Post O Poście

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że wielu ludzi doświadcza potrzeby podporządkowania się jakiemuś zadaniu mimo tego, że chcieliby robić co innego- na przykład zamiast iść do pracy to chcieliby być ze swoimi dziećmi czy chcieliby wypoczywać. Większość społeczeństwa świadomie ogranicza swoje potrzeby na rzecz przymusu jakim jest na przykład praca, opieka nad rodziną i tak dalej. Tutaj chciałbym jednak mówić trochę o czymś innym.

61 procent społeczeństwa ma nadwagę lub jest otyła. Według niektórych szacunków około jedna trzecia polaków nadużywa alkoholu. Co piąty mieszkaniec Polski pali nałogowo papierosy. Są to wartości dość alarmujące, ponieważ pokazują jak łatwo uciekamy w różne uzależnienia, poddajemy się nałogowo różnym przyjemnościom.

Od dłuższego czasu stosuję metodę samoograniczania się. Polega to na tym, że kiedykolwiek mam szansę przeżyć coś przyjemnego to najpierw zastanawiam się, czy rzeczywiście tego potrzebuję, czy tylko chcę to zrobić aby uciec od rzeczywistości- okazuje się, że większość takich pokus służy jedynie ucieczce od przykrych warunków obecnych. Rzeczy takie jak myślenie źle o innych, myślenie dobrze o sobie, oglądanie filmów na youtube, które służą intelektualnej rozrywce opartej na zapotrzebowaniu na nowości, ciekawostki i potwierdzające nasze wysokie mniemanie o sobie, przeglądanie facebooka, bezcelowe rozmowy z innymi, pornografia i erotyka, filmy, muzyka, często to wszystko służy jedynie ucieczce od rzeczywistości.

Zafascynowała mnie historia Tseczu Rinpocze, tybetańskiego nauczyciela, który jako młody chłopak był zmuszony przez swojego wuja do wielotygodniowych sesji medytacyjnych w jaskini w górach. Młody chłopak nie wytrzymał tego wysiłku i uciekł swojemu wujowi, jednak po jakimś czasie powrócił do niego i kontynuował swoją surową praktykę. Później ten lama opowiadał, że każdego dnia dziękował losowi, że miał w swoim życiu taką osobę, która nauczyła go dyscypliny.

Spotykając się z ludźmi obserwuję to, że ludzie raczej unikają trudnych sytuacji- widać to w relacjach towarzyskich, gdzie liczy się rozrywka i zabawa. Ludzie z dużą chęcią ulegają również różnego rodzaju przyjemnościom- jedzeniu, alkoholowi, papierosom, komórce, muzyce i tak dalej.

W naszych czasach powściągliwość i cierpliwość nie są zbyt poważanymi cnotami. Prawie nikt się nie ogranicza jeśli chodzi o przyjemności- ludzie oczywiście ciężko pracują, ale w czasie wolnym zupełnie „popuszczają pasa”.

Sądzę, że warto się ograniczać, ponieważ jako ludzie mamy tendencje do zapotrzebowania na coraz większe stymulanty- tak jak z każdym nałogiem najpierw jest mała dawka, jednak z czasem zapotrzebowanie na bodźce rośnie. Ograniczając swoje potrzeby sprawiamy, że możemy cieszyć się drobnymi przyjemnościami, mamy klarowniejszy umysł i klarowniejsze emocje, ponieważ nie potrzebujemy tak wiele. Przestajemy być typowym konsumentem manipulowanym przez wielkie korporacje i przestajemy żyć tak, jak się od nas oczekuje.

3 Miliony Małp

Ostatnio na spotkaniu towarzyskim mój kolega opowiadał mi jego rozmowę z panią psycholog, która powiedziała mu, że w Polsce 35 procent ludzi jest uzależnionych od alkoholu. Według niej kryterium tej statystyki jest spożywanie ponad 4 piw tygodniowo.

W Polsce codziennie spożywa się 3 miliony małych, 100 ml wódek, tak zwanych małpek. Średnia ilość alkoholu spożywana przez mieszkańca Polski to 11 litrów czystego alkoholu rocznie, co daje około 8 piw tygodniowo.

Według statystyk przynajmniej raz w miesiącu upija się co trzeci polak, zaś oficjalne statystyki mówią o 4 procentach alkoholików w naszym kraju. Sądzę jednak, że jest to wartość bardzo zaniżona.

