Stan Pomiędzy

Często nachodzi mnie ostatnio pewien szczególny nastrój, który rozwinął się u mnie dzięki medytacji. Chodzi o pewnego rodzaju zawieszenie logicznego myślenia i kojarzenia na rzecz wglądu.

Normalny sposób funkcjonowania polega na procesie percepcji, reakcji na bodziec i działaniu. W stanie o którym mówię nie ma żadnego obiektu percepcji, jest pewna pustka. Nastrój ten nie jest indukowany przez żadne wrażenie zewnętrzne ani wewnętrzne, po prostu pojawia się, gdy jestem rozluźniony i nie skupiam się na niczym.

Jest to jak chwilowe olśnienie, intuicja bądź moment „acha!”. W buddyzmie mówi się o tym, że natura umysłu, czyli sam przeżywający, z biegiem praktyki zaczyna wyłaniać się spośród doświadczeń. Przeżywający staje się coraz bardziej obecny we wszystkim co robimy i co odbieramy zmysłami i rozumem.

Jest to bardzo przyjemny stan. Do tej pory wiązałem to z doświadczeniami medytacyjnymi i nie wiedziałem, skąd to się może brać. Po pewnej refleksji jednak dochodzę do wniosku, że za te szczególne doświadczenia odpowiada wgląd w naturę świadomości, w naturę samego umysłu.

Na Wszystko Potrzebny Jest Czas

Dzisiaj miałem raczej ciężki dzień. Od rana źle się czułem, nastrój i lepsze samopoczucie wróciły dopiero po 17. Miałem w związku z tym sporo czasu na zastanowienie się nad istotą złego samopoczucia. Nie jest wcale tak, że nasz stan się poprawia, gdy walczymy za wszelką cenę o dobrostan- wręcz przeciwnie, gdy wkładamy duży wysiłek w poprawę samopoczucia, to męczymy się jeszcze bardziej.

W takich chwilach zazwyczaj po prostu akceptuję stan rzeczy- że czasem po prostu nie jestem w stanie przeżywać wszystkiego z poziomu szczęścia, że czasem życie jest po prostu jałowe. Jest to naturalna dynamika spraw, że czasem rzeczy nie idą po naszej myśli.

Zmieniając nieco temat- dzisiaj jest drugi dzień od kiedy nie palę papierosów. Jest to drugie duże przedsięwzięcie, na które się ostatnio zdecydowałem- pierwszym była utrata 45 kilogramów wagi. Dzięki obejrzeniu wielu filmów dokumentalnych o paleniu oraz przeczytaniu książki Allena Carra nabrałem niesamowitej motywacji do rezygnacji z tego zgubnego nałogu. Palenie w rzeczy samej jest jednym z najgorszych wyborów, jakich można dokonać- papierosy są niezwykle uzależniające a poza tym nie przynoszą nam nic dobrego, tylko rujnują nasze zdrowie i portfele. Palenie można nazwać przekleństwem, rakiem, zgubą ludzkości- robi to 1 miliard ludzi.

Co ma wspólnego jednak rzucanie palenia z nieudanym dniem? Myślę, że sporo. Gdy potrafimy patrzeć na życie z perspektywy długofalowej to wszystko staje się prostsze. Istnieje eksperyment przeprowadzany od lat 60 na amerykańskich uniwersytetach- dzieciom daje się słodką piankę i obiecuje drugą jeśli nie zjedzą pierwszej przez jakiś nieokreślony czas. Okazuje się, że dzieci, które wytrzymują próbę i nie zjadają pianki, później w życiu radzą sobie zasadniczo lepiej od tych dzieci, które uległy pokusie.

Nie koniecznie ma to związek z silną wolą ale z motywacją. Rzucanie palenia wcale nie opiera się na silnej woli a jedynie na uświadomieniu sobie bezsensowności tego nałogu. Nikotyna i palenie uzależniają głównie psychicznie dlatego też to nasza psychika jest kluczowa do zerwania z nałogiem.

Wszystko, co wartościowe potrzebuje czasu. Nie da się w jeden dzień nabrać tężyzny fizycznej, nie da się w tydzień nauczyć japońskiego, nie da się oświecić w ciągu jednego roku. Medytacja i zrozumienie nauk Buddy potrzebują czasu, tak jak wszystko. Nasz rozwój jest powolny, wielu z nas jednak w ciągu całego życia nie decyduje się na rozwój sądząc, że jest to zbyt żmudne i czasochłonne zadanie. Z tego tytułu od młodości aż do śmierci nie zmieniają się zbytnio psychicznie. Uznają to za niepotrzebne.

