Po Drugiej Stronie Pragnień

Pragnienia sprawiają, że widzimy tylko to, czego pragniemy. Ludzie są zazwyczaj bardzo zajęci- jest to również forma pragnienia, choć bardziej użyteczna. Pragniemy załatwić sprawy na mieście, zdążyć do pracy, zrobić zakupy, odebrać dziecko z przedszkola. Jeśli by się przyjrzeć ludziom na ulicy, to wszyscy oni są kierowani jakimiś pragnieniami.

Pragnienia mają to do siebie, że zawężają percepcję. Wydaje nam się, że postrzegamy świat rzeczywisty, ale tak naprawdę widzimy tylko swój zabiegany umysł.

Nasze pragnienia trwają od zawsze- jest ich wiele i jedne zastępują drugie. Praktycznie nie znamy życia bez nich. Co się jednak dzieje, gdy nagle uwolnimy się od nich na chwilę? Wtedy świat zmienia się diametralnie. Nie jest to przenośnia- rzeczywistość naprawdę staje się inna.

Świat obserwowany bez pośpiechu i bez ciągłej gonitwy jest miejscem zupełnie innym. Jest prawdziwszy, spokojny, dostojny, niespieszny, wielowymiarowy, wymowny, niezwykły i wreszcie na końcu – RZECZYWISTY- przestaje on być tak niewyraźny i nieznaczący jak zazwyczaj.

Obrazy

Świat, z całą jego nieprzewidywalnością, potrafi jednak być wspaniałym miejscem. Cały jego spokój, urok, promienność, niezwykłość stają się dla nas oczywiste, gdy patrzymy na niego z czystym umysłem. Świat potrafi być naprawdę magicznym miejscem, drobne rzeczy potrafią mieć w nim największy ciężar. Czemu więc zamiast bycia w nim wybieramy kolorowe obrazki telewizora, błyskające filmy na ekranach smartfonów? Czemu uciekamy od cudu życia?

Obcy

Podstawowym błędem poznawczym według psychologii jest niewłaściwy stosunek do tego, co nie jest naszą częścią, nie jest nami. Chodzi tu o stosunek do rzeczy, zjawisk i osób które wydarzają się na zewnątrz nas.

Istnieją dwie niewłaściwe strategie podchodzenia do tego typu rzeczy. Pierwszą z nich jest projekcja naszych własnych stanów psychicznych na świat i jest to postawa tak zwana psychotyczna, zaś drugim błędem jest postrzeganie zewnętrznych zjawisk jako części siebie i jest to postawa narcystyczna.

Wbrew pozorom te dwie strategie nie ograniczają się tylko do ludzi zaburzonych psychicznie- są to dość powszechne postawy. Pierwsze zaburzenie da się zaobserwować u wierzących ludzi, którzy swoje wewnętrzne życie projektują na świat i konstytuują w postaci Boga lub Szatana. Ludzie religijni przez to pragną zintegrować się z powrotem z tym, co w nich dobre i uciec od całego zła, które w nich jest, a które widzą jako Diabła. Jednakże religia to tylko jedna z możliwych postaw w tym spektrum zaburzeń- ludzie psychotyczni wierzą na przykład w całą gamę pseudo-naukowych stwierdzeń, co przejawia się przekonaniem, że nasze myśli mogą zmieniać rzeczywistość, że naszymi myślami możemy zmieniać swoje DNA, wpływać na emocje i postawy innych ludzi, przyciągać pozytywne rzeczy do naszego życia („prawo przyciągania”), że przedmioty mają magiczną moc, która może nas ochronić przed złem i tym podobne.

Z drugiej strony narcyzm prowadzi do postrzegania elementów świata nie jako odrębnych od nas, ale jako integralna część nas- na przykład nasz partner staje się dla nas źródłem naszego dobrego samopoczucia, inni ludzie jako część nas mają utrzymywać w nas nasze wysokie mniemanie o sobie. W tym zaburzeniu obiekty zewnętrzne (w tym ludzi) postrzega się przedmiotowo, jako źródło li tylko wewnętrznej satysfakcji. Wszyscy, którzy z jakiegoś powodu nie wypełniają naszych potrzeb są klasyfikowani jako zagrożenie (jako obcy element). Świat osób narcystycznych to dualizm przyjaciół i wrogów.
Postawa ta charakteryzuje się również tym, że mamy tendencję do kategoryzowania tego co postrzegamy, zamykania tego w pojęcia. Oswajamy świat nadając mu nazwy, kategorie. Widzimy na przykład drzewo i zamiast podziwiać jego niezwykłą formę to myślimy „duże drzewo”, co zamyka nas na doświadczenie.

