujemy, uczucie to powraca jednak im bardziej staramy się je zagłuszyć. Dlatego ważnym jest aby oczyszczać swoją podświadomość z takich złogów emocjonalnych.

Bezcelowość

Wszystkie istoty żywe są napędzane pragnieniami. Ciągle, prawie bez przerwy kieruje ich działaniem jakiś cel. Gdyby przyjrzeć się mrówkom, pszczołom, psom i innym stworzeniom, to główną ich cechą jest aktywność.

Również u ludzi celowość działań jest bardzo widoczna. Ciągle czegoś chcemy i to motywuje nasze działania. W tym aspekcie nie różnimy się niczym od zwierząt.

To, co chciałbym poruszyć w tym wpisie to postulat tego, że czasem warto nie mieć celu. Bezcelowość wcale nie musi być czymś negatywnym- wręcz przeciwnie.

Gdy naszym działaniem nic nie kieruje, gdy nie mamy wektora, który determinuje nasze życie, to wtedy otwieramy się na chwilę obecną. Sądzę, że jest w tym duża mądrość- pozwolić rzeczom się wydarzać, pozwolić myślom i emocjom przychodzić i odchodzić, po prostu być.

Biały Szum Emocji

Psychika przeciętnego człowieka zawiera w sobie szereg procesów myślowych i emocjonalnych, które rzadko bywają uświadomione. Zazwyczaj ciągle się czymś zajmujemy i nie mamy chwili wytchnienia od aktywności. Gdy tylko nic nie robimy, to zaczynamy czuć się nieswojo- nudzimy się, czujemy niepokój a nawet smutek.

Te utajone procesy tak naprawdę mają znaczący wpływ na nasze życie. Emocje podskórne wpływają na naszą percepcje, decyzje i samopoczucie.

Gdy tylko usiądziemy spokojnie i niczym się nie będziemy zajmować, to zaczyna do nas dochodzić szereg emocji, które są jak biały szum telewizyjny- jest ich tak dużo, że powodują one pomieszanie w naszych umysłach.

Spokój jest wbrew pozorom dość rzadkim zjawiskiem- nawet jak twierdzimy, że jesteśmy spokojni, to zazwyczaj wtedy ta emocja wynika ze słuchanej muzyki, oglądanego filmu lub innej aktywności. Taki spokój jest sztuczny.

Gdy ktoś zaczyna medytować to nagle uświadamia sobie ten „biały szum” w swojej głowie. Jeśli uświadamiamy sobie coś, to mamy szansę na zmianę tego.

Medytacja powoduje wyciszenie tych niechcianych procesów, a raczej na przekształcenie ich i przeniesienie z podświadomości do świadomości.

Wrażliwość

Każdy człowiek ma ten sam poziom wrażliwości w sobie jako pewien potencjał. Często uciekamy przed własnymi emocjami, przed subtelnością uczuć, dlatego też większość ludzi nie ma dostępu do swojej istoty- czyli tego, kim są.

Wrażliwość jest naturalnym sposobem funkcjonowania. Jesteśmy tak zaprojektowani, że chcąc lub nie chcąc odbieramy wszystko z perspektywy delikatności. Nasze wnętrza są kruche i subtelne. Jest to trudna do uzmysłowienia sobie prawda, ale serce najbardziej nawet bezwzględnego człowieka ma ten sam poziom delikatności co przykłady najbardziej altruistycznych ludzi.

Jedyną różnicą między świętym a mordercą jest taka, że ten pierwszy uświadomił sobie jaka jest natura jego duszy, zaś ten drugi ciągle od tej prawdy ucieka.

Plusy Ograniczania Przyjemności

Od kilku lat mam osobiste postanowienie, aby nie podążać za pragnieniami. Świadomie nie szukam fizycznych bądź psychologicznych pragnień, gdy coś mnie zaczyna cieszyć przez dłuższy czas to zazwyczaj się z tego wycofuję.

Dotyczy to rozrywek typu smaczne jedzenie,filmy, książki, muzyka czy internet. Świadomie redukuję ich konsumpcję, ponieważ postanowiłem, że nie będę cieszył się przyziemnymi rozrywkami. Świadomie wybrałem drogę ograniczania cieszenia się ze zwyczajowych rozrywek, opierania swojego szczęścia na bardzo podstawowych bodźcach.

Dotyczy to również myśli na swój temat- kiedykolwiek przychodzą myśli na temat własnej wyjątkowości, szczególności, mojej wielkości, wtedy ucinam taką myśl i nie podążam za nią.

Ktoś może się spytać: ale po co to wszystko? po co się ograniczać? Odpowiedź brzmi: ograniczenie tego, co potrzebujemy do szczęścia powoduje, że zaczynamy zauważać drobne rzeczy w naszym życiu. Jeśli nasze szczęście nie opiera się na silnych, wyraźnych bodźcach to zaczynają nas cieszyć niuanse, małe zjawiska. Życie staje się niezwykłe, bo odkrywamy, że co chwilę w naszym życiu dzieją się małe cuda, a cały świat- kolor ścian, kształty drzew, solidność chodnika, uśmiech młodzieży, to wszystko jest po prostu niezwykłe.