Fakt, że rozwój wewnętrzny potrzebuje czasu nie powinien nas jednak zniechęcać- wręcz przeciwnie. To co potrzebuje czasu zazwyczaj jest solidne i trwałe. Tak samo jest z umysłem. Zmiany zachodzące w nim są powolne ale trwałe i to jest wspaniałe, że w przeciągu czasu mogą dokonywać się tak znacząca poprawa jakości życia!

Ego Jest Iluzją

Podstawową nauką buddyzmu jest twierdzenie, że istnienie jako jednostka, jako niezależny byt jest złudzeniem i źródłem cierpienia. Na pierwszy rzut oka może to się wydawać sprzeczne z doświadczeniem- przecież mam ciało, charakter, osobowość, jestem inny od pozostałych istot, tak więc istnieję. Twierdzenie Buddy w takiej perspektywie wydaje się być czymś niedorzecznym. Jest tak dlatego, że nasze rozumienie braku ja jest nietrafione. Nie oznacza ono tego, że nie istniejemy- istniejemy po prostu w inny sposób, niż nam się wydaje.

To, co Budda postulował to zmiana perspektywy. Zwykła perspektywa zakłada, że świat jest podzielony na niezależne byty, że tych bytów jest nieskończona prawie ilość. Świadczyć może o tym, że istnieje przecież wielość ciał, w których te byty rezydują. Nikt nie może zamieszkiwać ciała innego człowieka, ponieważ jest ono mu przynależne. Podobnie jest z duszą, w którą wiele osób wierzy- jeśli istnieje reinkarnacja to musi być jakiś pierwiastek, który przechodzi z życia na życie. Są to podstawowe argumenty przeciwko poglądowi buddyjskiemu.

Z perspektywy ego trudno jest zrozumieć, co Budda miał na myśli. Jest to jednak światopogląd zupełnie logiczny i spójny.

Świat, według buddyzmu, przenika samoświadoma przestrzeń-pustka. Jest ona podstawą całej rzeczywistości i wszystkich istot. Istoty zawsze były tą przestrzenią i zawsze nią będą, chociaż nie zdają sobie z tego sprawy. Pojąć to jest faktycznie trudno i wymaga to wielu lat medytacji, jednak gdy się dostrzeże tę prawdę to wydaje się ona zupełnie trafna. Jest to w gruncie rzeczy najprostsza rzecz, zupełnie niezłożone twierdzenie i gdy ktoś odkryje, czym jest umysł, to wyda się mu to bajecznie proste. Nasza świadomość jednak jest przywiązana do logicznej analizy i coś, co jest niezłożone wymyka się naszemu pojmowaniu.

Perspektywa pustki to postrzeganie wszystkiego i wszystkich jako elementów tej samej całości. Jest to bardzo satysfakcjonujące doświadczenie- fakt, że nie jesteśmy osobami a wszechrzeczą jest niezwykle nobilitujący.

Nieporozumienia W Kwestii Pustki

Przeglądając internet pod względem informacji na temat podstawowej zasady buddyzmu, jaką jest pustka natknąłem się na szereg nieścisłości, nieporozumień i po prostu błędnych interpretacji tego pojęcia. Skala nieścisłości jest tak duża, że zdecydowałem się napisać ten wpis podpierając się jednocześnie tekstem Dalajlamy, który moim zdaniem przybliża te pojęcie w sposób najbardziej czytelny.

Zarówno teksty na Wikipedii jak i treści na różnych stronach buddyjskich, zdają się mijać się z prawdą. Wikipedia w prawdzie przytacza szereg cytatów, jednak autorzy tych wpisów prowadzą mylne kojarzenie ze sobą faktów. Z kolei strony buddyjskie określają pustkę jako brak nadinterpretacji faktów, bądź też zupełną nieobecność. Moim zdaniem te informacje służą jedynie pomieszaniu czytających.