Świat i ludzie jest czymś odrębnym od nas. Nie jest naszą częścią. Świadomość tego otwiera bramy percepcji, otwiera nas na odkrycie, zachwyt, fascynację.

Substytut Rzeczywistości

Louis Althusser, jeden z bardziej wpływowych myślicieli XX wieku, zbudował swoją teorię społecznych narracji. Wg niego wszystkie teksty kultury, czyli wszystkie komunikaty o jakiejś strukturze, służą tak zwanej interpolacji, czyli zaangażowaniu odbiorcy w dyskurs danej ideologii. Jednocześnie to, co nas angażuje w jakąś ideologię, komunikat, który jest do nas wysyłany, jest tylko myślową fabrykacją, schematem nie będącym rzeczywistością.

Althusser określił takie treści mianem tekstów, które posiadają ograniczony do swojej wewnętrznej logiki sposób opisu świata. Aby je zrozumieć filozof sugerował znalezienie pustych luk w takiej teorii, gdyż każdy taki światopogląd odrzuca określone pytania i fragmenty rzeczywistości, które nie pasują do stawianych założeń.

Przykładem takiego zbioru cech jest reklama, która zabiega o zaangażowanie potencjalnego klienta stwarzając uproszczoną i ograniczoną wizję świata.

Testem tego typu jest każda idea, która do nas dociera, jakkolwiek głupia i antyintelektualna by nie była- tekst popowej piosenkarki, przepis na ciasto, romans w formie książkowej.

Ta teoria dała mi do myślenia. Zastanawiające jest to, że angażują uwagę nas takie myśli instant, w proszku, gotowe do szybkiego strawienia. Należą do nich religie, poglądy polityczne, konsumeryzm, hobby, poglądy na społeczeństwo, poglądy na temat morderców i tak dalej. Można by się zastanowić ile jest faktycznej rzeczywistości w tych wszystkich nurtach myślowych, które kształtują naszą percepcję.

Myślę, że akceptowanie takich narracji jest tak rozpowszechnione, gdyż jest to pozornie prostsze od samej rzeczywistości. Świat jest często nieprzewidywalny, ludzie zachowują się nie tak, jak sobie wyobrażamy, zaś odkrywanie własnego sensu w tym wszystkim jest pracochłonne i wymaga wysiłku, więc wygodniej dla nas jest przyjąć już istniejące nurty myślowe za swoje, mimo, iż posiadają swoje braki.

Dzieje się to jednak kosztem jakości naszego życia. Jeśli postrzegamy świat przez jakiś filtr, to w dużej mierze widzimy tylko odbicie własnej psychiki w tym wszystkim. Świat staje się nieuświadomionym odbiciem naszych wewnętrznych tendencji, nie zaś bezpośrednim doświadczeniem czegoś nam nieznanego.

Rzeczywistości jednak nie ma co się bać, choć jest często chaotyczna i niezrozumiała. Interakcja ze światem i innymi ludźmi bez filtrów jakiejś ideologii potrafi być bardzo satysfakcjonująca. Moim zdaniem warto zadać sobie wysiłek i zapytać siebie, czy nie przyjmuję jakichś założeń apriori przed samym doświadczeniem. Warto siebie zapytać, czy nie podchodzę do innych ludzi z jakimiś uprzedzeniami lub koncepcjami na ich temat. Wtedy świat staje się źródłem świeżego doświadczenia. Mi osobiście pomocne w tym jest pogląd, że każdy choć zachowuje się czasem egoistycznie bądź w ograniczony sposób, to posiada doskonałą naturę, a wszystko inne dookoła jest doskonałe takie jakie jest.

Energia Tu i Teraz

Fabrykacja rzeczywistości, ciągłe zmienianie tego co się wydarza to dość głęboko osadzony nałóg. Często jest tak, że to co nas spotyka nam się nie podoba, więc tworzymy w naszym umyśle myśli, które mają nas zdystansować od rzeczywistości. Dzieje się również tak, że próbujemy zmienić sytuację na inną, bardziej korzystną. Dzieje się to niemal automatycznie, walka o lepszą rzeczywistość trwa nieustannie. Problem w tym, że rzeczywistości nie da się w gruncie rzeczy zmienić- mamy wpływ na naprawdę mały wycinek świata.

