your self

Ostatnimi czasy dość sporo słucham nauczycielki o pseudonimie Nitya. Jej nauki nie są stricte buddyjskie, ale są bardzo do niego zbieżne. Szczególny nacisk kładzie ona na potrzebę doświadczenia świadomości.

W jednym z nagrań dostępnych na YouTube mówi ona o tym, że mądrzy ludzie od dawna zaczęli się zastanawiać zamiast nad światem i zjawiskami to nad tym, który ich doświadcza, nad świadomością. Zachęcała ona jednocześnie aby samemu przeprowadzić takie badanie- doświadczyć nas samych poza myślami, emocjami i ciałem.

Chyba nikt nie zaprzeczy temu, że jest w nas pierwiastek świadomy. Ta świadomość może zostać doświadczona, innymi słowy może dojść do samoświadomości. Jest to ważne o tyle, że właściwie wszystko naokoło ciągle się zmienia, tylko ten umysł, który wszystkiego doświadcza pozostaje taki sam.

Wydaje mi się, że czasem doświadczam samego siebie. Nie jako myśli czy emocji ale jako esencję, jako samą zdolność do przeżywania. Jest to ciekawe doświadczenie- móc spojrzeć sobie „w twarz”, zobaczyć tego kogoś, kto zazwyczaj jest w cieniu choć pełni kluczową rolę we wszystkich wydarzeniach. Doświadczenie własnej esencji jest nietypowe, ale też zupełnie naturalne. Jest w tym jakaś tajemnica ale z drugiej strony czujemy się z tym jak w domu. Nie rozumiem w prawdzie, czemu ten „przeżywający” ma mieć absolutny charakter, czyli przenikać wszystko, ale jest mi z tym doświadczeniem dobrze. Zachęcam każdego do próby zobaczenia samego siebie.

Wewnątrz Zewnątrz

Gdy miałem 13 lat miałem ciekawą refleksję w drodze do szkoły. Pamiętam jak dziś, że pojawiła się wtedy u mnie jakaś emocja, która trwała pewien czas i w tym czasie ciągle się zmieniała. Gdy emocja zniknęła pojawiła się we mnie myśl, że zjawiska wewnętrzne mają zupełnie taką samą dynamikę co zjawiska zewnętrzne- pojawiają się, stają się intensywne, po czym gasną i znikają.

Wiele lat później na wykładzie buddyjskiego nauczyciela Lamy Ole Nydahla podczas prowadzonej przez niego medytacji postanowiłem wyobrazić sobie, że nauczyciel nie znajduje się na zewnątrz mnie, lecz na poziomie serca wewnątrz. W tym momencie doznałem znacznej zmiany percepcji- wszystko wokół stało się częścią mnie- ludzie, hala sportowa, w której miał miejsce wykład, nauczyciel. Wiedziałem intuicyjnie co za raz się wydarzy, co powie lama. Trwało to kilka sekund, ale było to bardzo intensywne.

Nauka współczesna mówi o tym, że zjawiska w mikro skali są zależne od świadomości- fotony zachowują się w zależności od tego jak je obserwujemy, ostatnio dowiedziono nawet, że dotyczy to także atomów. Poza mechaniką kwantową klasyczna fizyka od dawna mówi o tym, że atomy złożone są w ogromnej większości z pustej przestrzeni, zaś same elektrony, neutrony i protony składają się również z pustej przestrzeni i wypełnione są mniejszymi elementami, które z kolei również składają się z części.

Buddyzm stoi na stanowisku, że to co wewnętrzne i zewnętrzne jest de facto jednym i tym samym- świadomą przestrzenią.

Świato(p)ogląd

Jedną z największych zagadek świata dla mnie było zawsze istnienie „innych”. Ta z pozoru dziwna zagadka i błahy problem był dla mnie zawsze czymś istotnym. Zadawałem sobie pytanie jak to jest możliwe, że istnieje więcej niż jedna świadomość, że istnieją inne byty oprócz mnie. Czasem wręcz niepokoił mnie fakt, że nie wszystko jest zależne ode mnie. Ktoś może pomyśleć, że jest to przejaw skrajnego egoizmu, pragnienia aby wszystko kręciło się wokół mnie samego, lecz sądzę, że było w tym coś więcej oprócz samouwielbienia. Pytanie o istnienie innych może bowiem wynikać z samej natury świadomości. Zawsze wydawało mi się niemożliwe, aby świat był poszatkowany na odrębne byty, które są od siebie niezależne i w skrajnie subiektywny sposób odbierają rzeczywistość. Gdy odkryłem buddyzm znalazłem wreszcie odpowiedzi na te moje trudne pytania.

