Ssanie

Pierwszą zasadą buddyzmu jest podstawowa prawda o tym, że wszystkie istoty pragną szczęścia i chcą uniknąć cierpienia. Nie ma ani jednej istoty, która byłaby wolna od tych dążeń. Jeśli przyjrzymy się działaniom zarówno ludzi jak i zwierząt to można zauważyć tę regułę w działaniu niemalże w każdym momencie- prawie wszystko jest temu podporządkowane, włącznie z naszymi planami, marzeniami i aktywnościami.

Mówi się również, że ludzie zachowują się dokładnie tak, jak się w danej chwili czują oraz robią to, co robią ponieważ w ten sposób chcą osiągnąć satysfakcję. Nawet postępując źle zazwyczaj motywuje nas potrzeba szczęścia- na przykład jeśli krzywdzimy słownie innych to wynika to na przykład z potrzeby odreagowania stresu.

Inną myślą buddyjską jest prawda o tym, że zazwyczaj działamy z potrzeby szczęścia, ale nasze działania przynoszą nam szkodę. Jest to obserwacja o naturze ludzkiej egzystencji- nie znamy sytuacji, w jakiej się znajdujemy i pragniemy zazwyczaj tego, co tylko na krótką metę przynosi nam pożytek a w dłuższej perspektywie przynosi tylko kłopoty. Widać to na przykładzie negatywnych działań wobec innych, uzależnień, egoizmu. Moim zdaniem jednak najbardziej powszechne jest to jednak w obszarze pragnień.

Istoty ludzkie mają zazwyczaj pragnienie stanu szczęśliwości większego, niż tego, w którym się obecnie znajdują- zarówno biedne dzieci w Indonezji jak i bogacz z Nowego Jorku, wszyscy podlegają temu prawu. Bardzo rzadko można spotkać kogoś, kto nie pragnie więcej, niż ma, nie pragnie czuć się lepiej, niż się czuje. Jest to podstawą ludzkich pragnień, tego specyficznego „ssania”, które sprawia, że ciągle szukamy źródeł satysfakcji. Źródła te są zazwyczaj materialne, ale bywają również mentalne, jako satysfakcjonujące myśli. Ludzie nie dostrzegają zazwyczaj jednego: ich pragnienia nie mają początku i końca- od zawsze ludzie pragną czegoś i nie zmienia się to przez całe życie, jednak nie znają oni innej drogi jak tylko ta, więc sądzą, że jest to jedyny sposób życia.

Budda twierdził, że źródłem cierpienia jest przywiązanie, poszukiwanie szczęścia tam, gdzie się go nie znajdzie. Zalecał on praktykę między innymi medytacji, dzięki której można odkryć, że sam umysł jest źródłem całego szczęścia. Umysł, czyli nasza własna natura. Dlatego też mówi się, że umysł jest ostatecznym schronieniem- stanowi on źródło oparcia, źródło prawdziwego szczęścia. Szukając szczęścia poza nim znajduje się tylko rozczarowanie.

Medytacja, Czyli Trudna Sztuka Nicnierobienia

Człowiek, gdy ma wybór między pracą a nicnierobieniem to zazwyczaj wybiera to drugie. Jednak gdy przychodzi mu nic nie robić, to nie wie co ze sobą począć- zaczyna używać komórki, komputera, telewizora, w innym wypadku zaczyna obsesyjnie zagłębiać się we własne myśli.

Gdy przychodzi co do czego, to tak naprawdę niewielu z nas potrafi nic nie robić. Nic, czyli nawet nie myśleć, nie angażować się w żadną aktywność. Nicnierobienie jest de facto bardzo trudne i jak pokazują badania ludzie dużo bardziej wolą robienie najbardziej nawet bezsensownych rzeczy od zupełnego spoczynku umysłu i ciała.

Medytacja jest właśnie czymś takim. Nie podążamy wtedy za niczym, co powstaje w naszym umyśle bądź w świecie zewnętrznym. Jak powiedział pewien mistrz medytacji „nie podążaj za tym, co pojawia się w umyśle, ani nie uważaj tego za realne”. Jest to w gruncie rzeczy bardzo głęboka nauka o medytacji. Nawykowo lgniemy do przyjemnych myśli czy zjawisk i uciekamy od nieprzyjemności. Naprawdę trudno jest zachować bezstronność wobec tego, co się pojawia. Jest to jednak do wykonania i taki stan można nazwać medytacją właśnie.