Stwarzanie wrażeń w umyśle, innymi słowy ich fabrykacja, jest główną przeszkodą według wielu mądrych ludzi do wewnętrznego spokoju. Świat zawsze będzie inny niż tego chcemy, więc logiczną postawą jest nauczenie się akceptowania tego. Nie chodzi tu o bierną postawę, tylko o mądre odpuszczanie niepotrzebnych aktywności.

Ktoś mądry powiedział, że rodzimy się nie po to, aby zmieniać świat, ale aby świat zmienił nas. Jest w tym dużo głębokiej prawdy- zamiast ciągle walczyć z rzeczywistością może powinniśmy poddać się jego biegowi?

Poddając się biegowi rzeczy wcale nic nie tracimy- wręcz przeciwnie, zaczyna nas cieszyć to, co się wydarza.

Nie jesteśmy oddzieleni od wszystkiego naokoło i nigdy tak naprawdę nie byliśmy. To miejsce w którym się znajdujemy i ten czas w którym teraz przebywamy to nasz jedyny dom. Jeśli nauczymy się przebywać tu i teraz bez próby zmieniania czegokolwiek to odkryjemy jak cudowną rzeczą jest jedność.

Teledysk

Jest taki sposób montażu teledysków muzycznych, w których akcenty rytmiczne piosenki pokrywają się ze zmianą scen i ujęć w obrazie.
Przypomina mi się fragment jakiejś amerykańskiej komedii, w której bohater miał podkład muzyczny w swoim życiu w ten sposób, że ciągle chodził za nim mężczyzna z dużym magnetofonem.

Miałem w swoim życiu momenty, w którym wszystkie elementy sytuacji były jakby magicznie powiązane ze sobą, niczym w takim teledysku. Sądzę, że była to kwestia rozluźnienia.

Oczywiście takie doświadczenie może wynikać z subiektywnych cech psychicznych, ale mam przeczucie, że synchroniczność rzeczywistości jakby była wspaniałą kompozycją artystyczną, w której wszystko pasuje do siebie, jest po prostu jedną z cech świata.

liberté, égalité, fraternité

Jesteśmy połączeni ze sobą na wiele sposobów- poczynając od tak oczywistych powodów jak więzi rodzinne, koleżeńskie, biznesowe, internetowe a kończąc na zależnościach społecznych. Nasze życie jest zależne od piekarzy, masaży, policjantów, elektryków, nauczycieli i tak dalej. To kim jesteśmy jest tak naprawdę składową ludzi, których spotkaliśmy i naszej reakcji na tych ludzi. Podkreśla to często Dalaj Lama- należymy do społeczności i choćbyśmy się od niej odcięli to ona nadal na nas będzie miała wpływ.

Nauka udowodniła wielokrotnie, że materia i świadomość są ze sobą powiązane. Istnieją hipotezy naukowe, że wszystkie cząstki we Wszechświecie znajdują się w ciągłym kontakcie ze sobą. Te przedziwne połączenie psychologii i fizyki stanowi kolejny argument za tym, że jesteśmy czymś więcej niż tylko naszymi ciałami i psychiką.

Te dwa poruszone aspekty- społeczny i fizyczny łączy jedna dość ciekawa obserwacja, która jest może sprzeczna z intuicją- jesteśmy czymś więcej niż osobami. Nawet jeśli spojrzymy na nasze ciała, to tak naprawdę materia z zewnątrz ciągle trafia do nich i je przebudowuje. Nasze organizmy nie są monolitem a ciągłą wymianą z otoczeniem.

Nie powiem tu nic odkrywczego, ale stoję na stanowisku, że to co wewnętrzne i zewnętrzne są pewnymi aspektami większej rzeczywistości. Są aspektami tej samej prawdy o sytuacji w jakiej się teraz znajdujemy.

Filozofia buddyjska w sposób analityczny udowadnia, że nie istnieją rzeczy same w sobie, lecz są składową niezliczonej liczby elementów, które dodatkowo są w ciągłej relacji ze wszystkim innym. Innymi słowy wszystko się ciągle zmienia i jest zależne od nieskończonej liczby warunków.

