Po Drugiej Stronie Pragnień

Pragnienia sprawiają, że widzimy tylko to, czego pragniemy. Ludzie są zazwyczaj bardzo zajęci- jest to również forma pragnienia, choć bardziej użyteczna. Pragniemy załatwić sprawy na mieście, zdążyć do pracy, zrobić zakupy, odebrać dziecko z przedszkola. Jeśli by się przyjrzeć ludziom na ulicy, to wszyscy oni są kierowani jakimiś pragnieniami.

Pragnienia mają to do siebie, że zawężają percepcję. Wydaje nam się, że postrzegamy świat rzeczywisty, ale tak naprawdę widzimy tylko swój zabiegany umysł.

Nasze pragnienia trwają od zawsze- jest ich wiele i jedne zastępują drugie. Praktycznie nie znamy życia bez nich. Co się jednak dzieje, gdy nagle uwolnimy się od nich na chwilę? Wtedy świat zmienia się diametralnie. Nie jest to przenośnia- rzeczywistość naprawdę staje się inna.

Świat obserwowany bez pośpiechu i bez ciągłej gonitwy jest miejscem zupełnie innym. Jest prawdziwszy, spokojny, dostojny, niespieszny, wielowymiarowy, wymowny, niezwykły i wreszcie na końcu – RZECZYWISTY- przestaje on być tak niewyraźny i nieznaczący jak zazwyczaj.

Transakcja

Ludzie biorą to, co się wydarza, jako zupełnie realne i warte uwagi. Problem takiego podejścia jest taki, że płaci się za to wysoką cenę.

Początkowo, gdy traktuje się zjawiska i świat jako realne, zaczynamy odczuwać przyjemne wrażenie czegoś konkretnego, ugruntowanego. Później jednak problemy, choroby, utrata, rozczarowania również stają się realne.

Realność rzeczywistości to jak narkotyk, jak niebezpieczna gra, gra o życie. Wierząc, że wszystko wydarza się naprawdę inwestujemy swoją uwagę, emocje, pragnienia i całego siebie w ciąg zdarzeń i gdy wszystko idzie po naszej myśli, to w zamian zyskujemy krótkotrwałe szczęście. Jednak nierozłączną częścią takiego podejścia jest rozczarowanie- coś zaczyna iść wbrew naszej woli, partner nas zdradza, dziecko choruje, sąsiad kupuje lepszy samochód itd.

Antidotum na ten niekończący się kalejdoskop wrażeń jest wgląd w naturę rzeczywistości- nic, włącznie z nami samymi nie jest realne. Nie musimy już tak na poważnie brać wszystkiego co się wydarza.

Życie jest grą, w której możemy tylko przegrać. Inwestujemy swój dobrostan z nadzieją, że będziemy szczęśliwsi grając w grę, ale szczęście przychodzi tylko na krótki moment i zostawia pustkę. Najlepszym wyjściem jest w ogóle nie siadać do stołu gry.

To co proponuję, to traktowanie wszystkiego jako snu i nie próbowanie znaleźć szczęścia w tym śnie. Szczęście jest już w nas.

Bramy Percepcji

Choć trudno to na gruncie psychologii dowieść, to prawdopodobnie jest tak, że każdy z nas inaczej postrzega świat. Są teorie, które mówią, że wcale nie widzimy tych samych kolorów co inni, mamy tylko wspólne dla nich nazwy.

O różnorodności percepcji świadczy bardzo dobrze sztuka, szczególnie ta dwudziestowieczna. Prymitywizm, brutalizm, abstrakcjonizm, ekspresjonizm, kubizm, wszystkie te ruchy skupiały ludzi o diametralnie różnej percepcji świata.

Innym dowodem na to są doświadczenia narkotyczne. Każdy kto próbował w życiu narkotyków wie, o czym mówię. Po zapaleniu marihuany lub wzięciu LSD świat wygląda zupełnie inaczej niż zwykle. Różni się odbiór proporcji, układów przestrzennych oraz samej przestrzeni.

W końcu w stanach euforycznych, takich jak silne zakochanie, świat wydaje się innym miejscem.

Śmiem twierdzić, że nasza codzienna percepcja rzeczywistości, gdzie wszystko jest jasno określone i zarysowane, bez większego znaczenia i po prostu pospolite, to po prostu błąd percepcji.

We wszystkich wspomnianych wyżej przypadkach, jak również w stanach medytacyjnych daje się zauważyć płynność, zmienność percepcji.

