Focal Point

Focal point w języku angielskim oznacza ogniskową, punkt centralny. Jest to o tyle dobre określenie, że zawiera w sobie słowo „point” (punkt) i słowo „focal” (of focus- skupienie) i idealnie pasuje do tego, o czym chciałbym tutaj napisać.

Dzisiaj podczas medytacji uderzyło mnie, że czasem odkrywam pewien stan, w którym naprawdę odczuwam, że istnieje prostota. Ta prostota sprowadza się do odczucia centrum, czegoś podstawowego, pierwotnego i niepodzielnego. Jednocześnie zjawisko to jest świadome, jest mną.

Jest wiele opisów umysłu, świadomości i wiele sposobów na doświadczenie jej. Mówi się, że przytomność jest tłem wszystkich wydarzeń. Dla mnie szczególnie atrakcyjnym jest odkrycie, że każde doświadczenie można sprowadzić do bardzo prostego odczuwania, bardzo prostego sposobu odbioru. W rzeczywistości nie ma nic skomplikowanego, ponieważ sam doświadczający wszystkich zjawisk jest niezwykle prosty i niezłożony- jest po prostu przytomnością.

Dzieci odbierają świat bardzo prosto i bezpośrednio. Nie wydarza się u nich intelektualizowanie, teoretyzowanie. Istnieje pewne doświadczenie bezpośredniości i prostoty. Doświadczanie świata z tego poziomu jest czymś bardzo przyjemnym, ponieważ nic nie jest skomplikowane.

Zaskakuje mnie doniosłość tego odkrycia- jeśli prostota jest dostępna w każdej chwili, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby przeżywać szczęście w każdym momencie, ponieważ realnym jest tylko ta prosta jedność.

your self

Ostatnimi czasy dość sporo słucham nauczycielki o pseudonimie Nitya. Jej nauki nie są stricte buddyjskie, ale są bardzo do niego zbieżne. Szczególny nacisk kładzie ona na potrzebę doświadczenia świadomości.

W jednym z nagrań dostępnych na YouTube mówi ona o tym, że mądrzy ludzie od dawna zaczęli się zastanawiać zamiast nad światem i zjawiskami to nad tym, który ich doświadcza, nad świadomością. Zachęcała ona jednocześnie aby samemu przeprowadzić takie badanie- doświadczyć nas samych poza myślami, emocjami i ciałem.

Chyba nikt nie zaprzeczy temu, że jest w nas pierwiastek świadomy. Ta świadomość może zostać doświadczona, innymi słowy może dojść do samoświadomości. Jest to ważne o tyle, że właściwie wszystko naokoło ciągle się zmienia, tylko ten umysł, który wszystkiego doświadcza pozostaje taki sam.

Wydaje mi się, że czasem doświadczam samego siebie. Nie jako myśli czy emocji ale jako esencję, jako samą zdolność do przeżywania. Jest to ciekawe doświadczenie- móc spojrzeć sobie „w twarz”, zobaczyć tego kogoś, kto zazwyczaj jest w cieniu choć pełni kluczową rolę we wszystkich wydarzeniach. Doświadczenie własnej esencji jest nietypowe, ale też zupełnie naturalne. Jest w tym jakaś tajemnica ale z drugiej strony czujemy się z tym jak w domu. Nie rozumiem w prawdzie, czemu ten „przeżywający” ma mieć absolutny charakter, czyli przenikać wszystko, ale jest mi z tym doświadczeniem dobrze. Zachęcam każdego do próby zobaczenia samego siebie.

Przed-Widzenie

Mówi się, że umysł jest jak oko- widzi wszystko dookoła, ale nie jest w stanie zobaczyć sam siebie. Praktyka buddyjska prowadzi do tego, aby tego przeżywającego doświadczyć, poznać, zobaczyć.

Dlaczego jest to ważne? Nasza sytuacja jest podobna do osoby, która kupuje wszelkie możliwe abonenty i telewizje na świecie, ponieważ jej telewizor słabo odbiera i żeby mieć jakąś radość z oglądania potrzebuje coraz to nowych ciekawych obrazków. Medytacja przypomina sytuację, gdy zamiast kupować abonent w Netfix, Disney+ czy HBO aby mieć radość z oglądania po prostu zmieniamy telewizor na najnowszy model. Wtedy nawet TVP wygląda świetnie i pozwala nam czerpać przyjemność z oglądania. Jest to po prostu kwestia jakości a nie ilości.