To co powyżej napisałem można zrozumieć w sposób intelektualny, ale prawdziwa „zabawa” zaczyna się, gdy zaczynamy w ten sposób doświadczać. Więź ze wszystkim i wszystkimi naokoło sprawia, że zaczynamy odczuwać miłość, wynikającą z tej jedności. Jeśli nic nie jest od nas tak naprawdę oddzielone, to jak możemy być do tego wrogo nastawieni?

Psychologiczne konsekwencje takiego światopoglądu są brzemienne w skutki- nasze samopoczucie się poprawia i przestajemy się czuć nieważni, odizolowani, zdystansowani, bez emocji. Jeśli my i cała reszta to części większej gry, to zaczynamy odczuwać szczęście, bo wreszcie całe nasze otoczenie nabiera sensu.

Środowisko, Geny, Osobowość

W psychologii i psychiatrii odnośnie wielu zaburzeń panuje generalnie konsensus, że nasze geny w równym stopniu co środowisko w jakim wzrastamy są odpowiedzialne za to, kim jesteśmy. Sądzę, że jest to teza, z którą większość bez problemu jest w stanie się zgodzić. Jeśli w dużej skali nasza osobowość jest kształtowana przez ważne wydarzenia czemu nie przyjąć perspektywy, że również w małej skali jesteśmy kształtowani przez nasze otoczenie, dzień po dniu, chwila po chwili.

Na pewno każdy zna te uczucie, gdy jakaś piosenka w radiu, jakiś obraz na ulicy, jakiś zapach, wprawiły go w pozytywny lub negatywny nastrój, który trwał jakiś czas. Generalnie wiąże się to z działaniem ciała migdałowatego i nieuświadomionych sygnałów w mózgu, które kojarzą wspomnienia i percepcję. Sądzę jednak, że ciężar tego zjawiska można przenieść z punktu w naszym mózgu bardziej w stronę tego, co wydarza się na zewnątrz.

Swego czasu byłem zainteresowany hipotezą, że wszystko jest strukturą powiązań, w której jesteśmy tylko małą częścią. Taka myśl jest o tyle atrakcyjna, że wprowadza sens w chaotyczność tego, co nas na co dzień spotyka. Daleki jestem od snucia teorii na czym mogą polegać te powiązania, ale temu, że przyczyna i skutek są obecne wszędzie i właściwie konstytuują wszystko co się wydarza trudno zaprzeczyć.

Takie podejście wprowadza sens w pozorną przypadkowość świata. Co by było, gdyby ciężar logicznego wiązania faktów i nadawania im sensu przenieść poza naszą głowę?

Jest to trudne do obronienia bez większych badań, ale sądzę, że sensownym jest przyjęcie, że ludzie niekoniecznie są wyspami logiki w świecie bez logicznych powiązań, lecz są zamiast tego zanurzeni w grze przyczyn i skutków, są jedynie odbiorcami sensu, który istnieje również poza nimi.

Na tym założeniu opiera się cała idea otwarcia się na rzeczywistość- otwarcia na sens, który istnieje wokół.

Perspektywa Mrówki, Perspektywa Orła

Mój nauczyciel Lama Ole Nydahl powiedział kiedyś, że przeżywanie świata z perspektywy ego przypomina sytuację, jakbyśmy obserwowali świat z kibelka na podwórku.

Zapadło mi to w pamięć, bo często miałem wrażenie, że moja percepcja jest bardzo ograniczona.

Otwartość na świat jest limitowana przez nasze koncepcje, emocje, myśli i nawyki, które sprawiają, że jesteśmy skupieni często na pojedynczych zjawiskach i nasza percepcja jest bardzo zawężona.

Można to porównać do spektrum kolorów postrzeganych przez ludzkie oko. Zakres ten wyłapuje jedynie zawężone częstotliwości światła, podczas gdy liczba kolorów przekracza nasze wąskie postrzeganie.

Dziś podczas medytacji chyba odkryłem dlaczego czasami jest mi błogo- po prostu w momentach, gdy jestem otwarty na świat, to liczba bodźców jakie docierają do mnie jest tak duża, że powoduje to euforie.

Zdaję sobie sprawę, że zrozumienie tego wymaga nieco introspekcji, jednak każdy na pewno jest w stanie określić jak wiele zjawisk dociera do jego umysłu.

Cały czas świat wysyła do nas listy miłosne, że tak pozwolę sobie nieco pretensjonalnie to określić, jednak my po prostu tego nie dostrzegamy.

Otwarcie się na rzeczywistość skutkuje napływem ogromnej liczby pozytywnych wrażeń, takie mam przekonanie.