Co ma jednak wspólnego ta obojętność wobec bodźców z nicnierobieniem? Paradoksalnie bardzo dużo. Nasza aktywność zawsze (podkreślam: zawsze) spowodowana jest przez lgnięcie do czegoś bądź odpychanie czegoś. Gdy brak tych sił to po prostu zaczynamy spoczywać w samych sobie.

Ludzie zazwyczaj działają i w działaniu widzą źródło swojego szczęścia. Najlepiej według nich wypoczywają coś robiąc- czytając książkę, słuchając muzyki czy oglądając film. Szczęście jest tożsame z aktywnością. Wydaje się nam też, że dzięki wysiłkowi stajemy się coraz bardziej szczęśliwi.
Jeden z mistrzów tybetańskich powiedział kiedyś : „W Samsarze nie ma nic do osiągnięcia”. Samsara jest zwyczajowym sposobem odbioru rzeczywistości. Nauczyciel ten miał na myśli to, że wszelkie nasze aktywności mające na celu poprawę naszego dobrostanu są zazwyczaj nietrafione, bo wysiłkiem nie da się poprawić swojego umysłu. Własny umysł można naprawić jedynie poprzez poznanie jego natury.

Klub

Umysł jest porównywany do oceanu, który znajduje się pod powierzchnią codziennych doświadczeń, jest również podobny do lustra, które istnieje, nawet jak nic w nim się nie odbija. Prawdziwe szczęście ma wynikać z doświadczania tej wewnętrznej rzeczywistości.

Wszystkie nasze doświadczenia są ulotne i nietrwałe. Szukanie w nich szczęścia i oparcia to jak rzeźbienie z dymu, bądź próba nabrania wody durszlakiem.

Istnieje grupa ludzi, którzy doświadczają szczęścia z samego faktu istnienia. Zadowolenie to przekracza swoją jakością i intensywnością wszystkie zwyczajowe sytuacje z życia codziennego, nie jest ono oparte na warunkach zewnętrznych. Przypomina to perspektywę grania w grę komputerową, w której już jesteśmy wygrani.

Wewnętrzny Świat Błogości

Zazwyczaj radość kojarzy nam się z czymś konkretnym- ze spotkaniem ukochanej osoby, ładną pogodą, podwyżką, sukcesem w pracy i tak dalej. Chciałbym tutaj napisać trochę o radości, która nie ma przyczyny.

No, może nie do końca nie ma przyczyny, ale jej przyczyną jest po prostu to, że żyjemy. Zazwyczaj cieszymy się z jakiegoś konkretnego powodu i jest to oczywiście bardzo dobre, ale taka radość szybko mija.

Szczęście, które możemy czuć z samego faktu, że nic nas nie boli i że istniejemy jest moim zdaniem ważniejsze niż zadowolenie, które ma konkretną przyczynę. Wszystko co ma przyczynę musi się kiedyś skończyć. Taka jest natura świata. Gonienie za takimi rzeczami jest skazane prędzej czy później na rozczarowanie.

Jeśli jednak nauczymy się polegać na szczęściu bezwarunkowym, to wygraliśmy życie.

Na koniec chciałbym podzielić się jak ja to odczuwam. Moje zmysły gdy czuję się błogo są stępione. Jestem skupiony na tym, co wewnątrz i nie dostrzegam wtedy złożoności świata.
Ponadto inne emocje schodzą na dalszy plan- liczy się tylko to kojące uczucie w środku, które ma bardzo prosty, podstawowy smak. Nie jest to jakieś wyszukane odczucie, coś jakby przyjemność po podrapaniu się w swędzące miejsce. Nie miałbym jednak, mimo tej prostoty, nic przeciwko temu, abym trwał całą wieczność w tym stanie. Nie ma w nim bowiem pragnienia czegoś więcej, kogoś więcej. Być może jest to powiązane z tym, że mam mało kontaktu z innymi ludźmi na co dzień, ale myślę, że w życiu warto poświęcić trochę czasu na spędzanie czasu tylko z samym sobą.