Spokój, który nas czasem opanowuje, nadaje głębi zwyczajnym doświadczeniom. Spokój ma to do siebie, że pozwala doświadczyć rzeczywistości dogłębnie, z całym jej ukrytym sensem.

Na końcu chciałem podzielić się własnym doświadczeniem. Czasem zdarza się, że postrzegam wszystko szczątkowo- patrzę na rzeczy i widzę ich formę, ale zupełnie jej nie rozumiem, nie odczuwam. Jest to podobne do częściowej ślepoty, choć widzę wszystko ostro. Rzeczy i ludzie nie mają po prostu swojego wyrazu. Czasem jest tak jednak, że dostrzegam jakby pełnie tego, co mnie otacza. Jest w tym jakieś zrozumienie, sens tego co widzę. W takim doświadczeniu nie brakuje niczego- wszystko jest klarowne. Zarówno sama przestrzeń jak i osoby i rzeczy mają coś na kształt formy znaczeniowej. Znaczenie i forma widzialna stają się jednym.

Siedzenie

Dzisiejsza medytacja to było 2 godziny nudy. Nic się nie działo, żadne emocje się nie pojawiały.

Medytacja w Zen określana jest czasem jako po prostu siedzenie. Nic więcej. Po prostu siedzisz, nic się nie zmienia, nie zagłębiasz się w myśli. Ta najprostsza z pozoru czynność wcale nie jest taka łatwa.

Wtedy jednak dzieje się coś z twoją percepcją- przestajesz projektować swoje wewnętrzne stany na świat zewnętrzny, ani nie postrzegasz siebie jako przedłużenia świata. Wszystko po prostu jest jakie jest.

Podstawowym problemem każdego człowieka jest zaburzona relacja do świata. Albo dajemy mu za dużo znaczenia albo za mało. Innych ludzi postrzegamy przez nasze własne projekcje.

Po medytacji rozmawiałem łącznie 3 godziny ze znajomymi przez telefon. Były to bardzo szczere i emocjonalne rozmowy. W międzyczasie znowu usiadłem do medytacji i tym razem świat stał się ciekawy.

Każdy z nas żyje we własnym śnie. Mało kto postrzega świat takim, jaki jest. Warto więc zadbać o to, aby każdego dnia trochę się obudzić. Gdy zaczynamy się budzić to widzimy, że jedyną wartość w tym świecie ma drugi człowiek.

Nuda a Oświecenie

W filmie Fight Club jest scena, w której bohater doznaje znaczącego bólu i jego alter-ego (grane przez Brada Pitta) mówi mu, żeby nie uciekał od tego doświadczenia i skonfrontował się z bólem ponieważ tak wygląda Oświecenie. Ten film generalnie ceniony jest przez buddystów jako przykład drogi do wyzwolenia.

Ból, niepokój, nuda są naszymi największymi przyjaciółmi. Prawie nigdy nie zbliżamy się do wewnętrznego spełnienia bardziej, niż w momentach, gdy jest nam niewygodnie, niedobrze, gdy chcemy być gdzie indziej.

Nasze życie składa się z szeregu mechanizmów obronnych wobec rzeczywistości. Uciekamy od realności właściwie cały czas- słuchając muzyki w pracy czy w samochodzie, oglądając telewizję, angażując się w hobby, przeglądając Facebooka czy Instagram, poddając się wewnętrznym fantazjom, uciekając w myśli. Każdy z nas boi się skonfrontować z rzeczywistością. Ta ucieczka trwa od zawsze, zawsze chcemy coś zmienić wokół siebie i w sobie.

Początkiem drogi do Oświecenia, do odkrycia prawdziwej rzeczywistości, jest zaakceptowanie świata takim jaki jest- z całą jego szarością, nudą, beznadziejnością. Nie uciekaj, skonfrontuj się. Odkryjesz wtedy, że za niepokojem kryje się prawdziwe poznanie siebie.

Analiza Filmu Matrix

Pierwszy raz od 5 lat zdecydowałem się obejrzeć jakiś film, padło na klasykę filmów Science Fiction- the Matrix. Postaram się tutaj przywołać moje impresję na ten temat.

Matrix jest filmem opowiadającym o alternatywnej rzeczywistości stworzonej przez inteligentne maszyny celem pozyskiwania energii. Ta alternatywna rzeczywistość to program komputerowy, symulacja, zaś ludzie w niej umieszczeni nie mają pojęcia o sztuczności tego środowiska, są przekonani, że żyją w prawdziwym świecie.