Z moich rozmów z ludźmi wynika, że istnieje cała rzesza ludzi, którzy piją alkohol w małych ilościach, ale za to regularnie, kilka razy w tygodniu. Są oni de facto uzależnieni, choć nie bierze się ich pod uwagę w statystykach alkoholizmu.

Uzależnienie od alkoholu stanowi jednak tylko czubek góry lodowej problemów z uzależnieniami. Właściwie każdy człowiek jest od czegoś uzależniony, jeśli nie od kawy, to od jedzenia, telewizji, muzyki, internetu i tak dalej i choć te rzeczy wydają się niegroźne to jednak mechanizm przywiązania się do nich jest taki sam jak w przypadku papierosów czy piwa. Bardzo niewielu ludzi jest sobie w stanie radzić bez zewnętrznych bodźców, które poprawiają humor.

Niczego Nie Zmieniać

Zasadą medytacji Zen jest przebywanie w tym, co się wydarza, niezależnie od tego, czy jest to przyjemne czy nieprzyjemne.

Każda istota pragnie przeżywać szczęście i unikać cierpienia. Widać to po zachowaniu wszystkich zwierząt ale i ludzi. Niestety te pragnienie, choć samo w sobie jest raczej czymś pozytywnym, prowadzi często do przesady- widać to po statystykach uzależnień oraz otyłości. Otyłych ludzi jest obecnie więcej na świecie niż ludzi głodujących.

Ta tendencja do podążania za przyjemnością jest de facto czymś, co powoduje, że stajemy się zależni od źródeł tych przyjemności. Ten stan ciągłego pragnienia sprawia również, że gdy przychodzi trudny okres wtedy cierpimy dużo bardziej niż wymagałaby sytuacja- po prostu przywiązanie do zadowolenia powoduje, że jesteśmy rozpieszczeni.

Postawa „lubię- nie lubię” jest podstawą naszej tożsamości- wydaje się nam, że rzeczy, których pragniemy i rzeczy, których chcemy uniknąć konstytuują nas jako niezależną jednostkę. W gruncie rzeczy to tak, jakby niewolnicy różnili się od siebie kolorem kajdan.

Zazwyczaj gdy przeżywamy miłe chwile, to pragniemy aby trwały one jak najdłużej, a gdy przychodzi czas chwil niemiłych to chcemy je tylko przeczekać z nadzieją na lepsze momenty. W ten sposób nigdy nie przebywamy tu i teraz- ten czas „teraz” jest ciągle zmienny i zawiera w sobie zarówno dobre jak i złe momenty. Nasze pragnienia przysłaniają nam rzeczywistość, tak, że nie postrzegamy rzeczywistości a jedynie własne sny o szczęściu.

Uzależnienia

Chciałbym kolejny raz napisać coś o mechanizmie uzależnienia. Ostatnim razem pisałem o tym, że właściwie wszystko, co sprawia nam przyjemność może być źródłem uzależnienia właśnie- telewizja, internet, książki, jedzenie i tak dalej. Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się głębiej temu problemowi.

Tak się składa, że mamy w domu małe kotki. Jak każde małe zwierzę, także i one mają w sobie dużo energii- ciągle biegają, ciągle coś przyciąga ich uwagę. Obserwując te zwierzęta można dojść do wniosku, że potrzebują one ciągle nowych bodźców i jeśli ich brakuje to szukają ich same. Prawie nigdy nie są w stanie ograniczenia ilości wrażeń zmysłowych. Ich umysły nie są samowystarczalne i do szczęścia ciągle potrzebują czegoś z zewnątrz.

Sądzę, że podobnie jest z ludźmi. Ludzie posiadają szereg „polepszaczy” nastroju, na przykład papierosy, alkohol, przekąski, czipsy ale i muzykę, internet a skończywszy na własnych myślach. Nawet myśli mogą być uzależniające. Schemat jest bardzo prosty- człowiek wędruje myślami i w ten sposób odcina się od rzeczywistości na rzecz fantazji. W swojej głowie jest w stanie przeżywać różne zdarzenia i emocje, kreować fikcyjne sytuacje. Wbrew pozorom takie uciekanie w myśli jest czymś powszechnym- wystarczy udać się do jakiejś poczekalni lub przejechać się zatłoczonym autobusem. Przejaskrawieniem tej tendencji do ucieczki we własne myśli są choroby psychiczne, w których pacjent żyje prawie wyłącznie w wyobraźni i ten świat wydaje mu się bardziej realny od rzeczywistości.