Dalajlama pisze:

Pustka istnieje; przenika ona istotę wszystkiego, cokolwiek się pojawia, o jakimkolwiek przeznaczeniu – istotą wszystkiego jest Pustka. Dotyczy to także dharm. Jedna z Sutr mówi: „Niezależnie od tego, czy Buddowie pojawiają się na tym świecie, czy nie, Pustka, ostateczna natura wszechrzeczy, wieczna jest i niezmienna”.

Wskazuje on tu jasno, że pustka jest jedyną realnie istniejącą rzeczywistością. Pisze, że jest czymś absolutnym, o czymś poza czasem i tego moim zdaniem brakuje w wielu miejscach. W dalszej części tekstu można znaleźć takie słowa:

Prawda polega na tym, że ostateczną istotą rzeczy jest Siunjata. Z tego logiczny wniosek, że nic nie istnieje w sposób absolutny, samo dla siebie (prócz Siunjata).

Dalajlama zdaje się wskazywać to, co kryje się za pojęciem pustki- doświadczenie totalności, czegoś prawdziwego. Pisząc, że nic nie istnieje w sposób absolutny oprócz Siunjaty pokazuje, że doświadczenie umysłu, które jest możliwe dla każdej istoty, stanowi kluczowy element zrozumienia rzeczywistości. W dalszej części nauczyciel cytuje Nagardżunę:

„Dharmy nie są ani istniejące dla siebie, ani nieistniejące; ani istniejące dla siebie i nieistniejące; ani różne od obu”. I dalej: „Jeśli ktoś uważa, że „Ja” jest tylko umownym określeniem funkcjonującym poza obrębem logiki poczwórnych kategorii, to znaczy to, iż w pełni pojął on rzeczywisty sens twierdzenia o nieistnieniu „Ja””.

Dharmy w rozumieniu buddyjskim są to wszystkie zjawiska, które się przejawiają. Jak widać w powyższym przykładzie, poprzez analizę logiczną można dojść do wniosku, że wszelkie zjawiska nie posiadają istnienia. Istnieje tylko pustka.

Jest zastanawiające, że tak wiele błędnych informacji pojawia się w internecie na temat tak kluczowego pojęcia. Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że teksty tego typu piszą ludzie, którzy sami nie doświadczają umysłu, przez co nie mogą przekazać prawdziwej wiedzy i nawet jeśli odnoszą się do cytatów to tak naprawdę ich nie rozumieją.

Charakter Umysłu

W tym wpisie chciałbym ująć kilka bardzo mądrych moim zdaniem słów na temat tego, co w buddyzmie określa się mianem umysłu. Cytaty pochodzą z Wikipedii oraz z ust buddyjskich nauczycieli.

Ego – w buddyzmie oznacza świadomość siebie jako oddzielnego bytu, będącą złudzeniem. Doktryna „braku ja” (czyli anatta) mówi o złudzeniu „ja”, czy też osobowości jako niezależnego i trwałego (patrz anicca) bytu, podczas gdy w rzeczywistości składają się na nie zjawiska (patrz skandha), które istnieją w nietrwały i zależny od innych zjawisk sposób (patrz dwanaście ogniw współzależnego powstawania).

Budda Siakjamuni wskazał, że przyczyną cierpienia jest niewiedza. Ta podstawowa niewiedza oznacza, że postrzegamy siebie jako oddzielne, niezależnie istniejące byty. Cierpimy więc, ponieważ nie urzeczywistniamy (nie posiadamy ugruntowanego doświadczenia) „pustości” swojej indywidualnej tożsamości, a co za tym idzie „pustości” rzeczy i stanów. Pogląd taki sprawia, że doświadczamy świat w biegunowy, dualistyczny sposób.

Bodhi (pāli. i sanskr. dosłownie „przebudzenie”) – jest określeniem użytym przez Buddę w celu nazwania swojego własnego wewnętrznego doświadczenia. Słowo bodhi najczęściej jest tłumaczone jako „oświecenie”, jednak bardziej precyzyjnymi określeniami będą tu: „zrozumienie” lub „przebudzenie”, czyli przebudzenie ze snu (wcześniejszej) ignorancji (pāli. avijjā; sanskr. avidyā) i doświadczenie Trzech Cech istnienia (pali ti-lakkhana). Trzy Cechy istnienia to: nietrwałość (pāli. anicca), bolesność (pāli. dukkha) i brak niezmiennego „ja” (pāli. anatta).