Buddyzm stoi na stanowisku, że istnieje niejako tylko jedna świadomość, jedna rzeczywistość. parafrazując nauczyciela tybetańskiego Kalu Rinpocze świat jest tylko jeden i to ty nim jesteś, chociaż o tym nie wiesz. Buddyzm głosi, że to co świadome we mnie jest tym samym, co jest świadome w tobie. Tym samym znika dylemat „innego”. Inny wcale nie istnieje- jest bowiem tym samym, co każda istota, co własne „ja”. Istnieje jedna rzeczywistość, ta, która patrzy przez nasze oczy. Ta świadomość, która jest świadoma w tobie jest czymś absolutnym, jest bogiem, jest wszędzie i we wszystkich czasach. Ten pogląd jest dla mnie niezwykle atrakcyjny. Oznacza on zjednoczenie wszystkich aspektów rzeczywistości. Jednocześnie buduje on niezwykłą jedność wszystkich istot poprzez fakt, że w swej istocie są tym samym.

Ego

Podstawową zasadą buddyzmu jest nauka o tym, że wszystko co istnieje ma uwarunkowaną naturę i jest nietrwałe. Dlatego też postuluje się pogląd, że wszystko jest jak iluzja, gdyż jedyną prawdziwą rzeczą jest pustka-przestrzeń-potencjał.

W istocie jest tak, że pogląd o tym, że jesteśmy jakąś osobą, jednostką, niezależnym elementem świata jest poglądem błędnym. Świat wygląda (przynajmniej według Buddy) trochę inaczej- wszystko jest fragmentem większej całości.

Zdaję sobie sprawę z tego, że taka perspektywa może być trudna do zrozumienia, szczególnie w wypadku, gdy jesteśmy bardzo przywiązani do własnego ego. Ego jednak według buddyzmu jest przyczyną całego naszego cierpienia i niekończącego się cyklu odrodzeń.

To, co odkrył Budda to zupełnie inny światopogląd od dotychczas istniejących- twierdził on, że nie jesteśmy osobami tylko przestrzenią. Przestrzeń ta jest świadoma i jest dzielona przez wszystkie żywe istoty.

Odkrycie tego faktu odsłania dla nas naturę Umysłu i naturę rzeczywistości.

Księga Twarzy

Liczba umysłów we Wszechświecie równa się jeden

Erwin Schrödinger

Podobno Budda zaraz po oświeceniu miał powiedzieć „jak dobrze, wszyscy tu są”. Bardzo dał mi do myślenia ten cytat.

Buddyzm opiera się na założeniu, że nasza wrodzona natura zawsze była czysta i doskonała, wystarczy tylko to dostrzec. Z poziomu Buddy wszyscy inni są również Buddami.

Jest jeszcze inna koncepcja buddyjska, która wydaje mi się bardzo atrakcyjna. Chodzi mianowicie o pogląd, że esencja każdej istoty jest tym samym. To co w nas myśli, postrzega i czuje jest tym samym w każdej osobie.

Jest to diametralnie różne od sposobu w jaki postrzegamy świat na co dzień. Normalnie uważamy się za jednostkę i wszystkich wokół nas za inne jednostki.

Jest pewien aksjomat filozoficzny, który mówi, że prawda musi być taka sama we wszystkich warunkach, czasach i miejscach. Absolutna prawda jest niezmienna, przynajmniej z perspektywy buddyjskiej. Podobny charakter w tej filozofii ma umysł.

Doświadczenie tego, że nie jesteśmy osobą, lecz naszą istotą jest przejrzyste światło i przestrzeń, jakkolwiek by to pretensjonalnie nie brzmiało, ma znaczące skutki dla światopoglądu.

Jeśli postrzegamy innych jako tą samą przestrzeń, która jest w nas to pojawia się naturalnie miłość i zrozumienie. Tylko coś takiego samego może zrozumieć drugą taką samą rzecz.

Pomóc zrozumieć ten koncept może alegoria komputera- działają na nim różne programy, ale każdy z nich korzysta z tych samych procesorów, tranzystorów, oporników, wyświetlaczy, innymi słowy w swojej istocie jest tylko funkcją tej maszyny. Podobnie umysł ma charakter uniwersalny i jest taki sam w każdej żywej istocie.