Główną postacią filmu jest Thomas Anderson, trzydziestoletni informatyk, który szuka odpowiedzi, czym jest Matrix. Docierają do niego ludzie spoza symulacji i uświadamiają go o prawdziwej naturze rzeczywistości. Świat realny to zgliszcza ludzkiej cywilizacji, zniszczone środowisko, nieliczni, którzy tam żyją wegetują w biednych warunkach.

Film niesie reminiscencje różnych dzieł książkowych z dziedziny SF takich jak proza Snerga Wiśniewskiego czy „Kongresu Futurologicznego” Stanisława Lema. W tej ostatniej pozycji opisana jest historia sztucznego świata do którego dostęp jest poprzez narkotyki, w którym jest przepych i miłe warunki życia podczas gdy świat realny to tak naprawdę zepsucie, bieda i zniszczenie.

Moim zdaniem myśl przewodnia Matrixa jest niezwykle trafna. Świat maszyn wykorzystujący ludzi poprzez umieszczenie ich w symulacji dobrze oddaje rzeczywistość współczesnego człowieka. Nasze społeczeństwa rządzone są przez wszechmocne elity, które kontrolują w gruncie rzeczy całość naszego życia. Może w tym momencie ktoś zarzucić mi konfabulowanie, ale istnienie takich grup władzy jest i było zawsze ewidentne dla analitycznych umysłów. System istnieje po to, aby czerpać z ludzi zyski, energię. Jak udowodniło szereg badań biedni stają się coraz biedniejsi, zaś bogaci coraz bogatsi. 100 najbogatszych ludzi świata posiada więcej niż 80% całej populacji ludzkości (czyli około 6 miliardów). Iluzją, którą żyje wielu ludzi jest awans społeczny, możliwość wzbogacenia się, ale znowu jak pokazują badania w ogóle nie występuje takie zjawisko. Awans społeczny po prostu nie istnieje. Jedynym sposobem na zamożne życie jest urodzenie się w zamożnej rodzinie bądź ślub z zamożnym partnerem.

W gruncie rzeczy ludzkość przypomina w dużej mierze rój mrówek bądź rój pszczół. To co napędza istoty ludzie do działania jest ambicja i marzenia. Cała motywacja ludzka bierze się znowu z woli elit. Wszystkie sny o potędze, sławie, rozpoznawalności, zamożności, szczęściu, rozrywce to precyzyjnie stworzone powszechne sny (takie jak tak zwany Amerykański Sen, który jest jedynie fikcją).

Czym więc jest świat realny? Prawdziwy świat to codzienna szarość, nuda, nijakość. Twój stół, okno, latarnia za oknem. Twój niemyślący umysł. Twoja prosta percepcja kształtów i kolorów. Nie ma nic innego. Nie istnieje żaden lepszy świat, nie istnieje Bóg, który wynagrodzi ci trudy po śmierci i który cię kocha, twoje marzenia nigdy się nie spełnią.

Prawdziwy świat istnieje poza nadzieją, poza złudzeniami, poza snem o wielkości, znaczeniu, idealnej miłości. Nigdy nie znajdziesz idealnego partnera, uwierz mi…czemu miałbyś go znaleźć?

To co nas motywuje od zawsze są pragnienia- dobrego jedzenia, fajnego filmu, alkoholu, seksu, ciekawego życia, podróży, ekscytacji, pieniędzy, rzeczy, samochodów, rozrywki. To wszystko tylko nasze sny, ciągle ale to ciągle większość ludzi żyje we śnie. Ludzie wolą kolorować sobie rzeczywistość fikcją niż zaakceptować surową prawdę- że świat w gruncie rzeczy nie ma sensu ani celu. Twoje życie nie ma jakiegoś szczególnego sensu ani celu, jest zupełnie nieistotne. Nic nie znaczysz i nigdy nie będziesz nic znaczył, po śmierci wszyscy o tobie zapomną. Jeśli nawet znajdziesz jakiś rodzaj rozpoznawalności to pewne na sto procent, że za pomocą zaspokajaniu podstawowych masowych pragnień tłumu.

Rzeczywistość nie ma jakiegoś znaczenia, jest pusta. Ty jesteś nieznaczący. Jednak sama świadomość prawdy i wolność jaką to daje potrafi nadać sens twojemu życiu. Dać ci wolność, również wolność od ego. Zamiast śnić sen zacznij rozmawiać z sąsiadem, żoną, matką, zadzwoń do przyjaciela. To jedyne co ma sens.