Żyjemy w cyklicznej egzystencji w której zależy nam na tym, aby ciągle nowe obrazki się pojawiały w naszej świadomości. Kładziemy nacisk na ilość a nie na jakość.

Dostrzec umysł nie jest prosto z jednej przyczyny- od zawsze mamy tendencję do obserwowania tylko zjawisk zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych. Coś takiego jak umysł, co nie ma cech oprócz przytomności, wykracza poza nasze pojmowanie. Jednak nauczyciele buddyjscy podkreślają, że umysł jest nam bliższy niż skóra i kości. Jest to nasza natura i tak naprawdę ciągle tym umysłem jesteśmy.

Spoglądanie w umysł daje ogromną satysfakcję- wreszcie czujemy się jak w domu, bo spoglądamy sobie samemu w oczy, widzimy postrzegającego wszystkie zjawiska.

Klucz Do Serca Kluczem Do Świata

Od długiego czasu fascynuje mnie pogląd buddyjski, który mówi, że uspokojenie umysłu, prawidłowe postrzeganie własnej osoby jest jednoznaczne z prawidłowym odbiorem świata. To, czy widzimy siebie oznacza też to, czy widzimy rzeczywistość.

W istocie my i rzeczywistość to jedna i ta sama rzecz- nie ma niczego poza umysłem. Fascynującym jest odkrycie, że uspokojenie umysłu prowadzi do uspokojenia percepcji.

Jesteśmy czymś więcej niż doświadczeniami- pod nimi kryje się bowiem postrzegający. Postrzegający jest tym, który wszystkiego doświadcza, w którym wszystko się rozgrywa. Dzięki praktyce medytacji można doświadczyć tego podstawowego budulca rzeczywistości- naszej przytomności umysłu.

Lifehack

Naszła mnie dzisiaj pewna refleksja podczas medytacji. Czasem zdarza mi się, że coś mnie trapi, czuję się nieswojo, błądzę w umyśle. Jest to stan, w którym po prostu coś jest nie tak, nie jest tak, jakbym chciał. Miałem dziś myśl, że właściwie ciągle utożsamiamy się ze zjawiskami, które nas otaczają. Ścigamy jedne doświadczenia i unikamy od innych.

Buddyzm naucza, że przed doświadczeniami istnieje coś jeszcze. Przed jakimkolwiek doświadczeniem czy to zmysłowym czy umysłowym istnieje przeżywający. Jesteśmy bardzo przywiązani do zjawisk przyjemnych, ale gdy przychodzą te trudne to cierpimy. Dzieje się z powodu przywiązania a nie dlatego, że przykre zjawiska są jakieś rzeczywiście złe. Jesteśmy nawykowo przywiązani do zjawisk i nie widzimy przeżywającego.

Myślę, że istnieje jedna rzecz, która może pomóc w przeżywaniu przykrych rzeczy. Można po prostu uświadomić sobie, że trudna myśl, uczucie czy czucie jest tylko zjawiskiem rozgrywającym się w świadomości. Jesteśmy czymś więcej niż zjawiskami- jesteśmy przestrzenią w której wszystko się wydarza. Takie podejście przy odrobinie zdrowego rozsądku może być niezwykle wyzwalające- problemy stają się podobne do snu, przestają być realne. Przykre uczucie, przykra myśl to tylko zjawisko, jeśli sobie to uświadomimy to możemy obserwować jak po prostu znika.

Niebieska Pigułka, Czerwona Pigułka

Zazwyczaj to, co przyjemne i to, co nas rozwija to dwie różne rzeczy. Chodzi tu również o doświadczanie rzeczywistości.

Gdy wybieramy przyjemniejszą opcję w naszym życiu, a zazwyczaj robimy tak setki razy dziennie, kierujemy się fałszywym kryterium. Podstawowym kryterium wyboru powinno być bowiem to, co jest dla nas w danym momencie naturalne, co uspokaja, rozjaśnia i klaruje nasz umysł.

Nasze życie podporządkowane jest przyjemności zamiast prawdzie. Wybierając to, co przyjemne zazwyczaj pogarszamy tylko stan swojego umysłu i wprowadzamy do niego więcej zamieszania. Z tego biorą się też problemy typu uzależnienia i nadwaga.