Smacznego Telewizorku

Internet jest wielkim rozproszeniem umysłu

Ray Bradbury

Jakiś czas temu utworzyłem konto na platformie randkowej Tinder. Natknąłem się tam na dziewczynę, która w swoim biogramie zawarła następujący opis:
Interesuje się internetowymi memami, jeśli tego nie rozumiesz, to nie pisz.
Było to dla mnie zastanawiające- jak można interesować się czymś tak błahym jak śmieszne obrazki. Jednak teraz wydaje mi się, że taka postawa jest dość powszechna.
Richard Dawkins stworzył w latach 70 koncepcję mema kulturowego- podstawowej jednostki kulturowej, która walczy o dominację, powszechność i wpływ na ludzi, podobnie do genu biologicznego.
W dzisiejszych czasach prawie każdy korzystający z internetu wie, czym jest mem. Jest to prosty przekaz zazwyczaj oparty na ilustracji i tekście, który ma jeden cel- rozrywkę.
Badacze tego zjawiska zaznaczają, że memy stały się jednym z głównych narzędzi komunikacji ludzkiej- ich charakterystyką jest humorystyczność, prostota przekazu i błyskawiczne rozprzestrzenianie się.

W badaniu z roku 2014 Mike Gingerich zbadał charakter 100 milionów informacji, jakie były popularne w tym czasie w internecie. Okazało się, że około 50 procent z nich miało charakter humorystyczny i rozrywkowy.
Według jednej z definicji memy to proste, zwięzłe i wyraziste w swoim wyrazie jednostki informacji, których kulturalne znaczenie jest odbiciem umysłowości współczesnego społeczeństwa, które ceni rozrywkę i materializm.

Wśród badaczy tego zjawiska panuje zgodność, że udostępnianie innym memów ma charakter tworzenia więzi społecznych, plemiennej tożsamości i identyfikacji z grupą. Podstawową cechą mema jest naśladownictwo- grecki źródłosłów tego pojęcia- mimema – oznacza „coś co imituje coś innego”. Taki repetytywny charakter tego zjawiska, oraz jego powszechność ugruntowuje jego pozycję w społeczeństwie.

Analitycy memów zgadzają się z jednym, że to zjawisko nie musi oddawać prawdy- w zasadzie z prawdą niewiele ma wspólnego. W psychologii znany jest mechanizm według którego nie kierujemy się prawdą w swoich przekonaniach, ale przynależnością do jakiejś grupy i emocjami.
James Clear pisze, że nawet gdy widzimy racjonalność jakiegoś poglądu i to, że jest prawdziwy, to odrzucamy go jeśli przyjęcie takiego poglądu miałoby zaszkodzić naszej pozycji w grupie.
Memy zazwyczaj nie służą przenoszeniu prawdy. Służą zupełnie odwrotnemu celowi- przyjemności. Prawda bywa bolesna, więc wolimy naturalnie przyjemne kłamstwo, nawet jeśli wiemy, że jest to nieprawda.

Twórcom internetu przyświecały idee wspólnoty wszystkich ludzi, oraz temu, że dzięki powszechnemu dostępowi do wiedzy ludzie staną się mądrzejsi. Jednak tak się nie stało, internet często służy to dzielenia ludzi na współczesne odpowiedniki plemion, zaś zamiast powszechnej wiedzy mamy globalizacyjny humor.

Internet stał się narzędziem papki rozrywkowej- kiedykolwiek otwieramy laptopa liczymy na prostą i łatwą rozrywkę, wymagamy od niego aby nas rozbawił. Jednocześnie odizolowuje nas od realnego świata i innych ludzi.

Memy są nie tylko świadectwem globalizmu, ale również, a może przede wszystkim, konsumeryzmu. Świat współczesny jest nastawiony na szybkie zadowolenie, łatwą przyjemność i komunikuje ci cały czas, że masz być radosny i uśmiechnięty, nawet jeśli to tylko fasada i bardzo płytkie emocje.
Śmieszne obrazki udostępniane przez ludzi mailami oraz w mediach społecznościowych świadczą, że ci ludzie tak bardzo wsiąkli w idee materialistycznej popkultury, że uwierzyli że istnieje coś takiego jak „szczęście instant”, podczas gdy czegoś takiego po prostu nie ma.
__________
Materiał źródłowy:
https://jamesclear.com/why-facts-dont-change-minds
https://yp.scmp.com/news/features/article/107044/why-do-memes-matter-look-good-dank-and-viral
http://www.inquiriesjournal.com/articles/879/2/making-sense-of-memes-where-they-came-from-and-why-we-keep-clicking-them
https://wybeaconnews.org/9482/showcase/the-purpose-of-memes/
https://www.business2community.com/online-marketing/why-the-internet-meme-is-so-engaging-and-useful-01253868