Amerykański zespół rockowy Weezer śpiewał kiedyś piosenkę „We Are All On Drugs”- wszyscy jesteśmy pod wpływem narkotyków. Tymi narkotykami są nasze codzienne przyzwyczajenia do sztucznego polepszania swojego samopoczucia.

Od trzech dni przeprowadzam na sobie pewien eksperyment. Staram się wyeliminować z mojego życia radość opartą na czynnikach zewnętrznych. Po prostu świadomie rezygnuję z wszystkich tych małych przyjemności, od których jestem uzależniony- muzyka, słodkie napoje, jedzenie, przyjemne myśli i tak dalej. Moim celem jest sprawdzenie co mi da uwolnienie się od tych zależności. Po pierwszych trzech dniach widzę już pierwsze efekty- jestem coraz częściej szczęśliwy bez powodu. Pierwszy dzień był trudny- towarzyszyło mi uczucie dyskomfortu, jednak od wczoraj jest już dużo lepiej.

Sądzę, że taki odwyk jest czymś dobrym. Pozwala nam uwolnić się od setek małych uzależnień, w które jesteśmy uwikłani.

Odwyk

Trzy tygodnie temu rzuciłem papierosy a w ciągu ostatnich 8 miesięcy schudłem 45 kilogramów. Mam wrażenie, że poznałem schemat uzależnienia/ograniczania się dobrze.

Kluczem zarówno do utraty wagi jak i rzucenia papierosów jest umiejętność radzenia sobie bez pozytywnych,przyjemnych bodźców dłuższy czas. To, co uniemożliwia nam zrzucenie dodatkowych kilogramów, rezygnację z papierosów czy alkoholu to nasze przywiązanie do przyjemności. Wszystkie te rzeczy, łącznie z jedzeniem, są źródłem dużej przyjemności.

Podczas tego procesu ograniczania się uświadomiłem sobie jedną rzecz. Jestem uzależniony on mnóstwa innych rzeczy- od facebooka, od medytacji, od pozytywnych myśli, od spania, od pracy, od komórki czy wreszcie od pisania bloga.

Właściwie to większość moich aktywności powodowana jest w jakimś stopniu uzależnieniem a uzależnienie kierowane jest chęcią odczucia przyjemności.

Proces zrzucania wagi i rezygnacji z papierosów uświadomił mi jak bardzo polegam na przyjemnych bodźcach, jak bardzo szukam różnych źródeł przyjemności. Postanowiłem więc coś z tym zrobić. Od dzisiaj, gdy tylko nic nie mam do roboty, to po prostu nie będę robił nic szczególnego, nawet nie będę podążał za przyjemnymi myślami czy emocjami. Dziś spędziłem tak dzień i okazało się, że rzeczywiście jestem uzależniony od małych przyjemności- czułem często dyskomfort. Po prostu bycie obecnym bez bycia świadomym czegokolwiek konkretnego nie jest łatwe- odsłania ono nasze mechanizmy uzależnień. Sądzę jednak, że jak w przypadku rezygnacji z każdego uzależnienia, i w tym przypadku uwolnienie się od tych zależności powinno przynieść mi większą wolność.

Przywiązanie

Jakiś czas temu zrezygnowałem z udzielania się na Facebooku. Szybko jednak znalazłem inny sposób spędzania czasu- zacząłem publikować więcej filmów na moich kanałach na YouTube oraz zacząłem bardziej przykładać się do swojej strony z nowościami z branży gier.

Wydawało mi się, że uwolniłem się od gonienia za lajkami podczas gdy wpadłem w tę samą pułapkę- śledzenie popularności moich działań w internecie.

Potrafiłem kilkadziesiąt razy dziennie sprawdzać ilość wejść na moją stronę oraz na filmy na YT.

Okazuje się, że moje pragnienie bycia zauważonym, docenionym i lubianym wcale się nie zmniejszyło po wycofaniu z Fb. Dzięki zmianie środowiska byłem jednak w stanie zauważyć jak dużo mam w sobie potrzeby poklasku.

W takich momentach można dobrze zaobserwować swój umysł. Każdy z nas ma różne formy emocji w sobie, które kształtują to kim jest. W moim przypadku potrzeba bycia zauważonym determinuje wiele moich działań.

Dziś zrozumiałem bezsens tych moich starań. Wiem, że wynika to z deficytów z dzieciństwa, ale sprawia to też, że moje emocje są płytkie. Proces wychodzenia z tego przywiązania będzie pewnie długi, ale powoli zaczynam odczuwać wolność od tego.