Umysł należy ćwiczyć tak jak ćwiczy się ciało. gdy wybieramy tylko przyjemne doświadczenia w naszym życiu to uciekamy od nieprzyjemności, która zazwyczaj dużo nas uczy. Świat nie składa się tylko z różowych obrazków i ten, kto ucieka od przykrych doświadczeń nigdy nie doświadcza prawdy.

Wielki Post- Ostatni Post

Niedługo kończy się subskrypcja mojego serwera, więc ten blog niedługo zniknie z sieci. Na zakończenie postanowiłem napisać o czymś, co stało się moją codziennością przez ostatnie lata. Chodzi mianowicie o pewne ograniczanie się.

W chrześcijaństwie istnieje długa tradycja ograniczania i umartwiania siebie. Nie znam w prawdzie powodów takiego zachowania, ale sądzę, że może to mieć związek z ograniczeniem przywiązania do przyjemności.

Oczywiście do pewnego stopnia jest to udziałem każdej osoby- chodząc do pracy musimy ograniczać nasze potrzeby i mobilizować się do wysiłku. Jednak w wolnych chwilach zazwyczaj pozwalamy sobie na szereg przyjemności.

Od paru lat stosuję metodę nieprzywiązywania się do przyjemności. Jeśli coś mi sprawia przyjemność przez dłuższy czas to staram się od tego oddzielić i sprawdzić, czy nie pochłania mnie to zbytnio. Zazwyczaj wtedy przestaje zajmować się tą rzeczą i po prostu przebywam bez myśli w przestrzeni.

Sądzę, że często jesteśmy uzależnieni od wielu rzeczy, które przynoszą nam zadowolenie, nie będę tutaj ich wymieniał, ale tych zjawisk jest naprawdę sporo. Nasza świadomość jest ciągle wypełniona wrażeniami, do tego stopnia, że prawie nigdy nasza świadomość nie jest pusta.

Pustka percepcyjna jest nam jednak bardzo potrzebna- głównie po to, aby doświadczyć samego siebie. Dopóki jesteśmy atakowani szeregiem wrażeń, do których również zaliczają się myśli, dopóty nie jesteśmy w stanie dostrzec siebie.

Wewnątrz Zewnątrz

Gdy miałem 13 lat miałem ciekawą refleksję w drodze do szkoły. Pamiętam jak dziś, że pojawiła się wtedy u mnie jakaś emocja, która trwała pewien czas i w tym czasie ciągle się zmieniała. Gdy emocja zniknęła pojawiła się we mnie myśl, że zjawiska wewnętrzne mają zupełnie taką samą dynamikę co zjawiska zewnętrzne- pojawiają się, stają się intensywne, po czym gasną i znikają.

Wiele lat później na wykładzie buddyjskiego nauczyciela Lamy Ole Nydahla podczas prowadzonej przez niego medytacji postanowiłem wyobrazić sobie, że nauczyciel nie znajduje się na zewnątrz mnie, lecz na poziomie serca wewnątrz. W tym momencie doznałem znacznej zmiany percepcji- wszystko wokół stało się częścią mnie- ludzie, hala sportowa, w której miał miejsce wykład, nauczyciel. Wiedziałem intuicyjnie co za raz się wydarzy, co powie lama. Trwało to kilka sekund, ale było to bardzo intensywne.

Nauka współczesna mówi o tym, że zjawiska w mikro skali są zależne od świadomości- fotony zachowują się w zależności od tego jak je obserwujemy, ostatnio dowiedziono nawet, że dotyczy to także atomów. Poza mechaniką kwantową klasyczna fizyka od dawna mówi o tym, że atomy złożone są w ogromnej większości z pustej przestrzeni, zaś same elektrony, neutrony i protony składają się również z pustej przestrzeni i wypełnione są mniejszymi elementami, które z kolei również składają się z części.

Buddyzm stoi na stanowisku, że to co wewnętrzne i zewnętrzne jest de facto jednym i tym samym- świadomą przestrzenią.

Swobodny Przepływ Informacji

Nasz stosunek do innych jest kluczowy jeśli chodzi o nasze funkcjonowanie. To, w jaki sposób postrzegamy innych wpływa w dużym stopniu na nasze zachowanie i samopoczucie. Jeśli widzimy innych jako zagrożenie dla nas samych to automatycznie będziemy odczuwali stres. Z drugiej strony jeśli inni są dla nas raczej pozytywnymi osobami i dobrze się czujemy w ich towarzystwie, to nasz nastrój będzie dobry.