Ja, Uzależniony

Kto pragnie pokoju ten szykuje się do wojny.

przysłowie łacińskie

Wszystko co żyje pragnie szczęścia i chce uniknąć cierpienia. Jest to podstawowa prawda buddyzmu, uniwersalna jednak na tyle, że większość ludzi jest w stanie z nią się zgodzić.

Z tego założenia wynika wszystko co robimy- cokolwiek byśmy nie pragnęli to zawsze służyć to ma naszemu lub czyjemuś dobru. Definicją głupoty jest czynienie cierpienia innym nawet bez osobistego w tym zysku.

Istnieje jednak pewna pułapka w tym sposobie działania- jeśli zawsze wybieramy to co przyjemne to możemy stracić z pola widzenia to co… ważne.

Od wielu lat zadziwia mnie to, jak ludzie potrafią zadomowić się w rzeczywistości za pomocą szeregu substytutów szczęścia. Przychodzi piątek więc kupuje się piwo, włącza komputer i serwuje się sobie rozrywkę. Przed snem bierze się komórkę i aż do zaśnięcia skroluje się śmieszne obrazki albo Facebook. W sobotę wizyta u fryzjera, wypad ze znajomymi do kina, potem do knajpy, po powrocie do domu ustawienie ulubionej płyty, seks lub masturbacja. Niedziela to leniwe leżenie przed telewizorem, potem grill, w międzyczasie znowu Facebook.

W ten sposób mijają nam dni i noce. W sposób taki, że nie zostawiamy czasu dla samych siebie. Nie dajemy własnemu umysłowi zobaczyć samego siebie. Ciągle napełniając świadomość wrażeniami dajemy sobie substytuty szczęścia. Nie znajdujemy chwili, aby zaskoczyć się jak sam umysł potrafi być bogaty, kreatywny, piękny, zawsze nowy. Zamiast ćwiczyć się w samowystarczalności to ciągle uzależniamy się od rzeczy, zjawisk i ludzi.

Tytułowy cytat znalazł się tu nieprzypadkowo. Nasze życie to ciągła niewiadoma, za kilka lat może się okazać, że świat pogrąży się w kryzysie z powodu globalnego ocieplenia, ale nawet jeśli tak się nie stanie, to nasze uzależnienie od zewnętrznych czynników w temacie szczęścia może sprawić, że kiedyś gdy umrzemy i nie będziemy mieli tych rzeczy to nie pozostanie w naszych rękach nic, co by dało nam szczęście.

Disneyland Prison

Większość ludzi czuje się wygodnie w samsarze. Nie mają oni wewnętrznej aspiracji, żeby ją opuścić. Oni chcą tylko, aby samsara była trochę lepsza. To dość ciekawe, że „samsara” to nazwa perfum. I to jest właśnie takie. Kusi nas to, aby myśleć, że ona jest okay: samsara nie jest taka zła, pachnie ładne! Wewnętrzne pragnienie aby opuścić samsarę jest bardzo rzadkie, nawet w buddyjskich ośrodkach. (…) Zawsze staramy się sprawić, żeby było nam wygodnie w celi więziennej. Możemy myśleć, że jeśli pomalujemy ściany na ładny odcień zielonego i powiesimy parę obrazków, to nie będzie to już więcej więzienie.