Istnieje jedna rzeczywistość
ty jesteś nią
chociaż o tym nie wiesz
kiedy obudzisz się
w tej rzeczywistości
nie będziesz czymś
a wówczas będziesz wszystkim
to jest wszystko.
– Kalu Rinpoche

Ego

Podstawową zasadą buddyzmu jest nauka o tym, że wszystko co istnieje ma uwarunkowaną naturę i jest nietrwałe. Dlatego też postuluje się pogląd, że wszystko jest jak iluzja, gdyż jedyną prawdziwą rzeczą jest pustka-przestrzeń-potencjał.

W istocie jest tak, że pogląd o tym, że jesteśmy jakąś osobą, jednostką, niezależnym elementem świata jest poglądem błędnym. Świat wygląda (przynajmniej według Buddy) trochę inaczej- wszystko jest fragmentem większej całości.

Zdaję sobie sprawę z tego, że taka perspektywa może być trudna do zrozumienia, szczególnie w wypadku, gdy jesteśmy bardzo przywiązani do własnego ego. Ego jednak według buddyzmu jest przyczyną całego naszego cierpienia i niekończącego się cyklu odrodzeń.

To, co odkrył Budda to zupełnie inny światopogląd od dotychczas istniejących- twierdził on, że nie jesteśmy osobami tylko przestrzenią. Przestrzeń ta jest świadoma i jest dzielona przez wszystkie żywe istoty.

Odkrycie tego faktu odsłania dla nas naturę Umysłu i naturę rzeczywistości.

Pogląd Buddyjski

Buddyzm jest bardziej światopoglądem niż religią. W ruchu tym podkreśla się znaczenie czegoś, co po angielsku brzmi „view” a co można przetłumaczyć jako „pogląd”.

Buddyzm posiada bardzo wiele nauk, jednak istnieje pewna myśl, która dobrze określa podstawowe jego założenia. Chodzi to o pogląd na temat podstawowego pojęcia- pustki.

Pustka posiada fundamentalne znaczenie w naukach Buddy. Osiągając Nirwanę odkrył on, że wszystko ma taką samą naturę, naturę przestrzeni.

Pustka jest tym, co stanowi esencję wszystkich zjawisk, jak również jest odpowiedzialna za wszelkie doświadczenie i świadomość.

Buddyzm stoi na stanowisku, że umysł każdej istoty jest w gruncie rzeczy tym samym a odpowiada za to właśnie pustka. Pustka jest fundamentem wszystkiego co istnieje. Nigdy nie została stworzona i nigdy nie umrze.

Jest to de facto holistyczny pogląd na rzeczywistość. Opisuje on każdą możliwą konfigurację zjawisk i każde mentalne doświadczenie. Można to porównać do hipotezy naukowej.

Doświadczenie pustki i przeżywanie z jej poziomu określa się mianem Oświecenia- widzi się wtedy naturę umysłu.

Zobaczyć Niewidzialne

Hannah Nydahl, nieżyjąca już buddyjska nauczycielka, mówiła, że tak naprawdę najważniejszy jest umysł a nie to, co się wokół wydarza, lecz my jednak zazwyczaj myślimy zupełnie odwrotnie.

Wielcy mistrzowie wschodu powtarzają ciągle jedną rzecz- umysł jest królem. Nic nie liczy się bardziej niż on. Jednak dostrzec to, co patrzy przez nasze oczy, nie jest wcale prosto.

Mamy wpisaną w siebie tendencje do przywiązywania się do tego, co się wydarza, a pustkę odbieramy jako nudną, nieciekawą a nawet przerażającą. Umysł jest pusty ze swej natury a świat to iluzja- naprawdę trudno to zrozumieć a jeszcze trudniej to przeżyć.

Taka perspektywa jest jednak bardzo ciekawa, jeśli się nad tym dobrze zastanowić. Pustka to coś, co towarzyszy nam ciągle- jest pomiędzy myślami, emocjami, zdarzeniami. Cały czas jesteśmy jej częścią. Mamy jednak tendencje do lgnięcia do zjawisk i do ich odpychania. Tak to nam zaprząta głowę, że nie dostrzegamy pewnej prawdy o świecie- że jest on drugorzędny w stosunku do samego przeżywającego.

To przeżywający jest najważniejszy, nie to, czego doświadcza. Ta prawda niesie w sobie szansę na wyzbycie się swoich neuroz, obaw i lęków.