W długofalowych badaniach na temat życiowej satysfakcji udowodniono, że pozytywne relacje z innymi stanowią podstawę szczęścia. Dużą rolę w tym odgrywają nasze koncepcje odnośnie innych ludzi.

Z pewnością nie brak argumentów za tym, że nie wszyscy zawsze zachowują się w porządku, że ludzie czasem czynią zło. Niezależnie od tego jednak, co robią inni, nasz obraz bliźnich może pozostać pozytywny. Dlaczego? Ponieważ wpływa on przede wszystkim na nas samych. Nasze idee odnośnie innych wpływają na to jak się czujemy, co myślimy, mówimy i w końcu robimy. Pozytywny pogląd wpływa na pozytywne działania.

Jednym z ciekawszych poglądów, jaki można przyjąć odnośnie innych jest pogląd o pewnym wspólnym mianowniku wszystkich myślących i czujących istot. Każda istota posiada umysł, który pozwala jej odczuwać i być w mniejszym lub większym stopniu świadomym tego, co się z nią dzieje. Co zaś się odnosi ludzi w szczególności, to każdy człowiek ma wrażliwość, zdolność do kochania, myślenia, zdrowy rozsądek i sumienie. W gruncie rzeczy więcej ludzi łączy niż dzieli.

Ponadto istnieją poglądy, które jeszcze mocniej podkreślają tożsamość wszystkich ludzi. Pogląd buddyjski kładzie nacisk na iluzoryczność ego, to, że nasze istnienie jako niezależna istota jest fałszem. W gruncie rzeczy wszystko się wzajemnie warunkuje i wpływa na siebie nawzajem. Podobnie jest z istotami- pozostają one w ciągłym kontakcie ze sobą i wzajemnie na siebie oddziałują. Dużo bardziej realną rzeczą jest wspólnota niż jednostka. Świadomość, że inni ludzie są zupełnie podobni do nas samych i że nie ma między nami większych granic potrafi być bardzo satysfakcjonujące i wnoszące sporo światła do naszego życia.

Świato(p)ogląd

Jedną z największych zagadek świata dla mnie było zawsze istnienie „innych”. Ta z pozoru dziwna zagadka i błahy problem był dla mnie zawsze czymś istotnym. Zadawałem sobie pytanie jak to jest możliwe, że istnieje więcej niż jedna świadomość, że istnieją inne byty oprócz mnie. Czasem wręcz niepokoił mnie fakt, że nie wszystko jest zależne ode mnie. Ktoś może pomyśleć, że jest to przejaw skrajnego egoizmu, pragnienia aby wszystko kręciło się wokół mnie samego, lecz sądzę, że było w tym coś więcej oprócz samouwielbienia. Pytanie o istnienie innych może bowiem wynikać z samej natury świadomości. Zawsze wydawało mi się niemożliwe, aby świat był poszatkowany na odrębne byty, które są od siebie niezależne i w skrajnie subiektywny sposób odbierają rzeczywistość. Gdy odkryłem buddyzm znalazłem wreszcie odpowiedzi na te moje trudne pytania.

Buddyzm stoi na stanowisku, że istnieje niejako tylko jedna świadomość, jedna rzeczywistość. parafrazując nauczyciela tybetańskiego Kalu Rinpocze świat jest tylko jeden i to ty nim jesteś, chociaż o tym nie wiesz. Buddyzm głosi, że to co świadome we mnie jest tym samym, co jest świadome w tobie. Tym samym znika dylemat „innego”. Inny wcale nie istnieje- jest bowiem tym samym, co każda istota, co własne „ja”. Istnieje jedna rzeczywistość, ta, która patrzy przez nasze oczy. Ta świadomość, która jest świadoma w tobie jest czymś absolutnym, jest bogiem, jest wszędzie i we wszystkich czasach. Ten pogląd jest dla mnie niezwykle atrakcyjny. Oznacza on zjednoczenie wszystkich aspektów rzeczywistości. Jednocześnie buduje on niezwykłą jedność wszystkich istot poprzez fakt, że w swej istocie są tym samym.