Gdybyśmy tylko nie brali pod uwagę tego, co ludzie o nas myślą, stalibyśmy się niezwykle wolni

Dzongsar Khyentse Rinpoche

Degeneracja.com

Od wczoraj słucham wykładów Sama Vaknina, psychologa uniwersyteckiego. Mówi on o niebezpieczeństwach mediów społecznościowych w internecie. Wiedzę swoją opiera na szeregu badań, jakie od lat dwutysięcznych były przeprowadzone na internautach w różnych krajach. Badania te pokazują jasno, że używanie Facebooka, Instagramu, Twittera ma na dłuższą metę bardzo negatywny wpływ psychologiczny na użytkowników, szczególnie poniżej 24 roku życia. Używanie tego medium prowadzi do niepokoju (ang. anxiety) , depresji, negatywnych emocji takich jak gniew, zazdrość, oderwania od rzeczywistości i tak dalej.

Wspomniany badacz jest przekonany, że social media, których używają obecnie ponad dwa miliardy ludzi, doprowadzi do ogromnej liczby zaburzonych psychicznie osób, szczególnie w przypadku młodzieży urodzonej po 1995 roku.

Negatywne efekty tych aplikacji widać po badaniach zdrowia psychicznego młodych ludzi. Od roku 2010 znacząco wzrosła liczba samobójstw wśród nastolatków jak również ogromnie wzrosły przypadki poważnych zaburzeń psychicznych w tej grupie.

Vaknin twierdzi, że media społecznościowe zostały celowo zaprojektowane tak, aby wspierać negatywne emocje wśród użytkowników, ponieważ emocje te wiążą użytkownika z platformą oraz powodują uzależnienie ( a dokładnie kondycjonowanie, czyli rodzaj uzależnienia opartego na prymitywnych bodźcach i prymitywnych sposobach uzyskiwania gratyfikacji).

Bardzo rzadko ostatnio przeglądam posty na Facebooku i Twitterze, ale dziś zauważyłem dwa znaczące posty moich znajomych. Pierwszym z nich był mem na którym rozmawia dwóch mężczyzn przez telefon:
-halo, kwiaciarnia? Proszę o jakąś małą, krótką wiązankę..
-ch** ci w d**, c***
Drugim obrazkiem był mem pokazujący Joe Bidena mylącego kobietę z mężczyzną i całującym tego mężczyznę we włosy, po zorientowaniu się, że zaszła pomyłka prezydent USA jest przedstawiony jako pijący z butli środek wybielający.

Oba te obrazki wrzucili ludzie po studiach w wieku ponad 40 lat. Zacząłem się zastanawiać, czy rzeczywiście media internetowe stanowią platformę dla rozwijania i wyrażania negatywnych emocji i dochodzę do wniosku, że Vaknin ma rację. Zauważyłem po sobie, ale również po postach i komentarzach innych ludzi, że te zajęcie prowadzi do frustracji.

Zachęcam każdego z czytelników do zastanowienia się, czy rzeczywiście aplikacje te służą im czy może powodują alienację i zaburzenia emocjonalne.

Smacznego Telewizorku

Dusza, która nie pragnie widzi to, co ukryte, a wiecznie pragnąca widzi tylko to, czego pragnie.

Lao Tsy

Na serwisie YouTube jest wiele filmów dokumentalnych na temat uzależnienia od mediów społecznościowych czy też mediów w ogóle. Generalnie we wszystkich tych filmach wskazuje się negatywny wpływ intensywnego korzystania z internetu i gier.

Zauważyłem, że gdy korzystam z tego typu rozrywki to moja percepcja jest bardzo zawężona. Widzę tylko to co przede mną i szukam ciągle pobudzenia uwagi i emocji, które zazwyczaj są bardzo płytkie w treści.

Dużo większe zadowolenie daje mi odłożenie komórki i po prostu przebywanie tu i teraz.

Piszę o tym, bo korzystanie ze współczesnych mediów przez wiele godzin dziennie jest dość powszechne. Dla mnie tego typu aktywność podobna jest do pracy- uwaga jest zupełnie skupiona na ekranie wyświetlacza, nie widzi się niczego poza mrugającymi obrazkami.

Otoczeni telewizorami, komórkami, komputerami, tabletami zapomnieliśmy jak to jest żyć bez nich. Moim zdaniem jest to ucieczka od rzeczywistości.