Świat W Moich Oczach

Świat przenika błogość, która przenika i sama jest przenikana. Tak jak zapach kwiatu zależy od kwiatu, i bez kwiatu jest niemożliwy, podobnie bez formy itd. nie można by było dostrzec błogości.

Budda

Gdy jesteśmy zakochani, lub odniesiemy jakiś sukces, wtedy świat wydaje się innym miejscem- wszystko jest ciekawe, piękne i potrafimy cieszyć się z drobnych rzeczy, zjawisk. Mam wrażenie, że czasem w podobnym stanie się znajduję.

Pamiętam, że gdy paliłem jeszcze marihuanę, to po inhalacji tego narkotyku wszystko wydawało się inne, niczym z bajki. Przestrzeń pulsowała, zaś wszystko, co się w niej znajdowało miało jakiś szczególny wyraz.

Często nie postrzegam nic. Widzę kształty i kolory, ale nie powodują one u mnie jakichś szczególnych odczuć. Czasem jednak jest tak, że rzeczy mają swój szczególny charakter. Trudno jest mi to wyrazić słowami, ale w takim stanie wszystko naokoło wydaje się być zrobione ze szlachetnych materiałów, jakby błyszczało.

W tym szczególnym stanie umysłu wszystko nabiera głębi, tak jakby rzeczy fizycznie emanowały emocjami. Może to stwierdzenie na wyrost, ale rzeczywistość wydaje się wtedy żywa, aktywna zamiast bierna.

Dzieje się tak wtedy, gdy mam pusty, spokojny umysł. Gdy mamy w sobie dużo emocji, to nie jesteśmy w stanie tego postrzegać. Dopiero gdy mamy w sobie balans jest to możliwe.

Obserwowanie świata w tym szczególnym stanie umysłu przynosi wiele satysfakcji. To tak, jakby oglądać fascynujący film lub wschód słońca nad morzem. Rzeczywistość jest wtedy pełna sensu i znaczenia.

Bramy Percepcji

Choć trudno to na gruncie psychologii dowieść, to prawdopodobnie jest tak, że każdy z nas inaczej postrzega świat. Są teorie, które mówią, że wcale nie widzimy tych samych kolorów co inni, mamy tylko wspólne dla nich nazwy.

O różnorodności percepcji świadczy bardzo dobrze sztuka, szczególnie ta dwudziestowieczna. Prymitywizm, brutalizm, abstrakcjonizm, ekspresjonizm, kubizm, wszystkie te ruchy skupiały ludzi o diametralnie różnej percepcji świata.

Innym dowodem na to są doświadczenia narkotyczne. Każdy kto próbował w życiu narkotyków wie, o czym mówię. Po zapaleniu marihuany lub wzięciu LSD świat wygląda zupełnie inaczej niż zwykle. Różni się odbiór proporcji, układów przestrzennych oraz samej przestrzeni.

W końcu w stanach euforycznych, takich jak silne zakochanie, świat wydaje się innym miejscem.

Śmiem twierdzić, że nasza codzienna percepcja rzeczywistości, gdzie wszystko jest jasno określone i zarysowane, bez większego znaczenia i po prostu pospolite, to po prostu błąd percepcji.

We wszystkich wspomnianych wyżej przypadkach, jak również w stanach medytacyjnych daje się zauważyć płynność, zmienność percepcji.

Spokój, który nas czasem opanowuje, nadaje głębi zwyczajnym doświadczeniom. Spokój ma to do siebie, że pozwala doświadczyć rzeczywistości dogłębnie, z całym jej ukrytym sensem.

Na końcu chciałem podzielić się własnym doświadczeniem. Czasem zdarza się, że postrzegam wszystko szczątkowo- patrzę na rzeczy i widzę ich formę, ale zupełnie jej nie rozumiem, nie odczuwam. Jest to podobne do częściowej ślepoty, choć widzę wszystko ostro. Rzeczy i ludzie nie mają po prostu swojego wyrazu. Czasem jest tak jednak, że dostrzegam jakby pełnie tego, co mnie otacza. Jest w tym jakieś zrozumienie, sens tego co widzę. W takim doświadczeniu nie brakuje niczego- wszystko jest klarowne. Zarówno sama przestrzeń jak i osoby i rzeczy mają coś na kształt formy znaczeniowej. Znaczenie i forma widzialna stają się jednym.