Wake up, Neo…

Trauma i Przebudzenie

Na początku chciałbym zaznaczyć, że nie piszę w tym poście z pozycji osoby przebudzonej- ja śnię w znacznym stopniu swoje życie, ale mam kilka refleksji, które być może kogoś zainspirują.

Każdy miał w swoim życiu doświadczenia przykre, traumatyczne, nie tylko w dzieciństwie. Niemiłe sytuacje w życiu sprawiają, że zaczynamy wypracowywać mechanizmy obronne- rzeczywistość staje się powoli źródłem zagrożenia, środowiskiem niepewnym, nieprzewidywalnym.

Mechanizmy obronne to generalnie stwarzanie własnej wersji rzeczywistości, simulacrum, inaczej ujmując świata iluzji.

Zazwyczaj wydaje nam się, że postrzegamy rzeczywistość i większość z was pewnie zaprzeczy, że żyje w iluzji. Dzieje się tak dlatego, że cały czas postrzegamy rzeczy, ludzi swoimi oczami, słyszymy dźwięki i robimy rzeczy, które przynoszą rezultaty. Sen, w którym jednak jesteśmy polega na tym, że nie mamy świadomości, że śnimy.

Na czym ten miraż więc polega? Polega na mechanizmach obronnych. Mechanizmy te to po prostu sposoby myślenia i percepcji, które wynikają z naszej próby kompensacji bólu, który doświadczyliśmy w przeszłości.

Weźmy pod uwagę hipotetyczny przykład człowieka, który jest narażony na krzyk, słowną agresję w swoim środowisku przez dłuższy czas. Reakcją na takie długofalowe poniżanie może być w najlepszym wypadku depresja zaś w najgorszym psychoza. Przykre doświadczenia kształtują nas w większym stopniu niż nam się wydaje, gdyż dzieje się to w dużej części poza świadomością, nie jesteśmy po prostu świadomi jak trauma przebudowuje nas wewnętrznie. Tak więc rezultatem wystawienia się na ciągłe zagrożenie może być negacja nas siebie, utrata własnego poczucia wartości, wycofanie, bądź też stworzenie alternatywnej wizji rzeczywistości w naszych głowach. Psychoza polega na oderwaniu od prawdziwego świata i zbudowanie iluzorycznego systemu wierzeń, które kompensują nieprzyjemne doświadczenia.

Powyżej dałem przykład skrajny, ale dzieje się to także w mniej patologiczny sposób- przykre wydarzenia sprawiają, że zamykamy się w oblężonej wieży własnego świata poprzez oglądanie telewizji, jedzenie, bycie ciągle zajętym czymś, internet, muzykę, seks.

Taki mechanizm dotyczy większości ludzi. Wszyscy uciekają od rzeczywistości. Jest tak naprawdę niewielu ludzi, którzy nie śnią, którzy są przebudzeni. Na czym więc polega bycie przebudzonym? Na pozbyciu się strachu przed światem, na wyjście z własnego kokonu naszego ego. Jest to proces długotrwały, czasem trwającym dziesięciolecia, ale myślę, że to gra jest warta świeczki.

Nie Bój Się Nudy

Dalsza część moich fascynacji wykładami Sama Vakina (dla przypomnienia- profesora psychologii o IQ 190), wykład, o którym będę mówił znajduje się tutaj:

Sam Vaknin mówi w nim, że nuda jest reakcją psychologiczną na nadmiar bodźców płynących ze świata- jeśli widzimy 20 z kolei film akcji, to powoli zaczynamy czuć nudę. Ten nadmiar bodźców ma być naturalnym sposobem, w jaki świat funkcjonuje- świat wg niego taki po prostu jest.

Nuda jest zdrową reakcją na kontakt ze światem bez „filtrów”, na bezpośrednie dotykanie rzeczywistości, jest więc według izraelskiego psychologa czymś pozytywnym.

Jednocześnie jednak nudzenie się jest jednym z podstawowych wrogów naszej cywilizacji- staramy się za wszelką cenę jej nie czuć. Vaknin wymienia 4 podstawowe strategie na usuwanie jej: nieświadomość, fantazja, działanie i rozrywka. Wspomina on, że prawie zawsze staramy się unikać nudy stosując te cztery strategie- za fantazję uznaje on między innymi religię a także proste fantazjowanie, aktywność to po prostu robienie ciągle czegoś.