Pokonywanie Traumy Z Dzieciństwa

Jest to powszechnie znany fakt w psychologii, że doświadczenia okresu dziecięcego oraz wieku dorastania kształtują naszą osobowość i sposób działania. Doświadczenia te mogą prowadzić do szeregu nieodwracalnych zaburzeń takich jak borderline czy narcystyczne zaburzenia osobowości. Zmiany w psychice są czasami tak w nas wryte, że nie sposób odwrócić ich skutków, na przykład u narcyzów osobowość jest tak zdefragmentowana i rozbita, że każdy rodzaj terapii skupia się jedynie na zminimalizowaniu negatywnych skutków dla otoczenia chorej osoby, nie zaś na leczeniu chorego.

W mniejszym lub większym stopniu każdy doświadczył dziecięcej traumy, najczęściej ze strony swoich rodziców. Złe traktowanie przez opiekuna, agresja wymierzona w dziecko, to wszystko powoduje czasem katastrofalne skutki. Psychopatia, która jest jedną z chorób tym spowodowana, powoduje skrajnie negatywne działania takiej osoby.

Ważne w procesie leczenia z traumy jest uświadomienie sobie, co kieruje nami, jak nasza osobowość jest ukształtowana przez bolesne doświadczenia. Jednak moim zdaniem najbardziej leczniczą metodą, która uzdrawia te i inne rany jest uświadamianie ciągle i ciągle kim naprawdę jesteśmy. Nie jesteśmy zranioną przez ojca czy matkę osobą, nie jesteśmy osobą wyśmiewaną, bitą, gwałconą. Nie jesteśmy osobą w ogóle!

Choć może to się wydawać czymś niedorzecznym, to z mojego punktu widzenia jest w tym dużo prawdy. Kiedy nie utożsamiamy się z konstruktem psychicznym, który w nas istnieje, a jedynie jesteśmy tego konstruktu świadomi, to wpuszczamy do naszego wnętrza światło. Taka postawa nie jest ucieczką od siebie, ucieczką od własnych problemów. Wręcz przeciwnie- kiedy uświadamiamy sobie, że jesteśmy czymś większym, niż nasze uwarunkowania, to wszystko zaczyna się porządkować.

Nie da się istnieć bez osobowości, jednostkowej tożsamości. To jest to, co psychologia nazywa „zdrowym ego”. Jednakże myślenie, że my tym jesteśmy zamyka nas w zaklętym kręgu powtarzania tych samych błędów.

Buddyzm mówi, że umysł każdej istoty jest przejrzystym światłem. Nic nie mówi o osobowości. Jakkolwiek egzotycznie by to nie zabrzmiało, to jest w tym wiele mądrości. Jeśli postrzegamy nas samych i innych z perspektywy doskonałości, to jesteśmy w stanie przeżywać wszystko jako swobodną grę, jako szczęście. A szczęście i miłość są najlepszymi lekarzami duszy.

Trudna Sztuka Nicnierobienia

Większość ludzi nie jest w stanie nic nie robić przez piętnaście minut, nie mówiąc już o całym dniu. Jak pokazuje szereg badań nie jesteśmy w stanie wytrzymać bez ciągłej aktywności.

Nasza cywilizacja, czy nawet nasza natura, nastawiona jest na działanie. Nawet jak leżymy i pozornie niczym się nie zajmujemy, to oglądamy wtedy telewizję czy przeglądamy internet, głównie media społecznościowe. Są też ludzie, którzy w czasie wolnym namiętnie czytają książki, jednak niewielu jest takich, którzy naprawdę potrafią nic nie robić.

Narzuciłem sobie jakiś czas temu pewien reżim. Gdy nie pracuję to staram się niczym konkretnym nie zajmować- ani oglądaniem telewizji, ani korzystaniem z komputera czy komórki, ani czytaniem. Zazwyczaj wtedy albo medytuję, albo leżę na łóżku i nawet nie myślę. Jeśli leżę, to pozwalam sobie spocząć w chwili, nie angażuję się wtedy w żadne procesy wewnętrzne, wyłączam się. Jeśli medytuję, to skupiam uwagę na tu i teraz lub na własnym ciele, co jest często bardzo przyjemne, jednak czasem wymaga pewnego wysiłku. Zazwyczaj medytuję 3-4 godziny dziennie.

Bycie ciągle czymś zajętym jest de facto uciekaniem od siebie. W nas samych czeka wiele nierozwiązanych spraw, nieprzepracowanych emocji, jednak zamiast się nimi zająć, to wolimy włączyć telewizor.

Życie mija nam na rozpraszaniu uwagi. Nigdy nie jesteśmy sami ze sobą, nigdy nie jesteśmy przy swoim ciele.

Bramy Percepcji

Choć trudno to na gruncie psychologii dowieść, to prawdopodobnie jest tak, że każdy z nas inaczej postrzega świat. Są teorie, które mówią, że wcale nie widzimy tych samych kolorów co inni, mamy tylko wspólne dla nich nazwy.