Tenzin Palmo

Gdy byłem na rehabilitacji to na grupowej psychoterapii prowadząca pytała uczestników co rano na ile czują się dobrze w skali od 1 do 10. Większość osób podawała wartość wyższą niż 5. Gdy ja powiedziałem, że czuję się w tej skali na 5, to prowadząca była zaskoczona i spytała „czemu tylko tyle?”.
Akurat tak się składa, że przed pobytem na rehabilitacji przez 4 miesiące prowadziłem zapiski dziennego samopoczucia dokładnie w tej samej skali.
Czasem było to 3,4 czasem 6 ale dosłownie tylko kilka razy 7.
Czytałem dziś na temat badań globalnego szczęścia i jak rozkłada się ono w różnych krajach. W 2019 roku pierwsze 10 krajów, które miały najszczęśliwszych obywateli to Finlandia, Dania, Norwegia, Islandia, Holandia,Szwajcaria, Szwecja, Nowa Zelandia, Kanada, Austria w kolejności jaką tu podałem. Ludzi pytano na ile są szczęśliwi w skali od 1 (absolutnie źle) do 10 (absolutnie cudownie) i pierwszy kraj uzyskał średnią 7,8 a dziesiąty 7,2.
Wydawałoby się więc, że ludzie żyjący w tych krajach są niezwykle szczęśliwi- jeśli tylko 2 punkty dzielą statystycznego Fina od absolutnego szczęścia to Finlandia musi być rajem na Ziemi!
Przerwę na chwilę analizę wyników, aby wrócić do mojej własnej skali. Zazwyczaj dawałem sobie 5 punktów, mając na uwadze to, jak się czułem w najgorszych momentach życia i ekstrapolując to na możliwie najgorszy stan, oraz biorąc pod uwagę najszczęśliwsze momenty i próbując sobie wyobrazić jak czuć się mogę na 10 punktów. W tej perspektywie 5 nie jest wcale złym wynikiem. Jeśli weźmiemy pod uwagę jak dobrze człowiek może się czuć, to wynik 6 punktów to już niesamowite osiągnięcie. Mimo to pani terapeutka była zdziwiona, zaś ja jestem zdziwiony wynikiem Finlandii.
Moim zdaniem wynik tych krajów pokazuje, że większość ludzi raczej wierzy, że jest szczęśliwa, niż taka właśnie jest. Jeśli by na spokojnie przeanalizować te wyniki, to racjonalnym jest zachowywanie sporej rezerwy przy własnej ocenie, gdyż stany wielkiego cierpienia i wielkiego szczęścia są jak najbardziej w świadomości Finów czy Duńczyków.

W badaniu przeprowadzonym kilka lat temu sprawdzono jak ludzie czują się, gdy zostają sam na sam ze swoimi myślami. Większość ludzi po 15 minutach czuła się gorzej niż przed badaniem, przeprowadzono także inną wersję badania, w której pozwolono ludziom serwować sobie kontakt z niewielkim napięciem elektrycznym i okazało się, że duża część ludzi wolała rażenie prądem od braku bodźców.

https://www.theatlantic.com/health/archive/2014/07/people-prefer-electric-shocks-to-being-alone-with-their-thoughts/373936/

Innym ciekawą opinią na którą natrafiłem był artykuł, który mówił o tym, że im gorzej się czujemy tym bardziej pozujemy na szczęśliwych w mediach społecznościowych. Poproszono ludzi o zamieszczenie zdjęć które publikowali z okresu, w którym czuli się źle. Okazało się, że bardzo dużo ludzi w najgorszych momentach zamieszczało bardzo pozytywne i radosne zdjęcia. Wnioski pozostawiam czytającemu.
Podsumowując: chciałem w tym wpisie pokazać, że nasze poczucie szczęścia jest iluzoryczne. Rozmawiałem ostatnio z dwojgiem przyjaciół i oboje oni twierdzili, że mają szczęśliwe życie. Rafał twierdził, że główne uczucie, które czuje to chęć odkrywania i działania a przyjaciółka twierdziła, że fakt, że ma przyjaciół, pracę i związek sprawia, że jest szczęśliwa. Moim zdaniem nasze poczucie szczęścia takie właśnie jest- bardzo prymitywne i oparte raczej na wierze niż na faktach. Życie składa się z ciągle zmieniających się chwil,momentów, które obfitują w różne uczucia i emocje, a nie z przyjaźni czy chęci odkrywania.
Powracając jeszcze do tytułowego cytatu- większości ludzi moim zdaniem wydaje się, że są szczęśliwi dlatego, że mają rzeczy oraz zajęcia, które dają im poczucie jakiejś stabilizacji, gdyby jednak odjąć z ich życia te sytuacje, to okazało by się, że nie mogą ze sobą wytrzymać nawet 15 minut.