Zaznacza on, że strategie te są nieskuteczne- potrzebujemy coraz silniejszych bodźców, aby się nie nudzić, z kolei przeładowanie bodźcami prowadzi z powrotem do tego stanu. Jest to ucieczka od rzeczywistości, zaś znakiem, że jesteśmy w kontakcie ze światem jest nuda właśnie. Posiada ona bowiem terapeutyczną właściwość- jeśli ją zaakceptujemy to prowadzi ona do doświadczania świata takim, jaki jest.


Tak pokrótce wygląda pogląd pana Vaknina. Spodobał mi się on z wielu powodów, przede wszystkim dlatego, że mam podobne obserwacje tego, dlaczego ludzie nie medytują. Tym czymś jest strach przed niepokojem, zmiennością, niestałością, znużeniem, smutkiem. Bardzo trafiła do mnie jego argumentacja, że strach przed nudą jest tak naprawdę strachem przed rzeczywistością.

Prawdziwsze Od Realności

Mówi się, że rzeczywistość jest ciekawsza i bardziej zaskakująca od fikcji. Ole Nydahl mówi, że to co się wydarza tu i teraz jest milion razy ciekawsze od tego, co można sobie wyobrazić.

Rzeczy, ludzie, którzy nas otaczają, pogoda, widoki, dźwięki, zapachy, wszystko to jest fascynujące takie jakie jest. Cała mnogość skojarzeń, jakie te rzeczy budzą, emocji, uczuć jest wręcz oszałamiająca.

Każda percepcja i myśl kieruje nas z powrotem do tu i teraz. Nawet myśl o dziewczynie czy przyjacielu sprawia, że jesteśmy bardziej osadzeni w tym, co się wydarza, mamy szerszy pogląd na to, co się dzieje.

Doświadczenie Świata

Sam Vaknin, o którym już kilka razy wspominałem, na bazie swoich badań jako psycholog stworzył ciekawą koncepcję podziału ludzkiej psychiki na 3 podstawowe grupy. Są to osobowość psychotyczna, osobowość narcystyczna oraz osobowość nicości. O tym ostatnim, jako remedium na 2 wcześniejsze mówi on szeroko na swoim kanale na YouTube:

https://www.youtube.com/channel/UCTg79xJ1-pDFkg-aBe9KXLw

W skrócie jego podejście polega na anihilacji dwóch podstawowych błędów odbioru rzeczywistości- projektowania na zewnątrz własnych koncepcji (osobowość psychotyczna) oraz uznawania jedynie siebie samego za źródło wszelkich jakości i dobrych właściwości (osobowość narcystyczna).

Omawiane zagadnienia widzi on w szerszym kontekście społecznym- według niego nasze postawy wynikają bezpośrednio ze społeczności w jakiej się znajdujemy. Społeczeństwa przechodzą fazy od pierwszego zaburzenia (religia, nacjonalizm, nauka) do drugiego (indywidualizm, hedonizm) i dzieje się to niezmiennie od tysięcy lat.

Ideą, którą proponuje Vaknin jest nicość (ang. nothingness). Jest to postawa, w której zdajemy sobie sprawę, że sami wobec świata nic nie znaczymy, ponieważ jesteśmy tylko niezwykle małą jego częścią. Postuluje on uświadomienie sobie naszych własnych granic- tego gdzie kończymy się my a zaczyna świat i inni ludzie. Jednocześnie świat nie ma jakichś przyrodzonych wartości, jest także wartościowany neutralnie.

Poruszyła mnie trafność jego spostrzeżeń na temat ludzkich postaw- przez cały czas wszyscy ludzie żyją w iluzji rzeczywistości- albo projektując siebie na świat, albo czyniąc go podległym sobie samym.

To co sugeruje badacz, to oddzielenie nas samych od całej reszty, z czym wiąże się odpuszczenie także tego, że świat może nam dyktować poglądy, sposoby życia, myślenia i czucia.

Myślę, że kluczowym problemem ludzkim jest brak kontaktu z rzeczywistością. Jeśli projektujemy siebie na świat, to doświadczamy tylko własnych koncepcji, lęków i nadziei. Jeśli z drugiej strony widzimy wszystko jako podporządkowane naszej osobie tracimy możliwość zachwytu, docenienia, inspiracji, zmiany nas samych.

Chociaż jestem buddystą to ta myśl Vaknina wydaje mi się niezwykle wyzwalająca- świat jako odrębne zjawisko staje się źródłem prawdziwego doświadczenia, spotkania, poznania. Zazwyczaj podlegli jesteśmy własnym koncepcjom, zaś postawa Nicości sprawia, że wszystko nabiera głębi w tu i teraz.