O różnorodności percepcji świadczy bardzo dobrze sztuka, szczególnie ta dwudziestowieczna. Prymitywizm, brutalizm, abstrakcjonizm, ekspresjonizm, kubizm, wszystkie te ruchy skupiały ludzi o diametralnie różnej percepcji świata.

Innym dowodem na to są doświadczenia narkotyczne. Każdy kto próbował w życiu narkotyków wie, o czym mówię. Po zapaleniu marihuany lub wzięciu LSD świat wygląda zupełnie inaczej niż zwykle. Różni się odbiór proporcji, układów przestrzennych oraz samej przestrzeni.

W końcu w stanach euforycznych, takich jak silne zakochanie, świat wydaje się innym miejscem.

Śmiem twierdzić, że nasza codzienna percepcja rzeczywistości, gdzie wszystko jest jasno określone i zarysowane, bez większego znaczenia i po prostu pospolite, to po prostu błąd percepcji.

We wszystkich wspomnianych wyżej przypadkach, jak również w stanach medytacyjnych daje się zauważyć płynność, zmienność percepcji.

Spokój, który nas czasem opanowuje, nadaje głębi zwyczajnym doświadczeniom. Spokój ma to do siebie, że pozwala doświadczyć rzeczywistości dogłębnie, z całym jej ukrytym sensem.

Na końcu chciałem podzielić się własnym doświadczeniem. Czasem zdarza się, że postrzegam wszystko szczątkowo- patrzę na rzeczy i widzę ich formę, ale zupełnie jej nie rozumiem, nie odczuwam. Jest to podobne do częściowej ślepoty, choć widzę wszystko ostro. Rzeczy i ludzie nie mają po prostu swojego wyrazu. Czasem jest tak jednak, że dostrzegam jakby pełnie tego, co mnie otacza. Jest w tym jakieś zrozumienie, sens tego co widzę. W takim doświadczeniu nie brakuje niczego- wszystko jest klarowne. Zarówno sama przestrzeń jak i osoby i rzeczy mają coś na kształt formy znaczeniowej. Znaczenie i forma widzialna stają się jednym.

Obcy

Podstawowym błędem poznawczym według psychologii jest niewłaściwy stosunek do tego, co nie jest naszą częścią, nie jest nami. Chodzi tu o stosunek do rzeczy, zjawisk i osób które wydarzają się na zewnątrz nas.

Istnieją dwie niewłaściwe strategie podchodzenia do tego typu rzeczy. Pierwszą z nich jest projekcja naszych własnych stanów psychicznych na świat i jest to postawa tak zwana psychotyczna, zaś drugim błędem jest postrzeganie zewnętrznych zjawisk jako części siebie i jest to postawa narcystyczna.

Wbrew pozorom te dwie strategie nie ograniczają się tylko do ludzi zaburzonych psychicznie- są to dość powszechne postawy. Pierwsze zaburzenie da się zaobserwować u wierzących ludzi, którzy swoje wewnętrzne życie projektują na świat i konstytuują w postaci Boga lub Szatana. Ludzie religijni przez to pragną zintegrować się z powrotem z tym, co w nich dobre i uciec od całego zła, które w nich jest, a które widzą jako Diabła. Jednakże religia to tylko jedna z możliwych postaw w tym spektrum zaburzeń- ludzie psychotyczni wierzą na przykład w całą gamę pseudo-naukowych stwierdzeń, co przejawia się przekonaniem, że nasze myśli mogą zmieniać rzeczywistość, że naszymi myślami możemy zmieniać swoje DNA, wpływać na emocje i postawy innych ludzi, przyciągać pozytywne rzeczy do naszego życia („prawo przyciągania”), że przedmioty mają magiczną moc, która może nas ochronić przed złem i tym podobne.

Z drugiej strony narcyzm prowadzi do postrzegania elementów świata nie jako odrębnych od nas, ale jako integralna część nas- na przykład nasz partner staje się dla nas źródłem naszego dobrego samopoczucia, inni ludzie jako część nas mają utrzymywać w nas nasze wysokie mniemanie o sobie. W tym zaburzeniu obiekty zewnętrzne (w tym ludzi) postrzega się przedmiotowo, jako źródło li tylko wewnętrznej satysfakcji. Wszyscy, którzy z jakiegoś powodu nie wypełniają naszych potrzeb są klasyfikowani jako zagrożenie (jako obcy element). Świat osób narcystycznych to dualizm przyjaciół i wrogów.
Postawa ta charakteryzuje się również tym, że mamy tendencję do kategoryzowania tego co postrzegamy, zamykania tego w pojęcia. Oswajamy świat nadając mu nazwy, kategorie. Widzimy na przykład drzewo i zamiast podziwiać jego niezwykłą formę to myślimy „duże drzewo”, co zamyka nas na doświadczenie.

Świat i ludzie jest czymś odrębnym od nas. Nie jest naszą częścią. Świadomość tego otwiera bramy percepcji, otwiera nas na odkrycie, zachwyt, fascynację.